Michelin rozważa redukcję do 1.500 miejsc pracy we Francji w ciągu najbliższych trzech lat. Firma podkreśla, że chodzi o program dobrowolnych odejść, bez przymusowych zwolnień, ale skala planowanych zmian pokazuje, z jak dużą presją mierzy się dziś europejski przemysł motoryzacyjny. Dwie trzecie redukcji ma dotyczyć stanowisk administracyjnych i funkcji wsparcia, a jedna trzecia sektora przemysłowego. Koncern zatrudnia obecnie we Francji blisko 17 tys. osób i zapewnia, że nadal będzie prowadził rekrutację w wybranych obszarach.
Powody są jednak znacznie bardziej złożone niż zwykła restrukturyzacja. Michelin wskazuje na niestabilne otoczenie gospodarcze, rosnącą konkurencję międzynarodową, wysokie koszty energii, pracy oraz obciążenia podatkowe, które – jak podkreśla firma – należą do najwyższych w krajach uprzemysłowionych. Celem programu ma być obniżenie kosztów funkcjonowania oraz dostosowanie organizacji do nowych kompetencji potrzebnych w przyszłości.
Europejscy producenci części i komponentów od kilku lat znajdują się pod presją tańszej konkurencji z Azji oraz spowolnienia na rynku motoryzacyjnym. Szczególnie trudna sytuacja panuje w sektorze związanym z produkcją opon, gdzie producenci muszą jednocześnie inwestować w nowe technologie, ograniczać emisje i walczyć o rentowność zakładów produkcyjnych.
Dodatkowo Michelin informował wcześniej, że musi dalej poprawiać swoją strukturę kosztową, aby zrekompensować dodatkowe wydatki szacowane na około 400 mln euro. Firma potwierdziła wprawdzie swoje cele finansowe na 2026 rok, ale jednocześnie przyznała, że dalsze oszczędności będą po prostu konieczne.
Michelin od ponad wieku jest jednym z filarów krajowego przemysłu i jednym z najbardziej rozpoznawalnych francuskich koncernów.






