Ten samochód mnie zaskoczył! Dzisiaj do redakcji Francuskie.pl trafiło nowe Renault Clio szóstej generacji. Tym razem nie jest to mocna hybryda ani efektowna wersja Esprit Alpine, lecz najtańsze Clio dostępne w polskim cenniku: Evolution TCe 115 z manualną skrzynią biegów, która nie chce wyglądać tanio. Rozpoczynamy test auta kosztującego katalogowo 84.900 zł.
Do parków prasowych zwykle trafiają najbardziej wypasione wersje. Mają wszystko: największe felgi, najbardziej kompletna listę wyposażenia, najdroższe opcje. Wszystko to ma sprawić, że testujący będzie widział najlepsze możliwe oblicze danego modelu. A co się stanie jak dostanie najtańszą opcję? To właśnie sprawdzamy w tym tygodniu. Bo Renault Clio 6 w wersji evolotion to konfiguracja, która może zainteresować firmy oraz klientów szukających dobrego, sensownie wycenionego samochodu do codziennego użytkowania. Bez rozbudowanego układu hybrydowego, automatycznej skrzyni i bez kosztownych dodatków. A pod maską jest turbodoładowany silnik benzynowy, sześć przełożeń manuala i… całkiem długa lista wyposażenia standardowego.

Pracuje tu nowy trzycylindrowy silnik 1.2 TCe o pojemności 1199 cm³. Jednostka rozwija 115 KM oraz 190 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Napęd trafia na przednie koła za pośrednictwem sześciobiegowej skrzyni manualnej.

Pierwszy kontakt? Podstawowe Renault Clio zaskakuje. Tu naprawdę nic nie wygląda tanio i pierwsze kilometry przyniosły spore zaskoczenie. Nasz egzemplarz to Evolution, czyli podstawowa wersja wyposażenia. Samochód ma tylko dodatkowo srebrny lakier metalizowany, który dobrze prezentuje się na zdjęciach, ale największą niespodzianką okazało się wnętrze. Nie wygląda ani nie sprawia wrażenia budżetowego!

Owszem, klimatyzacja jest manualna, jednak poza tym trudno znaleźć element, który ostentacyjnie zdradzałby najtańszą odmianę Clio. Tapicerka jest przyjemnie szara i dwukolorowa, fotele otrzymały niebieskie przeszycia, a na drzwiach pojawiły się efektowne, półprzezroczyste wstawki przypominające rozwiązania z droższych wersji. Miękki, przyjemny w dotyku materiał znajdziemy również na desce rozdzielczej przed kierowcą i pasażerem. Wszystko utrzymano w spokojnej, jasnoszarej kolorystyce.

Same fotele są miękkie i wygodne, a ich materiał nie sprawia wrażenia taniego. Oczywiście ocenę komfortu na długiej trasie zostawiamy na później, ale pierwsze odczucia są bardzo dobre.

Pozytywnie zaskakuje także miejsce pracy kierowcy. Przed oczami mamy całkiem duży cyfrowy zestaw wskaźników. Grafiki są uproszczone i nie znajdziemy tutaj tylu możliwości konfiguracji, co w najdroższych odmianach, ale są wszystkie najważniejsze informacje, w tym czytelny obrotomierz.

Bardzo dobrze działa również 10-calowy ekran centralny. System reaguje szybko i nie irytuje opóźnieniami. Fabrycznej nawigacji nie ma, ale telefon połączył się bez najmniejszego problemu, więc w praktyce nie stanowi to żadnego ograniczenia. Także jakość dźwięku jest przyzwoita. Nie jest to oczywiście zestaw klasy premium, jednak audio gra czysto i ma wystarczająco dużo głębi, aby trudno było mieć do niego pretensje.

Na pokładzie są elektrycznie sterowane szyby i lusterka, dwa złącza USB-C oraz komplet przycisków na kierownicy, wyglądający podobnie jak w droższych wersjach Clio. Sama kierownica dobrze leży w dłoniach. Jest też podłokietnik ze schowkiem. Nie można go przesuwać do przodu, ale podczas normalnej jazdy spełnia swoje zadanie. Bardzo spodobała nam się srebrna ramka otaczająca tunel środkowy i dźwignię zmiany biegów. To niewielki detal, ale skutecznie poprawia odbiór całego wnętrza. Co ważne, przednia część kabiny nie została zalana typową dla bazowych wersji połacią czarnego, smutnego plastiku. Kolory są stonowane, materiały dobrze ze sobą zestawione, a całość wygląda po prostu schludnie.

