Chat with us, powered by LiveChat

Test: Renault Grand Scenic IV idealnym samochodem rodzinnym

51 1 186

Czwarta generacja Scenic’a chce uchodzić bardziej za crossovera, aniżeli minivana. Cóż – ja osobiście dostrzegam mnóstwo cech tego drugiego, acz może faktycznie teraz to auto odrobinę swojego rodzinnego charakteru utraciło. Nie – moim zdaniem zdecydowanie nie! Zwłaszcza Renault Grand Scenic IV, czyli wersja dłuższa, jest niemal idealnym samochodem rodzinnym.

Miałem niedawno niewątpliwą przyjemność korzystać z takiego samochodu. Test trwał tydzień. W tym czasie pokonałem tym autem dokładnie 1.115,4 km. Jeździłem różnymi drogami. Autostrady nie było żadnej, ale ekspresówek kilka, dróg krajowych też kilka, o wojewódzkich i jeszcze bardziej lokalnych nawet nie wspomnę. Do tego sporo różnej wielkości miast, w tym stolica i dwa miasta wojewódzkie. I wiele pomniejszych miejscowości. I dosłownie wszędzie Renault Grand Scenic IV spisywał się znakomicie. Wykorzystywałem zresztą także jego rodzinny charakter. Auto wywiązało się z tej roli znakomicie.

Co więcej – rodziny polubią go nie tylko za funkcjonalność, siedmiomiejscowe nadwozie, czy wyposażenie. Renault Grand Scenic IV to znakomity towarzysz rodzinnych wyjazdów z uwagi na oszczędne gospodarowanie paliwem. Szczególnie w wersji, którą miałem przyjemność testować – Hybrid Assist.

Cóż to takiego ten Hybrid Assist? Do różnej maści hybryd zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Także Francuzi miewali tu różne pomysły. Ale Hybrid Assist jest inne. Tu nie da się pojechać na silniku elektrycznym. To nie jest samochód, którym podjedziecie bezgłośnie pod dom. Ale jednak o hybrydzie spokojnie możemy mówić w przypadku tego auta. W uproszczeniu: Renault Grand Scenic IV Hybrid Assist ma bowiem swego rodzaju silnik elektryczny, który wspomaga napęd spalinowy. Jest też system odzyskiwania energii podczas hamowania silnikiem. Ładuje on akumulator, a energię tę napęd odbiera w chwili, gdy tego potrzebuje. A kiedy potrzebuje najbardziej? Wtedy, gdy przyspieszamy, zwłaszcza dość intensywnie. To wówczas dość znacząco rośnie spalanie w silnikach spalinowych.

Hybrid Assist wykorzystywany w samochodzie Renault Grand Scenic IV pozwala więc wyraźnie oszczędzać paliwo. W tym przypadku olej napędowy. Co istotne ta hybryda oszczędności owe zapewnia praktycznie zawsze, w przeciwieństwie do innych rozwiązań, które najwięcej korzyści przynoszą w ruchu miejskim. Tutaj na wspomaganie energią z baterii możecie liczyć wszędzie – w mieście, ale i w trasie, nawet na autostradach. I efekt jest taki, że faktycznie samochód spala niewiele. Przy swoich wymiarach oraz masie wręcz bardzo niewiele!

Renault Grand Scenic IV ma na polskim rynku tylko jedną wersję wyposażoną w system Hybrid Assist. To wersja Zen (bazowa w przypadku tego modelu). Hybrid Assist występuje jedynie ze 110-konnym dieslem. Takie auto kosztuje 99.900 zł – o 4.500 zł więcej od analogicznego samochodu bez systemu Hybrid Assist. Czy warto dopłacić i mieć asystę hybrydową? ;-) Cóż – tu każdy powinien sobie odpowiedzieć sam, ale pomogę Wam w tym trochę ;-) Renault twierdzi, że we wszystkich przypadkach – czy to w mieście, czy w trasie, czy w cyklu mieszanym – wersja z Hybrid Assist spali o 0,4 l/100 km mniej, niż standardowo montowany ten sam diesel. Oczywiście w deklarowane przez producenta spalanie trudno wierzyć, ale jeśli Renault „przyznaje się” do takich różnic, to coś musi być na rzeczy.

Takich, to znaczy jakich? Według Renault Grand Scenic IV dCi 110 spala w mieście 4,4 l/100 km, ale po doposażeniu go w Hybrid Assist już tylko 4,0 l/100 km. W cyklu pozamiejskim są to odpowiednio 3,8 l/100 km i 3,4 l/100 km. Średnia (cykl mieszany), to odpowiednio 4,0 l/100 km i 3,6 l/100 km. Możemy więc przyjąć, że Hybrid Assist pozwala na oszczędności rzędu 10% paliwa. W teście na dystansie wspomnianych wcześniej 1.115,4 km średnie spalanie wyniosło 5,6 l/100 km (i to bez korzystania choćby przez chwilę z trybu ECO!), czyli o 2,0 l/100 km więcej, aniżeli dane homologacyjne producenta. Należy więc domniemywać, że zużycie bez Hybrid Assit mogłoby sięgnąć 6,2 l/100 km.

Należy się więc spodziewać, że na każdych 100 km zaoszczędzicie nie mniej, niż pół litra paliwa. Przyjmijmy właśnie taką wartość. To jest jakieś 2,50 zł na każdych 100 km. Niewiele, prawda? Skoro dopłata do Hybrid Assist wynosi 4.500 zł, to na zwrot z tej inwestycji przyjdzie czekać 180.000 km. Kurczę, długo. Czy więc warto?

Tak. Z dwóch powodów co najmniej. Pierwszy jest trochę ulotny i dotyczy samozadowolenia osób ustosunkowanych proekologicznie. Z każdym kilometrem pokonanym tym autem wyemitujecie do atmosfery o dobrych 10 g dwutlenku węgla mniej, niż wersją bez Hybrid Assist. Drugi powód też jest związany z samozadowoleniem. Bez trudu dopłacamy nawet większe, niż 4.500 zł, pieniądze za różne opcjonalne elementy wyposażenia. I to mimo tego, że zdarza się, iż później z tych elementów nie korzystamy! Może więc warto dorzucić także coś dla świata? Nie truć bardziej, niż to jest konieczne? I patrzeć z góry na kierowców Volkswagenów, Škód i Audi z oszukańczymi silnikami TDI ;-)

Jak wspomniałem, Renault Grand Scenic IV w wersji Hybrid Assist dostępny jest jedynie w jednym poziomie wyposażenia. To poziom Zen, podstawowy dla tego modelu. Podstawowy i jednocześnie najliczniejszy – dla Zen dostępnych jest aż pięć zespołów napędowych. Tańsze od Hybrid Assist są silniki benzynowe (TCe 115 kosztuje 85.400 zł, TCe 130 86.900 zł) oraz diesel bez HA (95.400 zł). Droższa jest 130-konna odmiana silnika dCi (101.900 zł).

