Jeśli w ten weekend spacerujecie po Nałęczowie albo wybieracie się do Kazimierza Dolnego i nagle zobaczycie kolumnę Citroënów sunących przez lokalne drogi, nie ma powodów do niepokoju. To nie podróż w czasie ani plan filmowy. Lubelszczyznę opanował właśnie Citroën Oldtimer Club Polska, którego członkowie przyjechali na doroczny zlot jednych z najbardziej niezwykłych samochodów w historii motoryzacji.
Patrząc na zdjęcia trudno oprzeć się wrażeniu, że ktoś otworzył motoryzacyjne wrota do różnych epok. Obok siebie stoją legendarne Traction Avant z lat 30., kolorowe 2CV, majestatyczne DS-y, futurystyczne CX-y, aerodynamiczne XM-y i modele BX, które jeszcze niedawno można było spotkać na polskich drogach. A warto wiedzieć, że każdy z tych samochodów opowiada inną historię, ale wszystkie mają wspólny mianownik – odwagę Citroëna do robienia rzeczy inaczej niż reszta świata.

Popatrzmy choćby na przeddwojenne Traction Avant, jeden z najdłużej produkowanych samochodów śwata. Był tak dobry, że choć jego produkcja zaczęła się na początku lat 30. to wytwarzano go do roku 1955 a ostatnie egzemplarze miały nawet hydro pneumatykę na tylnej osi. Nawet dziś ich sylwetki wyglądają dość nowocześnie, a przecież były pionierami napędu na przednie koła i samonośnego nadwozia. Kilka metrów dalej stoją DS-y, które ponad pół wieku po premierze nadal wyglądają jak samochody przybyłe z przyszłości. Nie brakuje też całych rzędów kultowych kaczek, czyli 2CV, w niemal wszystkich kolorach tęczy. To z kolei symbol niespiesznego życia. Posiadacze tych budzących sympatię aut się po prostu nie zamierzają spieszyć i biorą życie jakim jest, powoli, niespiesznie, smakując każdą chwilę.

W parkowych alejach Nałęczowa można było spotkać także całe pokolenia hydropneumatycznych Citroënów. DS, CX, XM i Xantia stoją obok siebie niczym żywa lekcja historii techniki. Dla młodszych uczestników to często pierwsza okazja, by zobaczyć na żywo samochody, które mają legendarną już hydropneumatykę. Coś, co Citroën stworzył na początku lat 50., do dzisiaj niedościgniony wzór komfortu a właściwie unoszenia się nad drogą. Kto miał i jeździł – ten wie.

Pogoda jest cudowna a atmosfera daleka od muzealnej powagi. Citroën przyciąga przede wszystkim ciekawych ludzi, więc właściciele chętnie rozmawiają z przechodniami, pokazują wnętrza swoich samochodów, opowiadają historie z nimi związane. Wśród uczestników można spotkać całe rodziny, dla których Citroën stał się sposobem na spędzanie wolnego czasu, poszukiwania przygód, latania nad asfaltem czy po prostu przyjemnego spędzania czasu.

Takiego przekroju francuskiej motoryzacji nie ogląda się codziennie. A widok kilkudziesięciu klasycznych Citroënów na tle parkowej zieleni robi niesamowite wrażenie. Pełna relacja już wkrótce.
A więcej zdjęć znajdziecie w galerii poniżej.

















