Longin Bielak, jedna z największych postaci w historii polskiego sportu samochodowego i branży samochodowej, obchodzi 100. urodziny. Jego życiorysem można byłoby obdzielić kilka osób: zesłanie na Syberię, wojenny Harley-Davidson, własnoręcznie zbudowany samochód wyścigowy, starty w Monte Carlo, działalność w Automobilklubie Polski oraz rozwój sieci Peugeot. Wspomnień jubilata wysłuchał Grzegorz Traczewski.
„Pierwszy mój wyjazd na Harleyu zakończył się w krzakach” – wspominał ze znakomitym poczuciem humoru Longin Bielak podczas uroczystości zorganizowanej w siedzibie Automobilklubu Polski na warszawskim Bemowie. Motocykl ważył około 200 kilogramów, a młody żołnierz wcześniej nie miał okazji nauczyć się nim jeździć. Dostał jednak rozkaz, więc wsiadł i ruszył. Ta anegdota doskonale oddaje charakter jubilata. Longin Bielak przez całe życie podejmował wyzwania, które dla innych mogły wydawać się niemożliwe. Przeżył zesłanie, przeszedł wojenny szlak, a następnie stał się jednym z ludzi, którzy po 1945 roku budowali polską motoryzację i sport samochodowy niemal od podstaw.

„Pierwsza setka to nie powód do smutku”

Uroczystość rozpoczęła się od specjalnie przygotowanego, pełnego humoru wiersza. Padły w nim słowa: „Pierwsza setka to nie powód jest do smutku”. Atmosfera była wyjątkowa, ale nie zabrakło również przypomnienia ogromnych zasług jubilata. Romuald Hałas, prezes Automobilklubu Polski, podkreślał, że Bielak przez całe życie pozostawał związany z klubem – najpierw jako zawodnik, później działacz, prezes, a obecnie prezes honorowy. Legitymacja członkowska Longina Bielaka ma numer 25. Do jubilata skierowano listy i gratulacje między innymi od premiera Donalda Tuska, prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, przedstawicieli Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz licznych organizacji motoryzacyjnych. Na Bemowie pojawili się zawodnicy, działacze, przyjaciele i wychowankowie mistrza.
Z Kresów na Syberię

Longin Bielak urodził się 9 września 1926 roku na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej. Jego ojciec Jan, były żołnierz Legionów Józefa Piłsudskiego, służył później w policji w pobliżu polsko-sowieckiej granicy. Po wkroczeniu Armii Czerwonej został aresztowany i wywieziony. Rodzina nigdy nie poznała jego dalszego losu.

Longin wraz z matką i rodzeństwem został deportowany na Syberię. Były głód, choroby i warunki, w których każdy kolejny dzień stawał się walką o przetrwanie. Podczas jubileuszu Bielak przypomniał słowa usłyszane wówczas od lekarza, do którego trafił z powodu problemów z sercem:
„Jeśli przeżyjesz, to będziesz żył”. Przeżyłem.
To zdanie zabrzmiało podczas setnych urodzin szczególnie mocno.
Harley-Davidson, wojna i droga do Berlina

W wieku 17 lat Bielak trafił do polskiego wojska i został przydzielony do zwiadu. Tak rozpoczęła się jego przygoda z motoryzacją. Pierwszym pojazdem nie był jednak samochód wyścigowy, lecz wojskowy Harley-Davidson.
Mimo niefortunnego początku szybko opanował ciężką maszynę. Jego pododdział wyposażono później w motocykle z wózkami, na których przewożono karabiny maszynowe i obsługujących je żołnierzy. Z 2. Dywizją Piechoty dotarł do Warszawy w czasie powstania. Jego grupa miała przeprawić się przez Wisłę na pomoc powstańcom, ale desant ostatecznie odwołano. Dalszy szlak prowadził przez Łużyce aż do Berlina.
Citroën 11 BL i samochód wyścigowy zbudowany własnymi rękami

Po wojnie Longin Bielak pracował jako kierowca, mechanik, a następnie kierownik warsztatu. Do Automobilklubu Polski wstąpił w pierwszych latach powojennej działalności organizacji. Jego pierwszym sportowym samochodem był Citroën 11 BL, znany również jako Traction Avant.