Poziom wyposażenia Zen nie jest jakiś mizerny. W standardzie dostaje się już całkiem sporo, ale testowany egzemplarz Renault Grand Scenic IV miał też parę elementów wyposażenia dodatkowego. Były to:

– system wspomagania parkowania przodem i tyłem (pakiet Komfort) – 2.500 zł;
– system kontroli pasa ruchu – 1.000 zł;
– elektrycznie sterowane, składane i podgrzewane lusterka boczne (pakiet Komfort) – 2.500 zł;
– system zmiany konfiguracji wnętrza One Touch (pakiet Funkcjonalny) – 2.500 zł;
– przesuwana centralna konsola Easy Life (pakiet Komfort) – 2.500 zł;
– szuflada Easy Life (pakiet Funkcjonalny) – 2.500 zł;
– stoliki Easy Life w oparciach przednich foteli (pakiet Funkcjonalny) – 2.500 zł;
– radioodtwarzacz z Bluetooth® i wyświetlaczem kolorowym 7” – 1.500 zł lub pakiet Multimedia 7” – 3.450 zł;
– system R-Link2 z nawigacją (pakiet Multimedia 7”) – 3.450 zł;
– jedno gniazdo 12V z tyłu (pakiet Komfort) – 2.500 zł;
– żaluzje przeciwsłoneczne w drugim rzędzie (pakiet Komfort) – 2.500 zł;
– fotel pasażera z przodu regulowany na wysokość, składany (pakiet Funkcjonalny) – 2.500 zł;
– siatka przytrzymująca bagaż (pakiet Funkcjonalny) – 2.500 zł;
– lakier metalizowany – 2.200 zł;
– instalacja do montażu alarmu – 300 zł.

Realnie więc testowy Renault Grand Scenic IV po doposażeniu warty był cennikowo 111.850 zł. Można tę wartość powiększyć o jeszcze parę złotych domawiając to, co jest na liście wyposażenia opcjonalnego, ale w testowanym egzemplarzu tego nie było. To:

– spryskiwacze reflektorów (pakiet Zimowy) – 1.000 zł;
– lusterko wewnętrzne do obserwacji dzieci (dostępne z pakietem Widoczność);
– fotele przednie podgrzewane – 850 zł lub pakiet Zimowy;
– stały dach szklany panoramiczny (pakiet Widoczność) – 4.000 zł;
– szyby tylne przyciemniane (pakiet Widoczność) – 4.000 zł;
– koło zapasowe dojazdowe (wyklucza zestaw naprawczy) – 400 zł;
– lakier metalizowany specjalny – 2.800 zł;
– dwukolorowe nadwozie – 1.000 zł.

Lista opcji nie jest imponująca, ale pamiętajmy, że tak naprawdę Renault Grand Scenic IV w wersji Zen ma już całkiem bogate wyposażenie. Znajdują się na niej m.in.:

– czołowe poduszki powietrzne kierowcy i pasażera z przodu;
– boczne poduszki powietrzne chroniące klatkę piersiową i miednicę osób siedzących na przednich miejscach;
– kurtynowe poduszki powietrzne;
– trzypunktowe pasy bezpieczeństwa na wszystkich miejscach;
– trzy mocowania fotelików dziecięcych w standardzie Isofix;
– ABS z systemem wspomagania nagłego hamowania;
– system stabilizacji toru jazdy ESC;
– system wspomagania przy ruszaniu pod górę;
– aktywny system wspomagania nagłego hamowania z funkcją wykrywania pieszych (AEBS Piesi);
– system kontroli ciśnienia w oponach;
– tempomat z ogranicznikiem prędkości;
– automatycznie włączane światła awaryjne w przypadku gwałtownego hamowania;
– automatyczny elektromechaniczny hamulec postojowy;
– komputer pokładowy;
– zespół zegarów i wskaźników z kolorowym, 7-calowym ekranem TFT;
– karta Renault Hands Free (system bezkluczykowego dostępu i uruchamiania);
– funkcja automatycznej zmiany świateł drogowych na mijania;
– system rozpoznawania znaków drogowych;
– światła do jazdy dziennej w technologii LED „Edge Light”;
– światła przeciwmgłowe;
– tylne światła LED 3D „Edge Light”;
– funkcja oświetlenia drogi do domu;
– wycieraczki przedniej szyby o zmiennej częstotliwości pracy;
– czujnik deszczu i światła;
– lusterko wewnętrzne o 2 położeniach (dzień/noc);
– podświetlane lusterka w osłonach przeciwsłonecznych;
– klimatyzacja automatyczna, dwustrefowa, z bocznymi nawiewami w 2. rzędzie;
– lusterka boczne elektrycznie sterowane, składane ręcznie oraz podgrzewane;
– szyby przednie i tylne elektrycznie sterowane;
– centralny zamek;
– obszyta skórą kierownica;
– kolumna kierownicy regulowana w dwóch płaszczyznach;
– fotel kierowcy z regulacją wysokości i podparcia lędźwiowego;
– kieszenie w oparciach przednich foteli;
– dwa fotele w 3. rzędzie (chowane w podłodze bagażnika);
– przesuwana tylna kanapa dzielona w układzie 1/3-2/3 z podłokietnikiem;
– schowki w podłodze (dwa z przodu, dwa kolejne z tyłu);
– szuflada o pojemności 3,5 litra pod fotelem kierowcy;
– radioodtwarzacz z Bluetooth® i ekranem monochromatycznym o przekątnej 4,2″;
– 1 gniazdo USB + 1 gniazdo jack z przodu;
– 1 gniazdo 12V z przodu;
– 1 gniazdo 12V w bagażniku;
– zewnętrzne klamki drzwi w kolorze nadwozia z wstawką w kolorze chromu;
– boczne listwy ochronne drzwi w kolorze czarnym / z wstawką w kolorze chromu;
– obudowy lusterek bocznych w kolorze nadwozia;
– ozdobna chromowana listwa w górnej części szyb bocznych;
– 20-calowe felgi ze stopów lekkich;
– zestaw naprawczy do opon.

Kiedy Renault ogłosiło, że czwarta generacja Scenic’a będzie miała w standardzie 20-calowe koła w światku motoryzacyjnym zawrzało. Po pierwsze – to musi skutkować kompletnym brakiem komfortu! Po drugie – ileż będą kosztowały opony do tego samochodu!!! Wiele osób pukało się w głowę. Niesłusznie! Komfortu jest nadzwyczaj dużo, bo producent zaprojektował zawieszenie pod kątem takich właśnie kół. Zawieszenie każdego samochodu jest swoistym kompromisem nie tylko między pewnością prowadzenia i komfortem, ale też między różnymi rozmiarami kół. Tutaj rozmiar jest jeden i pod takie właśnie koła strojono zawieszenie. I zestrojono je świetnie.

