„Fuego mogłoby być niesamowite” – te słowa Gillesa Vidala, ówczesnego szefa designu Renault, kilka lat temu rozpaliły wyobraźnię fanów francuskiej marki. Po sukcesie zapowiedzi Renault 5 i Renault 4 wydawało się, że kolejny klasyk z lat 80. może wrócić na drogi. Najlepiej jako efektowne, elektryczne coupé. Dziś wszystko wskazuje jednak na to, że nowego Renault Fuego jednak nie będzie.
Renault rzeczywiście wykonało mistrzowski ruch, sięgając po własną historię. Renault 5 E-Tech electric nie jest tylko stylistyczną zabawką dla nostalgików, tylko realny sukces rynkowy, bo fabryka w Douai wyprodukowała już ponad 100 tys. egzemplarzy tego modelu. Piątka jest też europejskim liderem swojego segmentu. Co więcej, w I kwartale 2026 roku sprzedaż samochodów elektrycznych marki Renault w Europie wzrosła o ponad 40%, napędzana właśnie sukcesem Renault 5 i dobrą sprzedażą Scenica E-Tech. Renault 4 również dobrze wpisało się w strategię marki. Modny, elektryczny crossover z historycznym kodem wizualnym, do tego mamy jeszcze nowe-stare Twingo, które także garściami czerpie z pamięci o pierwszej generacji.
Vidal później ostudził entuzjazm. W rozmowie o przyszłości designu Renault przyznał, że modele 5, 4 i Twingo tworzą obecnie retro-futurystyczną falę, ale przyszłość marki ma być już nowoczesna a następnym krokiem ma być język stylistyczny zapowiedziany przez koncept Renault Emblème: minimalistyczny, aerodynamiczny, płynny i techniczny a to nie jest estetyka Fuego. Potwierdza to wypowiedź Laurensa van den Ackera, który potwierdził, że Renault 17 pokazane jako restomod było raczej ćwiczeniem projektowym i działaniem marketingowym, a nie zapowiedzią kolejnych seryjnych powrotów. Innymi słowy szuflada z legendami została już chyba zamknięta.
Dlatego Renault Fuego nie wróci jako samochód seryjny, być może pojawi się kiedyś jako wizualizacja, projekt niezależnego grafika, jednorazowy restomod albo pokazowy koncept na salon samochodowy, ale jako realny model w salonach? Bardzo mało prawdopodobne.






