Michelin pracuje nad rozwiązaniem, które może zmienić sposób, w jaki samochód rozumie kontakt z drogą. Francuski producent opracował cyfrowego bliźniaka opony, czyli system analizujący dane z pojazdu i przekształcający je w informacje o stanie ogumienia, przyczepności, obciążeniu oraz zużyciu bieżnika.
Brzmi jak technologia z bardzo dalekiej przyszłości? W rzeczywistości to już gotowe rozwiązanie rozwijane pod nazwami SmartWear i SmartLoad. Michelin podkreśla, że opona jest jedynym elementem samochodu mającym bezpośredni kontakt z nawierzchnią, dlatego jej cyfrowy model może stać się jednym z kluczowych elementów nowoczesnych aut definiowanych przez oprogramowanie, czyli SDV. Nowość polega na tym, że system nie musi opierać się wyłącznie na klasycznych czujnikach ciśnienia.
Wykorzystuje dane, które samochód już posiada: informacje o hamowaniu, obciążeniu, przeciążeniach bocznych, stylu jazdy czy pracy układów pokładowych. Na tej podstawie oprogramowanie jest w stanie przewidywać zużycie opon, oceniać ich realne obciążenie i wspierać systemy bezpieczeństwa.
Dla kierowcy oznacza to prostą rzecz: samochód może wcześniej ostrzec, że opony tracą swoje właściwości, są nierównomiernie zużyte albo pracują w warunkach, które pogarszają bezpieczeństwo. Dla flot to z kolei szansa na obniżenie kosztów, lepsze planowanie serwisu i dłuższe wykorzystanie ogumienia. Michelin rozwija technologię razem z firmą Sonatus, specjalizującą się w oprogramowaniu dla nowoczesnych pojazdów.
Rozwiązanie było prezentowane przy okazji CES 2026, gdzie pokazywano, jak dane z auta mogą być analizowane bezpośrednio w pojeździe, bez konieczności stałego wysyłania wszystkiego do chmury.