Nie ma się też co obawiać o koszty opon. Renault na bardzo wczesnym etapie projektowania samochodu podjęło rozmowy z producentami opon. Targowano się długo i namiętnie, ale efekt jest taki, że 20-calowe opony do Scenic’a i Grand Scenic’a kupuje się w cenach porównywalnych opon 16-, czy 17-calowych do innych aut. Przy czym mam tu na myśli renomowanych producentów. Dla przykładu: zimowe (bo taka pora roku niedługo się u nas zacznie) opony dla tego samochodu kosztują dziś (na czas pisania tekstu) w serwisie Oponeo.pl:
– Pirelli SottoZero Serie 3 – 567 zł/szt.;
– Continental WinterContact TS 850 P – 576 zł/szt.;
– Goodyear UG Performance G1 – 593 zł/szt.;
– Michelin Alpin 5 – 664 zł/szt.;
– Nokian WR D4 – 693 zł/szt.;
– Semperit Speed-Grip 3 – 699 zł/szt.

Sami widzicie, że nie ma się czego obawiać. A to przecież opony naprawdę dobrych producentów, a i modele „kapci” nowe. Trzeba to jednak ludziom uświadamiać, bo często jak ktoś usłyszy o 20-calowych kołach, to jest przerażony, ileż to będzie go kosztowała wymiana opon. W rzeczywistości zaś to wcale nie są duże pieniądze!

Jak wspomniałem, komfort zawieszenia jest naprawdę wysoki. 20-calowe koła zdają się go wykluczać, ale – jak pisałem – zawieszenie strojono jedynie pod takie koła, a poza tym opony nie są typowym naleśnikiem, jak w przypadku felg w tym rozmiarze do innych aut, z reguły sportowych zresztą. Tu opony mają profil 55 i są stosunkowo wąskie (jedynie 195 mm). A że to realnie bardziej kompaktowy minivan, aniżeli crossover, więc i sportowych wrażeń nikt tu raczej nie oczekuje. To ma być samochód rodzinny i z tego zadania wywiązuje się wręcz rewelacyjnie.

Komfortu rodzinie zabraknąć nie powinno. Auto ma przyjemne zawieszenie o dość mocnym tłumieniu. W efekcie więc nie kołysze, nie buja, ale wydaje się sprężyste. Nie wprowadza przy tym jakiejś nerwowości zarówno w amortyzacji, jak i w prowadzeniu. Renault Grand Scenic IV prowadzi się pewnie, w czym w pewnym sensie pomaga rozstaw osi wynoszący aż 2.804 mm. To tylko o 80 mm mniej, niż w bardzo przeze mnie lubianym Espace! I o 70 mm więcej, niż w krótkim Scenic’u. Lokuje to Grand Scenic’a praktycznie pomiędzy tymi dwoma modelami. W efekcie Renault ma bardzo bogatą gamę modeli w segmencie lekko ucrossoverowionych minivanów ;-) Tu każdy znajdzie coś dla siebie. A gdy woli iść w stronę SUV-ów, to ma do wyboru Captura, Kadjara i Koleosa. Wpadniesz do salonu Renault po dywaniki i bez samochodu nie wyjdziesz ;-)

W mojej opinii Renault Grand Scenic IV jest wciąż zdecydowanie bardziej minivanem, aniżeli crossoverem. Wprawdzie trzy niezależne fotele w drugim rzędzie ustąpiły miejsca asymetrycznie dzielonej i składanej kanapie, ale mimo to jest to wciąż minivan. Kanapa owa jest przesuwana wzdłużnie (każda z części niezależnie), a optycznie na pierwszy rzut oka może przywodzić na myśl trzy niezależne fotele. Tak jednak nie jest. Czy to lepiej? Fani niezależnych foteli na pewno zaprzeczą. Cóż – nie da się ukryć, że przy trzech fotelach możliwości aranżacji są większe, ale nie przekreślałbym z góry obecnego modelu.

Charakterystyczne dla minivanów liczne schowki pozostały – Renault Grand Scenic IV ma ich całkiem sporo włącznie ze schowkami podłogowymi. Przykryte one są wprawdzie dywanikami, ale z tyłu, gdzie to nie przeszkadza, dywaniki owe są docięte tak, by można było sięgnąć do schowka bez rujnacji wykładziny. Kieszenie w drzwiach również są niemałe. Schowków nie brakuje także z przodu. Na szczególną uwagę zasługują dwa rozwiązania.

Pierwsze, to szuflada Easy Life dostępna w tym samochodzie za dopłatą (pakiet Funkcjonalny w cenie 2.500 zł). Przeciwnicy tego rozwiązania twierdzą, że kiedy na prawym fotelu ktoś siedzi, to szuflada będzie mu obijać nogi. Odpowiadam zaraz – tak, ale czy uchylny schowek nie robi tego samego? Za to pojemność szuflady Easy Life jest naprawdę imponująca – wynosi aż 11,5 litra! Pokażcie mi tradycyjny schowek o takiej pojemności.

Drugie, to przesuwana konsola centralna również nosząca nazwę Easy Life. To z kolei wyposażenie pakietu Komfort kosztującego kolejne 2.500 zł. Okazuje się bardzo funkcjonalnym rozwiązaniem. Nie tylko oferuje podłokietnik (niestety jest w pełni dostępny jedynie przy maksymalnym przesunięciu konsoli do przodu), ale i dwa pojemne schowki, z których większy jest podświetlany. W przedniej części konsoli są dwa uchwyty na kubki/butelki, które z kolei przy maksymalnym przesunięciu konsoli do przodu znikają. Wystarczy jednak cofnąć konsolę i kilka centymetrów i pojawiają się na nowo.

Kotwiczenie konsoli jest niemalże płynne, można więc zaaranżować jej położenie na różne sposoby. W tylnej części konsoli zlokalizowano dwa gniazda USB, jedno typu jack oraz jedno 12-woltowe. Tyle, że przy maksymalnym cofnięciu konsoli na środkowym miejscu z tyłu robi się dość ciasno. Cóż – nie można mieć wszystkiego.

Kolejnym rozwiązaniem z cyklu Easy jest system składania foteli. Zarówno te w drugim, jak i w trzecim rzędzie można złożyć od strony bagażnika. Wystarczy wybrać odpowiedni klawisz. Efekt jest taki, że najpierw opadają zagłówki, a potem, grawitacyjnie, oparcia. Postawić fotele z powrotem trzeba już ręcznie, ale jest to proste i nie wymaga specjalnego wysiłku. Dodajmy, że jest też klawisz ALL, który składa wszystkie fotele drugiego i trzeciego rzędu.

Fotele chowają się na tyle dyskretnie, że można bez trudu wykorzystać imponującą przestrzeń bagażową samochodu. Wprawdzie przy siedmiu rozłożonych fotelach kufer pomieści jedynie 189 dm³ (wg normy VDA) lub 233 litry, ale kiedy nie potrzebujecie takiej konfiguracji, to możecie się cieszyć przestrzenią odpowiednio 533 dm³ lub 596 litrów. To pozwala udać się spokojnie nawet na wakacyjny wyjazd pięcioosobową rodziną.

