Opel Astra Sports Tourer Plug-in Hybrid zamiast jeździć, od 20 marca 2026 roku stoi na placu autoryzowanego serwisu. Powód? Brak części – modułu systemu multimedialnego IVI. Po 5 miesiącach wymiany maili i telefonów, właściciel otrzymał ostateczną informację, że samochodu nie da się naprawić. Stellantis zaproponował ofertę odkupu auta, która okazuje się bardzo niekorzystna dla klienta – obejmuje wycenę z uwzględnieniem usterki, której ASO nie może naprawić z powodu braku w magazynie.
Sprawa dotyczy Opla Astry Sports Tourer Plug-in Hybrid z 2023 roku zakupionego w formule leasingu w salonie MW Auto w Tarnowskich Górach. W marcu podczas nocnej jazdy drogą ekspresową w samochodzie nastąpił reset elektroniki, łącznie z klimatyzacją, systemem multimedialnym i światłami samochodu. 20 marca 2026 roku Astra trafiła do serwisu Fix Forum Lider Krasne k. Rzeszowa. Warsztat zdiagnozował awarię modułu multimedialnego, która uniemożliwia bezpieczne korzystanie z pojazdu. Na czas naprawy gwarancyjnej, pan Jacek otrzymał od ASO samochód zastępczy i jeździ nim do dziś.
Skoro diagnoza jest znana, wydawałoby się, że wystarczy wymienić niesprawny element i po sprawie. Problem w tym, że modułu multimedialnego IVI, czyli części o numerze referencyjnym 6502419680 nie ma w magazynach Stellantis. W ciągu 5 miesięcy właściciel kontaktował się z serwisem, salonem, który aktualnie pozostaje w likwidacji, firmą Vehis, która jest leasingodawcą samochodu oraz obsługą klienta Stellantis Polska. Opel Polska nie był w stanie wskazać ani daty ponownej dostępności komponentu, ani tym samym daty zakończenia naprawy. W toku sprawy, firma poinformowała, że ze względu na brak materiałów części nie ma, nie będzie i nie jest już produkowana.
Opel Astra pozostaje w serwisie
Dla pana Jacka problem nie kończy się na bezradności Stellantis Polska w zapewnieniu komponentów do samochodu, ale dotyczy sposobu podejścia do klienta oraz próbie rozwiązania problemu. 1 września nasz czytelnik otrzymał oficjalną wiadomość od obsługi klienta firmy, że Astry nie da się naprawić. Firma zaproponowała odkup pojazdu następującej treści:
„Szanowny Panie, w nawiązaniu do naszych rozmów i w odniesieniu do braku dostępności wymaganego do ukończenia naprawy pojazdu modułu IVI – ref. 6502419680 (naprawa od 20.03.2026 r.) w ramach dostępnych kompetencji podjąłem próby zmierzające do uzyskania akceptacji odkupu Pańskiego pojazdu. Odkup miałby nastąpić w oparciu o wycenę pojazdu w systemie Eurotax/Audatex z uwzględnieniem wieku, przebiegu i stanu technicznego pojazdu oraz kosztów usunięcia obecnej usterki” – poinformowała obsługa klienta Stellantis Polska.
Oferta odkupu
Oferta z punktu widzenia klienta wydaje się niekorzystna biorąc pod uwagę, że przyczyna przestoju samochodu leży po stronie producenta. Poza tym, zapis „koszty usunięcia obecnej usterki” sugerują, że w praktyce oznacza to przeniesienie części finansowych konsekwencji problemu z dostępnością części na właściciela. Nieoficjalna wycena rynkowa pojazdu przedstawiona przez Stellantis na początku września wynosiła 72.900 zł netto.
Zgodnie z umową leasingową wartość pojazdu to 122.560,98 zł netto. Właściciel regularnie opłacał raty wraz z ubezpieczeniem OC/AC/GAP w wysokości 2997 zł brutto. W okresie unieruchomienia auta przez 6 miesięcy suma opłat wyniosła 17.982 zł brutto.
Firma leasingowa po początkowej zwłoce w końcu zwróciła się do MW Auto z prośbą o odstąpienie od umowy sprzedaży z powodu wad produktu i zwrot pełnej ceny pojazdu zgodnie art. 709⁸ § 4 Kodeksu cywilnego. Pod koniec lipca, pełnomocnik firmy MW Auto oświadczył w piśmie, że wymiana pojazdu na wolny od wad jest bezzasadna ponieważ przestój wynika z „konsekwencji braku dostępności części zamiennej oraz procedur realizowanych przez producenta pojazdu”. Po tym, jak firma uznała, że pojazdu nie da się naprawić, twierdzenie traci fundament.
Alternatywa dla oferty odkupu
„Importer próbuje bezczelnie przerzucić cały ciężar własnej klęski w zarządzaniu łańcuchem dostaw części na moją osobę. Zaproponowany 'odkup rynkowy’ zostawia mnie z długiem wobec leasingodawcy na poziomie ok. 10.000 zł netto i powoduje całkowity przepadek wpłaconego przeze mnie kapitału (ok. 42-45 tys. zł netto)” – mówi rozgoryczony właściciel i zapowiada, że będzie zmuszony wystąpić na drogę prawną.
Pan Jacek proponował inne rozwiązania jako alternatywę do niekorzystnych warunków odkupu – wymianę samochodu na egzemplarz wolny od wad, lub zakup innego auta z oferty Stellantis na preferencyjnych warunkach, ale firma nie zaakceptowała żadnego z przedstawionych rozwiązań a następnie zaproponowała rabat w wysokości ok. 3 tys. zł.
W międzyczasie Opel Polska zamilkł. Osoba odpowiedzialna za sprawę pana Jacka przez cały wrzesień była niedostępna i nikt nie był w stanie udzielić żadnych informacji dotyczących samochodu. Światło na całą sprawę rzuca zaangażowanie serwisu Fix Forum Lider, który od samego początku stara się pomóc klientowi udostępniając odpowiedni samochód zastępczy.
„Jako miłośnik motoryzacji i użytkownik auta z grupy Stellantis, jestem wstrząśnięty standardami obsługi posprzedażnej. Sprawa mojej Astry nie jest wyłącznie historią jednego zepsutego modułu IVI. To brutalna weryfikacja tego, jak w praktyce wyglądają hasła „elektromobilności” i „nowoczesnej obsługi klienta”, którym Stellantis chwali się w mediach. Koncern sprzedaje zaawansowane hybrydy plug-in napakowane elektroniką, a gdy kluczowy moduł ulega awarii, okazuje się, że łańcuch dostaw nie istnieje. Auto za blisko 200 tysięcy złotych z dnia na dzień staje się bezużyteczną masą metalu blokującą plac ASO” – podsumowuje pan Jacek.
Czekamy na komentarz, Stellantis Polska, Vehis oraz pełnomocnika firmy MW Auto w tej sprawie.
Zobacz także:
- „Mój Opel Astra Sports Tourer spędził 87 dni w ASO. Zaczynam rozumieć, dlaczego klienci zwracają się w stronę chińskich marek”
- Jaki będzie nowy Opel Astra 2030? Kombi zostaje, marka rozważa napędy REEV