Karierę sportową rozpoczął w 1949 roku. W następnej dekadzie zbudował własny samochód wyścigowy typu SAM i zaczął odnosić sukcesy w krajowych zawodach. Startował również w Formule 3 oraz na zagranicznych torach. Łącznie zdobył 21 tytułów mistrza i wicemistrza Polski w różnych dyscyplinach sportu samochodowego.
Nie ograniczał się do wyścigów. Dziesięciokrotnie brał udział w Rajdzie Monte Carlo, a pięciokrotnie w niezwykle wymagającym Rajdzie Akropolu. Jednym z najbardziej pamiętnych epizodów był start Syreną, w której towarzyszył mu Stanisław Wierzba. Więcej o początkach francuskiej marki i samochodach z epoki można przeczytać w materiale Historia Citroëna i jego związków z Polską.
Renault dla wspólnika, Peugeot dla Longina Bielaka

Doświadczenie techniczne Bielak wykorzystał także w biznesie. Wspólnie ze Zbigniewem Suchardą uruchomił warsztat przy ulicy Wiatracznej w Warszawie. Później przez wiele lat współpracował z Januszem Kiliańczykiem. Wspólnik skoncentrował się na samochodach Renault, natomiast Longin Bielak związał swoją działalność z marką Peugeot.
Od 1999 roku prowadził niezależne przedstawicielstwo francuskiego producenta, które wyrosło na jednego z największych dealerów marki w Polsce. Współpraca z Peugeotem trwała do 2014 roku. Dzieje producenta i jego drogę od rodzinnego warsztatu do światowego koncernu opisujemy w artykule Historia Peugeot.
Pomagał budować polski motorsport
Longin Bielak nie tylko startował, lecz także organizował sport samochodowy. Kierował Główną Komisją Sportu Samochodowego Polskiego Związku Motorowego. Za jego kadencji rozwijano obiekty w Poznaniu i Kielcach, które stały się najważniejszymi miejscami rywalizacji polskich kierowców. Był również inicjatorem konkursu „Gentleman Jezdni”, promującego kulturę i bezpieczeństwo na drogach. Pomagał młodym zawodnikom, dzielił się wiedzą i uczył ich rajdowego rzemiosła. Jednym z ludzi, którzy mogli korzystać z jego doświadczenia, był Grzegorz Traczewski. W latach 2004–2012 Longin Bielak pełnił funkcję prezesa Automobilklubu Polski, a następnie otrzymał tytuł prezesa honorowego. Pozostał przy tym człowiekiem niezwykle aktywnym. W 2022 roku, mając 96 lat, towarzyszył Sobiesławowi Zasadzie w wyprawie Fiatem 126p z Bielska-Białej do Turynu. Później uczestniczył także w kolejnych edycjach Wielkiej Wyprawy Maluchów, której celem jest pomoc dzieciom poszkodowanym w wypadkach drogowych.
Sto lat niezwykłego życia
Podczas jubileuszu Longin Bielak dziękował gościom, przyjaciołom oraz wszystkim osobom, które przesłały mu życzenia. „Dużo, dużo zdrowia życzą mi wszyscy, a to tak potrzebna rzecz w tym wieku” – mówił. Sto lat Longina Bielaka to nie tylko prywatny jubileusz. To symboliczne święto całej polskiej motoryzacji – człowieka, który zaczynał od wojskowego Harleya, budował własne samochody, startował w najtrudniejszych rajdach świata, rozwijał handel francuskimi autami i przez dziesięciolecia pracował dla kolejnych pokoleń kierowców.
Rozmawiał i materiał przygotował: Grzegorz Traczewski, fot. Grzegorz Traczewski



