Na brak miejsca nie powinni narzekać także pasażerowie oraz kierowca. No chyba, że zechcecie przesunąć kanapę maksymalnie do przodu i posadzicie na niej dwumetrowych dryblasów. Nikt przy zdrowych zmysłach raczej tego jednak nie zrobi. Za to siedzenia trzeciego rzędu traktować należy wyłącznie w charakterze miejsc dla niedużych dzieci, ewentualnie foteli na awaryjne podwózki. Tam miejsca jest niedużo, a pozycja siedząca niezbyt wygodna. Kilkuletnie dzieci odnajdą się w tym miejscu świetnie, ale kiedy zaczynają mieć lat naście zapewne tęsknym wzrokiem zaczną spoglądać w stronę drugiego rzędu albo… Renault Espace. No ale to nic zaskakującego w kompaktowym minivanie, nawet takim z określeniem Grand.

Fotele z przodu są wygodne i bez problemów można tym samochodem pokonać kilkaset kilometrów nawet się nie zatrzymując. Pierwszego dnia przejechałem niemal połowę całego dystansu pokonanego podczas testu. Zero oznak zmęczenia, znużenia, zero bólu, zero zastanych stawów. To naprawdę świetne auto na długie podróże, które doskonale spisze się także w ruchu miejskim.

Renault Grand Scenic IV ma całkowitą długość sięgającą 4.634 cm. To o 2 mm więcej od sedana Megane GrandCoupe, który jednakże dysponuje znacznie krótszym rozstawem osi (acz i tak sporym, jak na swój segment). To o 8 mm więcej od Renault Megane Grandtour obecnej generacji. To jednak także o 215 mm mniej od Talismana sedan i o 231 mm mniej od Talismana Grandtour. Ale – i to może być dla niektórych zaskoczenie – jedynie o 39 mm krótszy od Nowego Koleosa. I o 223 mm krótszy od Espace’a.

Renault Grand Scenic IV to spory samochód. Dodajmy, że ma 1.655 mm wysokości (nieobciążony) i 1.866/2.128 mm szerokości (odpowiednio z lusterkami złożonymi i rozłożonymi). Auto w testowanej wersji waży 1.603 kg (tak przynajmniej było w dowodzie rejestracyjnym). A mimo to pali tak mało – przypominam, że średnie spalanie z całego testu, to jedynie 5,6 l/100 km.

W dodatku jest napędzane przez niewielki, 1.5-litrowy silnik wysokoprężny o mocy jedynie 110 KM. Co się porobiło na tym świecie!?! Oczywiście silnik jest wspomagany turbosprężarką i zastosowano w nim wiele ciekawych rozwiązań technologicznych, ale jeszcze niedawno w tego typu samochodach oczekiwano dwulitrowych ropniaków! Dziś największy silnik w Renault Grand Scenic IV ma niespełna 1.6 litra pojemności skokowej i generuje 160 KM. A najmniejszy, to 1.2-litrowy benzyniak. Turbobenzyniak, żeby być ścisłym.

Motor dostępny Renault Grand Scenic IV Hybrid Assist osiąga moc maksymalną przy 4.000 obr./min., ale już przy 1.750 obr./min. oferuje maksymalną wartość momentu obrotowego, który wynosi 260 Nm. Auto jest dość elastyczne, chętnie przyspiesza, choć nie można tu oczywiście mówić o spektakularnym wciskaniu w fotel. Ale przecież nie do tego ono służy – to rodzinny minivan! Silnik rozwija moc bardzo płynnie, a podczas przyspieszania wspomaga się energią z akumulatorów czerpaną przez silnik elektryczny. A w zasadzie nie tyle dedykowany silnik elektryczny, co 10-kilowatowy rozrusznik zastępujący alternator i wspomagający jednostkę spalinową podczas przyspieszania. Przy czym im szybciej chcecie przyspieszać, tym bardziej ów rozrusznik Was wspiera. Obrazuje to grafika na desce rozdzielczej.

Z kolei podczas hamowania silnikiem rozrusznik doładowuje akumulator i wspomaga hamowanie oszczędzając tym samym w jakimś stopniu klocki i tarcze hamulcowe. Dodajmy, że instalacja elektryczna tego systemu jest 48-woltowa. Jego akumulator jest tez w stanie – poprzez specjalną przetwornicę – wspomóc odbiorniki prądu w samochodzie, gdy akumulator podstawowy niedomaga. Tak więc przy jednym ogniu udało się upiec dwie, jeśli nie trzy pieczenie. A najważniejsze, że to naprawdę działa i pomaga oszczędzać paliwo!

A kiedy już pojedziecie tym samochodem w krótszą, bądź dłuższą trasę, to będziecie mogli się cieszyć z dobrego komfortu akustycznego. Renault Grand Scenic IV okazał się nieźle wyciszony, a pokładowy zestaw audio gra całkiem przyjemnie. Początkowo ekran na konsoli środkowej wydawał mi się trochę mały, ale realnie wystarczy. Wskazania nawigacji są czytelne, choć sama aktualność map idealna nie jest. Za to szybkość działania systemu nawigacyjnego i jego ciągła gotowość do wyszukiwania tras alternatywnych, o ile tylko pozwoli Wam to zaoszczędzić czas, zasługuje na pochwałę. Przy czym działa to tak, że system proponuje alternatywną drogę, pozwala sprawdzić, jak ona będzie przebiegać i pozostawia Wam decyzję, czy propozycję zaakceptować, czy odrzucić.

Nawigacja działa w trybie live, więc uwzględnia ruch na drodze. „Wie” o ewentualnych utrudnieniach, korkach i potrafi poinformować, jak bardzo wydłuży to Waszą podróż. To w Renault nic nowego, ale z kronikarskiego obowiązku nie mogę o tym nie wspomnieć.

Z obsługą samochodu w zasadzie nie powinniście mieć problemu. Raz, że to typowe Renault, a dwa – w zasadzie wszystko jest przejrzyste, sensownie opisane i zrozumiałe. Nawet system multimedialny nie jest zbyt skomplikowany, a to z uwagi na fakt nie najbogatszej wersji, jaka jest zaimplementowana w Renault Grand Scenic IV Hybrid Assist. Nie będziecie mieli na pewno problemów ze znalezieniem odpowiedniej opcji. Oczywiście komunikaty są wyświetlane w języku polskim.

Za przyjemną podróż odpowiada dwustrefowa klimatyzacja i wygodne fotele z niezłym podparciem bocznym. Dobra widoczność na zewnątrz to kolejna zaleta tego samochodu. Podwójne słupki A są cienkie i w niewielkim stopniu ograniczają docierające z zewnątrz informacje wzrokowe. Lusterka boczne – oba – są asferyczne, zapewniają więc szeroki kąt widzenia. Renault Grand Scenic IV nie posiada wprawdzie czujników martwego pola, a i dokupić ich nie można, ale z drugiej strony owe lusterka zewnętrzne zapewniają na tyle szerokie pole obserwacji, że przy właściwym ich ustawieniu na brak czujników narzekać nie powinniście.

Reflektory, choć z halogenowymi żarówkami, dają solidny snop światła. Jeździłem tym autem całkiem sporo po zmroku, również w deszczu i lekkiej mgle i nie narzekałem na widoczność. Powiedziałbym wręcz, że przednie lampy są bardzo dobrym źródłem światła.

