Tradycyjnie postanowiliśmy sprawdzić, ile testowany samochód naprawdę zużywa na autostradzie. Tym razem bohaterem próby zostało podstawowe Renault Clio 6 Evolution TCe 115 z nowym, trzycylindrowym silnikiem benzynowym 1.2 oraz sześciobiegową skrzynią manualną. Po dynamicznym przejechaniu 209,1 km komputer pokazał 6,5 l/100 km. Wynik obliczony na podstawie tankowania był nieco wyższy.
Renault Clio Evolution to najtańsza wersja nowego modelu, ale już podczas pierwszego spotkania samochód bardzo pozytywnie nas zaskoczył. W artykule Rozpoczynamy test nowego najtańszego Renault Clio 6 TCe 115 KM opisaliśmy wnętrze, materiały, wyposażenie oraz pierwsze wrażenia z jazdy. W bazowym Clio nie ma atmosfery taniego samochodu.

Przyjemna tapicerka, miękkie fotele, niebieskie przeszycia i materiałowe wykończenie przedniej części deski rozdzielczej sprawiają, że kabina prezentuje się znacznie lepiej, niż można oczekiwać po podstawowej odmianie. Są też dwa ekrany, bezprzewodowa współpraca ze smartfonem oraz aktywny tempomat. Klimatyzacja jest manualna, ale trudno uznać to za poważną wadę auta tej klasy.
Renault Clio 6 TCe 115 jedzie stabilnie

Nowe Clio mierzy nieco ponad 4,1 m długości, ale na autostradzie zachowuje się jak większy samochód. Niska i stosunkowo szeroka sylwetka zapewnia bardzo dobrą stabilność. Auto nie jest nerwowe, pewnie utrzymuje obrany kierunek i chętnie reaguje na ruchy kierownicą. Czuć dopracowane europejskie zawieszenie. Silnik TCe rozwija 115 KM oraz 190 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Na papierze nie są to wartości, które wywołują wielkie emocje, jednak w samochodzie ważącym niewiele ponad 1.200 kg robią bardzo dobrą robotę. Clio sprawnie nabiera prędkości, reaguje na gaz bez wyraźnego opóźnienia i nie sprawia wrażenia auta, które męczy się podczas jazdy autostradowej.

Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje według producenta 10,3 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 180 km/h. W praktyce ważniejsze jest to, że przy typowych autostradowych prędkościach samochód nadal zachowuje odpowiednią rezerwę.
Szósty bieg jest elastyczny, ale podczas wyprzedzania trzeba redukować
Szósty bieg można włączyć już przy około 80 km/h i kontynuować jazdę bez ciągłego sięgania do lewarka. Od momentu wyjazdu ze stacji większość testowej trasy pokonaliśmy właśnie na najwyższym przełożeniu. Dopóki ruch jest płynny, elastyczność silnika okazuje się wystarczająca. Trzeba jednak pamiętać, że 115 KM nie zastąpi większego i mocniejszego silnika. Dynamiczne manewry wykonywane przy wyższych prędkościach wymagają redukcji do piątego, a czasami nawet czwartego biegu. Nie traktujemy tego jako wady. To naturalna charakterystyka niewielkiej jednostki napędowej. Jeżeli kierowca chce zdecydowanie przyspieszać, musi po prostu trochę popracować skrzynią.
Zaskakująco ciche wnętrze

Jedną z największych zalet Clio 6 na autostradzie jest wyciszenie. Silnika podczas jednostajnej jazdy właściwie nie słychać. Szum powietrza zaczyna być zauważalny dopiero w pobliżu 140 km/h, ale nawet wtedy nie przeszkadza w rozmowie ani słuchaniu muzyki. Cicho pracują również standardowe opony w rozmiarze 195/60 R16. Zawieszenie nie jest najbardziej miękkie na świecie, ale nie ma też typowej dla niektórych niemieckich samochodów przesadnej twardości. To przyjemne połączenie sprężystości z dobrym tłumieniem nierówności. Fotele pozostają wygodne, a ich miękka i przyjemna w dotyku tapicerka dodatkowo poprawia komfort dłuższej podróży. Sprawdziliśmy też aktywny tempomat. System dobrze radzi sobie z częstymi zmianami prędkości i charakterystycznym dla polskich autostrad nagłym wjeżdżaniem innych samochodów przed maskę. Reakcje są płynne i przewidywalne.
Test spalania: tankowanie do pełna i 209,1 km autostradą

Próbę rozpoczęliśmy od zatankowania samochodu do pełna. Następnie przejechaliśmy odcinek testowy w normalnym ruchu. Tam, gdzie pozwalały warunki, utrzymywaliśmy przepisowe 140 km/h. Przy większym natężeniu ruchu prędkość spadała do 120–130 km/h. Jechaliśmy dynamicznie, regularnie wyprzedzając wolniejsze samochody.

Po przejechaniu 209,1 km ponownie zatankowaliśmy Renault do pierwszego odbicia dystrybutora. Do zbiornika weszło 14,16 l benzyny, za które zapłaciliśmy 113,14 zł. Litr paliwa kosztował zatem 7,99 zł.

Przejechany dystans |
209,1 km |
Zatankowane paliwo |
14,16 l |
Spalanie według komputera |
6,5 l/100 km |
Spalanie obliczone z tankowania |
6,77 l/100 km |
Koszt przejazdu |
113,14 zł |
Koszt 100 km |
54,11 zł |
Koszt jednego kilometra |
0,54 zł |
Komputer pokazał o 0,27 l/100 km mniej

Rzeczywiste zużycie paliwa wyniosło 6,77 l/100 km, czyli po zaokrągleniu 6,8 l/100 km. Komputer pokładowy wskazywał 6,5 l/100 km, był więc optymistyczny o około 0,27 l/100 km, czyli o 4 proc. Trzeba jednocześnie pamiętać, że pomiar metodą tankowania do pierwszego odbicia zawsze jest obciążony niewielkim marginesem błędu. Przy takim spalaniu i 39-litrowym zbiorniku paliwa teoretyczny zasięg autostradowy wynosi około 575 km. Dobrze pasuje to do wskazania samochodu, który bezpośrednio po tankowaniu prognozował 540 km zasięgu.

A wynik 6,8 l/100 km uznajemy za dobry. Nie jechaliśmy w sposób nastawiony na bicie rekordów oszczędności, lecz tak, jak wielu kierowców podróżuje po polskiej autostradzie: 140 km/h z lekkim plusem, z częstym wyprzedzaniem i zmianami tempa.


