Cichy silnik i zużycie paliwa w okolicach 4-5 l/100 km
Pierwsze wrażenia z jazdy również są bardzo dobre. Silnik pracuje cicho, a jednocześnie okazuje się wystarczająco dynamiczny. Szósty bieg można włączyć już przy około 80 km/h i samochód nadal sprawnie reaguje na gaz. Gdy prędkość spada poniżej tej wartości, rozsądniej wrócić do piątki, ale jednostka dobrze radzi sobie w szerokim zakresie obrotów. Podczas spokojnej jazdy z prędkością około 90 km/h komputer pokładowy pokazuje zużycie paliwa bliskie 4 l/100 km. W chwili, gdy notujemy te pierwsze spostrzeżenia, wynik na trasie utrzymuje się w granicach 4–5 l/100 km. To oczywiście dopiero wskazania z pierwszych kilometrów, a nie końcowy wynik naszego testu, ale zapowiadają wyjątkowo oszczędny samochód.

Aktywny tempomat działa płynnie, a w kabinie nawet podczas szybszej jazdy pozostaje przyjemnie cicho. Nowe Renault Clio sprawia wrażenie samochodu dopracowanego i dojrzalszego, niż sugerowałaby podstawowa wersja wyposażenia. Jest dobrze! Przy okazji sprawdziłem też również klimatyzację w wymagających warunkach. Samochód przez dłuższy czas stał na słońcu, a 9 września temperatura na zewnątrz wynosiła aż 31°C. Wnętrze naszego praktycznie nowego egzemplarza, mającego niewiele ponad 1000 km przebiegu, zdążyło się więc mocno nagrzać a klimatyzacja ustawiona na najniższą wartość poradziła sobie w 8 minut ze schłodzeniem kabiny.

Z tyłu wykończenie jest już prostsze niż z przodu. Pojawia się więcej twardych tworzyw, a boczki drzwi nie są tak efektowne. Nadal jednak wszystko wygląda schludnie i solidnie. Najważniejsze jest to, że z miejsca kierowcy podstawowe Renault Clio wcale nie przypomina taniego samochodu. I właśnie to okazało się największym zaskoczeniem podczas pierwszego spotkania z tym autem.

Według danych producenta Clio przyspiesza od 0 do 100 km/h w 10,3 sekundy i może osiągnąć 180 km/h. Samochód waży od 1202 kg, dlatego osiągi na papierze wyglądają rozsądnie. W praktyce sprawdzimy przede wszystkim elastyczność silnika, dobór przełożeń oraz to, czy podczas wyprzedzania trzeba często sięgać do lewarka. Homologowane zużycie benzyny wynosi 5,0 l/100 km. Zbiornik mieści skromne 39 litrów, co teoretycznie oznacza około 780 km zasięgu. Test obejmie jazdę miejską, drogi lokalne oraz trasę szybkiego ruchu. Wynik porównamy także z testowanym wcześniej Clio Full Hybrid E-Tech 160.
Wyposażenie jest niezłe nawet w najtańszej wersji

Lista wyposażenia Renault Clio wygląda dobrze: w standardzie znalazły się światła Full LED, cyfrowe zegary o przekątnej 7 cali oraz system multimedialny openR link z ekranem 10,1 cala i bezprzewodową obsługą smartfona. Clio otrzymało również aktywny tempomat, tylne czujniki parkowania, automatyczny hamulec postojowy z funkcją Auto-Hold, elektrycznie sterowane szyby z przodu i z tyłu oraz podgrzewane lusterka. Bezpieczeństwa pilnują m.in. system awaryjnego hamowania, układ utrzymywania pasa ruchu i kontrola zmęczenia kierowcy.
W Renault Clio widać drobne oszczędności
Oszczędności oczywiście widać: Klimatyzacja jest manualna, środkowa konsola nie ma podłokietnika, a w podstawowym wykazie wyposażenia nie znajdziemy kamery cofania. Sprawdzimy, czy są to realne braki, czy dodatki, o których po kilku dniach przestaje się pamiętać. Nowe Clio mierzy 4116 mm długości, 1768 mm szerokości i 1451 mm wysokości. Rozstaw osi wynosi 2591 mm, a średnica zawracania 10,4 metra. Bagażnik mieści 327 dm³ według normy VDA, czyli do 391 litrów. Ładowność wynosi 421 kg, a samochód może ciągnąć przyczepę z hamulcem o masie do 900 kg.
Podczas testu wrócimy również do pytania, czy Clio 6 jest wygodne dla wysokiego kierowcy, oraz sprawdzimy ilość miejsca na tylnej kanapie i funkcjonalność bagażnika. Katalogowa cena wersji Evolution TCe 115 wynosi obecnie 84.900 zł, co potwierdza aktualny polski cennik Renault Clio. Producent oferuje jednak bardzo interesujące zniżki.
Więcej zdjęć znajdziesz pod artykułem.
Co szczególnie powinniśmy sprawdzić? Pytania dotyczące nowego Clio TCe 115 można zostawiać w komentarzach.






