Renault Grand Scenic IV Hybrid Assist nie ma wprawdzie ambientowego oświetlenia, ale wewnątrz i tak jest przyjemnie. Samochód został wykończony atrakcyjnymi materiałami, do spasowania poszczególnych elementów też nie miałem praktycznie żadnych zastrzeżeń. Nic nie skrzypiało, za to przez sporą część testu, kiedy jeździłem sam, przeszkadzały mi stuki. To klamra pasa przy prawym przednim fotelu obijała się o plastik słupka B. Co ciekawe inne pasy zachowywały się przyzwoicie ;-) nawet te w trzecim rzędzie mają specjalne uchwyty, które je przytrzymują. Ten jeden tłukł się praktycznie nieustannie, zwłaszcza na drogach gorszej jakości.

Za to niepokojące stuki nie dobiegały z podwozia, co potrafi być irytujące. Zawieszenie pracuje cicho i jeśli już, to pojawiają się odgłosy opon zmagających się z nierównościami asfaltu. A o te w Polsce przecież nietrudno.

Lewarek manualnej skrzyni biegów pracuje precyzyjnie. Nic nie haczyło, drogi prowadzenia też były bardzo intuicyjne. Ważniejsze, że przełożenia skrzyni są dobrane dobrze – nie ma problemów z doborem właściwego biegu by poruszać się w mieście z dopuszczalną prędkością. Pisze o tym, bo znowu przed paroma dniami musiałem jechać pewnym wręcz znienawidzonym przeze mnie samochodem. Pod maską trzycylindrowy diesel generujący wręcz łoskot, nie tylko hałas, i skrzynia, w której w żadnym razie nie da się wybrać jakiegokolwiek z pięciu dostępnych biegów, żeby poruszać się po mieście bez wysokich, albo za niskich obrotów. Renault Grand Scenic IV Hybrid Assist w porównaniu z tym autem (z zupełnie innego segmentu, ale co to ma za znaczenie?) ma rewelacyjnie zestopniowaną przekładnię. Co więcej – tamto jest auto segmentu B, a więc trochę jakby miejskie. A po mieście jeździ się nim słabo z uwagi właśnie na tę skrzynię. No ale dla kury, to grzęda lepsza od skrzynki…

Ale żeby nie było, że tak wszystko chwalę… Stoliki w oparciach przednich foteli są trochę za nisko zamocowane. Dorosłym osobom siedzącym na kanapie mogą się opierać o kolana i to zanim jeszcze do końca się otworzą. Co gorsza dzieciom w fotelikach też wcale nie musi być z tym dużo lepiej.

Jeszcze parę słów na temat kokpitu. Wygląd zegarów można zmieniać. Projektanci przygotowali kilka różnych grafik ekranowych, a do tego można w pewnym stopniu wpływać także na ich kolorystykę. To gadżet, ale można wybrać ulubioną tonację, albo zmieniać ją w zależności od nastroju.

Auto jest też wyposażone w kamerę „czytającą” znaki ograniczenia prędkości. Działa to dobrze, acz miałem przypadek, że znak zabraniający wjazdu pojazdom o masie powyżej 12 ton został zinterpretowany jako znak ograniczenia prędkości do 120 km/h. System jest więc przydatny, ale trzeba się wykazać ograniczonym zaufaniem. Zwłaszcza, gdy prezentowane przezeń informacje zdają się nie przystawać do rzeczywistości.

Renault Grand Scenic IV Hybrid Assist to bardzo ciekawa propozycja. Auto jest atrakcyjne stylistycznie, ale nie przesadzone. Ma trochę designerskich smaczków, ale i mnóstwo elegancji. Jest dobrze wyposażone, choć bez wodotrysków. Nie macie wrażenia, że wydaliście za dużo, bo wielu bajerów dostępnych w droższych wersjach wyposażeniowych tutaj zwyczajnie nie da się dokupić. Jest to, co najważniejsze, i parę dodatkowych, ale przydatnych elementów. Są czujniki parkowania z przodu i z tyłu, ale nie ma kamery dookólnej. Jest fajna tapicerka, ale w testowym egzemplarzy nie było podgrzewanych foteli. No ale bez tego da się żyć. Nie można mieć podgrzewanej kierownicy ani podgrzewanej przedniej szyby, ale – choć to miłe elementy – nie jest to niezbędne wyposażenie. Jest za to rozsądnie skalkulowana cena.

Jeśli zastanawiacie się nad zakupem kompaktowego minivana, to powinniście się przyjrzeć temu modelowi. Jest trochę inny, niż auta konkurencji, ale zdecydowanie ma wiele zalet i mało wad. Renault Grand Scenic IV Hybrid Assist wydaje się naprawdę interesującą propozycją. Mi bardzo przypadł do gustu i cieszę się, że niedługo będą znowu miał okazję pojeździć takim samochodem. Nie wiem jeszcze, z jakim silnikiem i w jakiej wersji wyposażeniowej, ale co by to nie było – sprawdzę go dla Was!

 

Dziękuję Firmie Renault Polska za użyczenie samochodu do testu.

 

 

Krzysztof Gregorczyk

Galeria

Jeśli na powyższej liście nie ma Twojego wydarzenia zajrzyj tutaj

polecamy

Może ci się spodobać również
avatar
15 Wątki komentarzy
36 Odpowiedzi na wątki
1 Obserwujący
 
Komentarz z największą ilością reakcji
Najciekawszy wątek komentarza
27 Autorzy komentarzy
JanRrrTadeuszkrzysiekMarcin Autorzy ostatnich komentarzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Gość
Gość
Gość

Jeździłem Sc2, Sc1 i mam aktualnie Sc3. Sc4 widziałem w warszawskiej galerii około rok temu i zachwycił mnie wyglądem zewnętrznym (czego nie mogę powiedzieć o SC3, który wybrałem z rozsądku). Obłędny samochód, ale … jak usiadłem na miejscu kierowcy to drażniła mnie konsola środkowa, wysoko umieszczona, wybijająca się z deski, zasłaniająca prawy wlot powietrza, wręcz atakująca mnie, optycznie zajmująca zbyt dużo miejsca. Druga rzecz to brak oddzielnych foteli, to naprawdę był genialny system, to właśnie dzięki położeniu (albo wręcz wyjęciu w 10s.) środkowego fotela udaje się przewieść nietypowe elementy i 2 osoby na oddzielnych fotelach. 3 pytania: 1. Czy z… Czytaj więcej »

nevermind
Gość
nevermind

Usługa LIVE na 3 lata to koszt około 400 zł

brak
Gość
brak

Skad ta informacja? w sc3 rok map to 200, live kolejne 200, czyli 400 kosztuje rok a nie 3. Czy faktycznie dla Sc4 bedzie 3 razy taniej?

Slawo
Gość
Slawo

W R-link Reno zablokowało możliwość aktualizacji przez TT. Cena za same mapy kiedyś wynosiła ponad 400zł jak pamiętam, raczej na dzień dzisiejszy nie spadła. Czyli 2x drożej niż w MIII/SIII u TT.

Daniel
Gość
Daniel

Usługa live i mapy jest w cenie na 3 lata. Od 2 tygodni jeżdżę Grandem 1,2 Tce Bose w pełnym wyposażeniu. Poprzednio jeździłem Grandem 3 – różnica jest gigantyczna. Poprzedni był 1,4 Tce.

Spoogie
Gość
Spoogie

W PL nie można kupić grand scenica bez trzeciego rzędu siedzeń. Bardzo mi sie ten samochód podoba i jest u mnie „na tapecie” ale płacić za coś czego nie chcę to trochę bez sensu. Co ciekawe w sąsiednich Czechach bez problemu kupicie takiego scenica tez 3 rzedu.

Daniel
Gość
Daniel

Sens jest prosty: to nie są siedzenia do jazdy na codzień. Chyba że ktoś ma 7 osobową rodzinę. Wtedy owszem. Dzieciaki mieszczą się bez problemu a i dorosły jeśli nie jest koszykarzem to również. Oczywiście nie na przejazdy kilkugodzinne. Więc jak potrzeba to są, jak nie to masz złożone i bagażnik do wykorzystania w całości. Jak nie chcesz 3 rzędu – zamów Scenica, nie Granda.

Slawo
Gość
Slawo

Koledze chodziło o uszczęśliwianie przez polskiego dystrybutora na siłę. Brak swobodnej konfiguracji w Renault to największy minus. Mnie denerwuje wciskanie z mocniejszymi silnikami automatu. Jak już przymknąłem oko na kilka wpadek MIV to się okazuje, że nie mogę zamówić manualnej skrzyni, nie wspominając o podgrzewanej przedniej szybie.

Gość
Gość
Gość

Jeśli kierowca jest wysoki (np. 192 cm) i miałby usiąść za nim równie wysoki pasażer – plastikowa tacka przytwierdzona do oparcia fotela przedniego rzędu miażdży kolana temu pasażerowi. Tak: w GRAND Scenic’u (w Scenic’u zwykłym/krótkim przestrzeń dla pasażerów zasiadających w drugim rzędzie jest już wręcz dramatyczna!). Rozstaw osi w GRANDzie zwiększony o 5 cm sprawiłby, że zainteresowałbym się tym samochodem. Ale Francuzi nie pomyśleli o wysokich osobach, które przewoziłyby wysokich pasażerów.

kk FR
Gość
kk FR

Zależy od ustawienia fotela góra/dół, sam mam prawie 190 i siądę za sobą bez problemu (mam krótkiego scenica) A tak w ogóle, scenic to auto rodzinne, pomyślane pod kątem rodzin z dziećmi.Do przewozu koszykarzy traffic albo autobus ☺ Tak na marginesie – Zawsze mnie to zastanawia jak ludzie piszą, ze w twingo z tyłu mało miejsca na nogi, w megance się nie da siedzieć w kapeluszu z tyłu itp, a potem się okazuje, ze auto 95% kilometrów robi tylko z kierowcą na pokladzie☺ scenic jest inny, bo mają nim podróżować dzieci z tylu i to pod ich kątem jest zbudowany… Czytaj więcej »

Krzysiek
Gość
Krzysiek

Glowny problem Scenica to waskie siedzenie z tylu na srodku. Powoduje to raz, ze brak isofixa i niemozliwosc montazu 3 fotelikow w tym standardzie, a dwa dyskwalifikacje przy dwojce malych dzieci, gdzie jedno z rodzicow musi usiasc z tylu miedzy nimi. Pozniej przy wiekszych dzieciach problem znika, ale przy maluchach Scenic sie do niczego nie nadaje.

kk FR
Gość
kk FR

Przy dwójce foteli zapiętych na isofix z tylu trzecia osoba spokojnie siada w środku – testowane wielokrotnie. Nie ma problemu z wchodzeniem/wychodzeniem.
3 foteliki z isofixem również możesz zapiąć w konfiguracji – 1 z przodu na miejscu pasażera (Tak, Scenic ma isofix z przodu!) oraz dwa z tylu z pozostawieniem miejsca dla osoby siedzącej pośrodku.

Krzysiek
Gość
Krzysiek

Isofix z przodu ma tez 407/508 czy Octavia :) Kazdy woli co innego, dla mnie 3 normalne miejsca z tylu to podstawa, stad tez i Espace, a nie Scenic, chociaz ten drugi jak dla mnie zgrabniejszy i poreczniejszy.

Marcin
Gość
Marcin

Dlatego tak długo szukałem, używanego kompaktowego minivana w wersji która spełnia te wymagania – 3 niezalezne fotele, gdzie upchniesz 2 dzieci w fotelikach i jedną osobę dorosła do opieki. Odpadły Mazda 5, Touran I, Zafira B, Scenic II. Został tylko C4 Grand Picasso I.

Slawo
Gość
Slawo

Pewnie ma pan fotel ustawiony „na emeryta” – blisko kierownicy. Normalne ustawienie przy tym wzroście powoduje ciasnotę z tyłu dla dorosłego, a najbarziej przeszkadzają grube stoliki wrzynające się w kolana. Tłumaczenie, że tył jest dla dzieci słabe.

Daniel
Gość
Daniel

Nie każdy „leży” w aucie. Jak widzę jadącego na leżąco, kierującego jedną ręką bo drugą już nie sięga to wolę jechać za nim niż przed nim. Podobnie jak siedzący „na kierownicy” z łapkami w łokciach opierającymi się o nią. Jeżdżę z pasażerem mającym 188 cm – nie ma problemu z siedzeniem za nim. No może gdyby wsiadł ktoś w podobnym wzroście to miałby ciasno. W sieci jest kilka „testów” i zanim kupiłem auto naoglądałem się tego. Krótko: mnóstwo bzdur nie mających pokrycia. Ludzie dają relację z jazdy a nie prawdziwy test. Takich jest kilka, obiektywnych, bez większych wpadek. Mam możliwość… Czytaj więcej »

Daniel
Gość
Daniel

Troszkę jest zmian w stosunku do modelu powyższego. Światła przednie są ledowe. Oświetlenie drogi jest doskonałe. W momencie skrętu na parkingu np zapalają się światła przeciwmgielne w zależności od kierunku skrętu. W bocznych lusterkach są światła informujące o pojeździe w martwym polu. Z obu stron.
Przednie fotele mają wbudowany system masażu w 3 różnych opcjach. Działa bardzo przyjemnie.
Brak – elektrycznie otwieranego i zamykanego bagażnika, ale to jest w Espasie.
Polecam ekran w pionie, 9 calowy. Zdecydowanie wygodniejszy w użyciu od tego poziomego.
Gwarancja na perforację nadwozia – 12 lat.

Paweł
Gość
Paweł

Bardzo ważna uwaga dotycząca stolików w oparciach i dzieciach w fotelikach. Dzieci w fotelikach wozimy TYŁEM DO KIERUNKU JAZDY…

pawelhks
Gość
pawelhks

„Dzieci w fotelikach wozimy TYŁEM DO KIERUNKU JAZDY…”
Ponoc najbezpieczniejszy sposob, ale moje dzieciaki w takim fotelu potrafily jezdzic tylko w Peugeot 1007, gdy fotel ten byl zapiety na fotelu pasazera z przodu, na trasy nieprekraczajace 15 minut. Z tylu, gdy mielismy zapiety ten fotel w innym aucie, mimo, ze zona siedziala obok i byla twarza w twarz z dzieckiem krzyk byl od momentu wlozenia dziecka do fotela.
Na szczescie nie mielismy zadnego zdarzenia drogowego z dziecmi jezdzacymi w fotelikach ustawionych przodem do kierunku jazdy, choc raz w czasie gwaltowwnego hamowania byly mocno przerazone, ze zawisly na pasach.

ŁukaszWwa
Gość
ŁukaszWwa

(Grand) Scenic poświęca funkcjonalność na ołtarzu designu. Już kiedyś pisałem, że czekając na odbiór mojej Renaty z przeglądu dość gruntownie porównałem Scenica z Kadjarem i ten drugi wypadł zdecydowanie lepiej pod kątem przestronności/praktyczności, mimo że marketingowo ma mniej „rodzinny” charakter.

Marcinek
Gość
Marcinek

Od 4 lat jestem bardzo zadowolonym posiadaczem Grand scenica III 1.4 tce, ale jego następcy niestety nie kupię. Przymierzałem się do niego kilka razy w salonie i nowy GS bardzo stracił na przestrzeni. Mniej jest jej nad głowami, mniej między 2 a 3 rzędem siedzeń. Brak trzech oddzielnych foteli w drugim rzędzie to kolejny minus. Środkowe miejsce, które już w GS III było wąskie, tu zrobiło się jeszcze węższe. Jak rozłoży się stoliczki to dla osób siedzących z tyłu miejsca jest jeszcze mniej. Liczyłem też na lepszy silnik benzynowy, a tu poza dotychczasowym 1.2 tce nie ma nic. No i… Czytaj więcej »

Łukasz
Gość
Łukasz

Porównywałem ostatnio Captura i Scenica w salonie. Pod względem miejsca z tyłu i wrażenia przestronności mały Captur deklasuje ogromnego (z zewnątrz) Scenica. DRAMAT! Teraz w gamie Renault dla rodziny pozostał jedynie Captur, Megane Grancoupe (chociaż to sedan), Talisman i Espace.

toughluck
Gość
toughluck

Ciekawe auto. Zupełnie nie dla mnie, jednak zdecydowanie wolałbym trzy osobne siedzenia z tyłu i trochę więcej przestronności. Na szczęście Renault ma model Espace i ten spełnia dalsze wymogi. Może to nie miejsce na dalszy wywód, ale nie mogę się powstrzymać, a może ktoś inny doda coś od siebie. W sumie się zdecydowałem na zakup 2-3-letniego Espace’a (ostatniej generacji), więc zadzwoniłem do wszystkich czterech salonów w Krakowie i okolicy. Jeden właściciel ma dwa salony, z których tylko w jednym prowadzą sprzedaż samochodów używanych, więc zostały trzy do obdzwonienia. Moim celem było zapytać, czy mają teraz ten model do sprzedania, a… Czytaj więcej »

pawelhks
Gość
pawelhks

@toughluck
Citroen ma inny problem – moj Cactus stoi sobie grzecznie na parkingu kolo salonu, papiery leasingowe podpisane, ja oplacilem leasing tak, ze sa gotowi na przelew, a nie ma… homologacji. „Idzie” z Francji, moze jest juz w Polsce, Pan Sprzedawca dwoi sie i troi, nie mam absolutnie do niego pretensji.

PS W salonie Citroena na Zakopianskiej stoi C4P w fajnej konfiguracji, polecam Panu. Jest ten samochod tez na otomoto

toughluck
Gość
toughluck

Z ciekawości aż sprawdziłem. Zarówno Grandy, jak i krótkie Picassa, ale nie znalazłem nic ciekawego. Wszystko w wersji Less Life, znanej szerzej jako Bieda Minus. Pewnie został sprzedany.
Mam to szczęście, że mi się bardzo nie spieszy, mam czas do wiosny i nie zamierzam z przymusu kupować byle czego i tym bardziej mi przykro, że sprzedawcy tego nie chcą lub nie potrafią zauważyć.

Slawo
Gość
Slawo

Oferty z „uzywane.renault” częstą są nieaktualne, nikt tego nie pilnuje, wiszą po kilka miesięcy – obserwacja z własnych poszukiwań kilka lat temu, jak widzę nic się nie zmieniło.

toughluck
Gość
toughluck

Tak, ale nie zmienia to faktu, że Espace tam stoi, stał, lub może stać. A to oznacza, że na rynku wtórnym już trafiają się pierwsze sztuki u dilerów. Ale nie, żaden salon nie chce sprzedać samochodu. Gdybym miał do wyboru podobnie wyposażone Grand Picasso lub Espace, to zapewne zdecydowałbym się na Citroëna, bo pewnie miałby dużo niższą cenę. Espace kusi wyglądem (oj, jak bardzo), oraz bogatym wyposażeniem w standardzie Initiale Paris, przez co nie trzeba dokładnie przeszukiwać ofert. W przypadku Picasso (wersja Exclusive/Shine) niemal zawsze jest coś nie tak i nie rozumiem, jak można brać samochód za 130 tysięcy i… Czytaj więcej »

toughluck
Gość
toughluck

Mała aktualizacja: Po prostu w Krakowie jest tak źle. Napisałem wiadomość do salonu w Bielsku-Białej (z uzywane.renault.pl). Akurat na ich Espace już jest w trakcie sprzedaży, ale nie było problemu, żeby zapisać dane kontaktowe do mnie i zapowiedzieć, że będą dzwonić, jak się stosowny samochód pokaże.
Da się? Da się. Ale potrzeba odrobiny chęci i dobrej woli.

pawelhks
Gość
pawelhks

z ciekawosci wjechalem wczoraj do salonu Rabeult w Krakowie, z zaciekawieniem obejrzalem Scenica w wersji Intens (mega wybajerzony, z tylu ciasniejszy od mojego Grand Picasso) i zauwazyelm, ze klientow multum, nie wiem czy ogladaczy czy konkretnych, moze stad obsluga nie jest w stanie obslugiwac sprzedazy samochodow uzywanych?
do mnie podszedl jeden sprzedawca, ale widzialem wyrazna ulge na jego twarzy, gdy uslyszal, ze ja TYLKO ogladam

Slawo
Gość
Slawo

Ja dziś dzwoniłem do Peugeot-a z pytaniem u którego dealera jest demo 3008 z benzynowym 1.2… nie wiedzą, kazali mi dzwonić po kraju i szukać! Ręce opadają, przechodzi mi ochota na zakup jak nawet auta nie można przetestować. 5 lat temu jeden telefon do Renault i miałem listę dealerów z konkretną konfiguracją jakiej szukałem.

Piotr001
Gość
Piotr001

Może po prostu masz takie szczęście. Kilka lat temu jak wchodził 508 RXH z hybrydą, to dealer przywiózł mi auto niemalże pod dom. Tylko na jazdę próbną! Serwisy i salony Peugeot, pod względem jakości obsługi oceniam bardzo wysoko. Dlatego trudno mi uwierzyć, że ktoś tak po prostu cię zbył.
P.s. W życiu kieruje się dewizą: traktuj innych tak, jak sam chciałbyś być traktowany. Może też dlatego, że od kilkunastu lat prowadzę firmę, to sam chodzę przy swoim interesie-a zakup aut należy do jednych z ulubionych zajęć, więc mogę sobie podzwonić. Czasem kilka telefonów to oszczędność kilkunastu tysięcy złotych.

Slawo
Gość
Slawo

Nie ma porównania firmy do klienta indywidualnego. Mina sprzedawcy jak mówię, że zakup nie na firmę tylko za gotówkę bezcenna ;) PS. Nie dzwoniłem do dealera tylko do Peugeot Polska.

Piotr001
Gość
Piotr001

Jakie to ma znaczenie czy auto jest za gotówkę, czy w kredycie? Masz mniejszą utratę wartości? Liczyłeś na większy rabat? Czy po prostu chciałeś zobaczyć przez telefon minę sprzedawcy z Peugeot Polska?

Slawo
Gość
Slawo

Różnica ogromna w obsłudze klienta i rabatach. Peugeot Polska to centrala – nie prowadzi sprzedaży. Obserwacje z kilku salonów różnych marek.

Piotr001
Gość
Piotr001

Tym bardziej nie rozumiem celu dzwonienia do centrali, która nie prowadzi sprzedaży. Ja tych różnic w obsłudze nie dostrzegłem, może właśnie dlatego że szanuje ludzi i nie rzucam im na ladę informacji, że właśnie wszedłem z gotówką. Ta mina o której wspominasz, na pewno nie jest miną zachwytu. Raczej rozczarowania, bo salony na sprzedaży kredytu też zarabiają.

Slawo
Gość
Slawo

Nie wiem czego tu nie rozumiesz, napisałem wyraźnie po co dzwoniłem – ustalić u którego dealera jest konkretne auto demo, chyba proste pytanie? W Renault nie mieli problemu i sprawnie udzielili informacji, w przeciwieństwie do Peugeota. Wyciągasz dziwne wnioski – to nie ja rzucam od razu, że chcę auto za gotówkę tylko sprzedawca od razu wyskakuje z pytaniem firma czy indywidualny. Jak słyszą indywidualny to właśnie widzę ten brak zachwytu i o tym pisałem. Dziwne, że nie zarabiają na kredycie jak wszędzie słyszałem, że jak na kredyt to będzie inna rozmowa – większy rabat.

pawelhks
Gość
pawelhks

targetowana maja sprzedaz na dzialalnosc, by chwalic sie na fleet market ile to aut flotowych nie sprzedali.

Piotr001
Gość
Piotr001

W ostatnim zdaniu napisałem, że salony zarabiają na kredytach. Stąd większe pole do negocjacji. Ale to już twoja decyzja, że je sobie zawężasz bo jak wspomniałeś kupujesz za gotówkę. Kwestia przeliczenia co się komu, w danej chwili opłaca. Ja wybieram kredyt bo: jest większy rabat, nie blokuje gotówki, nie czuje tak drastycznie utraty wartości. I myśle, że moje podejście klienta kupującego na firmę, ma rownież wielu klientów indywidualnych. Przynajmniej ja znam takich, którzy tak robią, chociaż nie muszą.

Rrr
Gość
Rrr

Podpowiem Ci, że w fiacie jest podobnie. Wpisujesz w formularzu na stronie Fiata samochód z silnikiem jaki Cię interesuje i lokalizację dilera u którego chcesz dokonać jazdy próbnej a po jakimś czasie dzwoni obsługa wskazanego salonu i mówi, że nie mają auta z takim silnikiem. Niestety tam też nie ma spisu salonów i wymienionych aut testowych wraz z wyposażeniem.

Daniel
Gość
Daniel

Minus w nowym Scenicu to zbiornik paliwa. Jednak prawie 10 litrów mniej jak w poprzednim, więc nieco częściej widzimy się na stacji.

Daniel
Gość
Daniel

Nie wiem czy było o trybach jazdy. Powiem, że różnice w reakcji silnika i samochodu są znaczące. W trybie comfort jeżdżę na co dzień. Samochód reaguje bez problemu, przyspiesza, reakcja na pedał gazu jest normalna że tak to ujmę. Po przejściu w tryb eco auto staje się dość ospałe. Reakcja silnika nawet po gwałtownym „daniu gazu” wymaga jednak chwili. A i po jakby moc silnika była ograniczona. Po przejściu w tryb sport z kolei, silnik reaguje szybko i bez opóźnień, zdecydowanie żwawiej niż w innych. Czuć różnicę i to wyraźnie. Spalanie pewnie też za tym idzie, ale jeżdżąc po mieście… Czytaj więcej »

zmęczony
Gość
zmęczony

jestem od 4 dni posiadaczem takiego GS i jest to SUPER AUTKO!!!!!!!!

Marcin
Gość
Marcin

20″ koła to było moje jedynie zmartwienie przy zakupie GS IV – nie myliłem się. Scenariusz jaki Was może spotkać, bo mnie spotkał: Dziura na drodze, wąska, ale taka w którą koła 195 się wpasują (Kadjar by przejechał…) – trafiam przy prędkości 50km/h i kasuję oba koła z prawej strony, więc zapas już się nie przyda. Dzwonię na Renault Assistance – mówią, że to ich nie interesuje bo koła+dziura na drodze to nie nie w ich zakresie i że muszę sobie sam poradzić (!!!??? assistance?). Dzwonię do PZU – ok – leci laweta. Potem policja, która wpada w tą samą… Czytaj więcej »

krzysiek
Gość
krzysiek

Kupilem kilka dni temu to auto i jak sie okazuje dokladnie ten egzemplarz ;) niestety jakis partacz sciagal zderzak i przy jego montazu zarysowal blotnik. Musze to naprawic w aso zanim korozja sie pojawi.

Tadeusz
Gość
Tadeusz

Czytając te komentarze, tylko jedno stwierdzenie się nasuwa…………………Polacy to kosmopolityczni idioci, we wszystkim znajdą dziurę, choćby było najlepsze, ale dla nich niedostępne, tyle w temacie debile.

Jan
Gość
Jan

Z niezłym wyciszeniem silnika diesla1750 nie zgodzę się. Wyciszenie jest słabe tym bardziej, że dopłata do silnika wynosi 18 tyś. Sam samochód mnie urzekł ale osobiście się zawiodłem tym wyciszeniem. Brakuje też mi elektrycznie otwieranej klapy bagażnika, łatwej możliwości zapisu cząstkowych wartości średniego spalania i płetwy zamiast zwyczajnej anteny. Pozatym Scenic 4 to dobre auto. Wart swojej ceny.