Stellantis szykuje w Stanach Zjednoczonych ofensywę, jakiej jego salony nie widziały od lat. Do 2030 roku na rynek ma trafić 11 zupełnie nowych modeli, koncern wejdzie do pięciu kolejnych segmentów, a aż dziewięć nowości ma kosztować mniej niż 40 tys. dolarów. Największą sensacją są jednak dwa Chryslery wycenione na około 25 tys. dolarów, równolegle grupa zamierza mocniej postawić na potężne silniki V8.
Do końca dekady wszystkie cztery najważniejsze marki koncernu w USA – Chrysler, Dodge, Jeep i RAM – mają otrzymać nowe samochody. Nie będzie to wyłącznie wymiana obecnych generacji. Producent chce pojawić się w pięciu klasach, w których dziś w ogóle albo prawie w ogóle nie uczestniczy. Najbardziej zaskakuje obrany poziom cen. Dziewięć z 11 nowych nazw modelowych ma startować poniżej 40 tys. dolarów, a dwa samochody Chryslera mają kosztować około 25 tys. dolarów.
Chrysler będzie miał więcej modeli
Plan Chryslera przedstawiony inwestorom w maju zakłada odświeżenie minivana Pacifica i dodanie trzech SUV-ów. Największym z nich ma być Airflow, średniej wielkości crossover wykorzystujący nową architekturę STLA One. Wbrew wcześniejszym skojarzeniom z elektrycznym konceptem samochód nie musi być oferowany wyłącznie z napędem akumulatorowym. W grę wchodzą również inne układy napędowe, w tym hybrydy. Niżej mają pojawić się dwa kompaktowe modele o roboczych nazwach Arrow i Arrow Cross.
Pierwszy otrzyma bardziej opływową, zbliżoną do samochodu osobowego sylwetkę, drugi będzie klasycznym crossoverem. Oba mają wykorzystywać rozwiązania techniczne dostępne już w europejskiej części koncernu i to właśnie one są naturalnymi kandydatami do zapowiadanej ceny około 25 tys. dolarów.
25 miliardów dolarów i pięć nowych segmentów
Skala przedsięwzięcia jest ogromna: około 25 mld dolarów zostanie skierowane na produkty i marki Stellantis w Ameryce Północnej a producent chce do końca dekady zwiększyć pokrycie amerykańskiego rynku z około 60 do 90 proc., a wolumen sprzedaży podnieść o 35 proc. W salonach pojawi się nie tylko 11 nowych nazw modelowych, lecz także 12 gruntownie odświeżonych samochodów.
Strategia odwraca wcześniejszy trend ograniczania gamy i podnoszenia cen, Stellantis stawia teraz jednocześnie na przystępne modele, tradycyjne napędy, hybrydy, auta elektryczne oraz wersje o bardzo wysokich osiągach.
Potężne V8 wraca!
Druga część planu brzmi jak odpowiedź na życzenia najbardziej zagorzałych amerykańskich klientów. Koncern zamierza ponownie rozwinąć ofertę mocnych ośmiocylindrowych silników. Już dziś Dodge Durango jest oferowany z jednostkami HEMI V8 o mocy sięgającej 710 KM, a kolejne modele i odmiany SRT mają jeszcze mocniej podkreślić sportową stronę grupy. Dodge szykuje mniejszego SUV-a GLH, umieszczonego poniżej Durango, oraz nowy samochód typu muscle car. Oba mają otrzymać wersje SRT. RAM wprowadzi kompaktowego pick-upa Rampage, średniej wielkości Dakotę oraz pełnowymiarowego SUV-a Ramcharger. Jeep pracuje natomiast nad Wranglerem Scramblerem przypominającym dwudrzwiowego pick-upa, sportowym Grand Cherokee SRT i spalinową odmianą Recona.
O najnowszych szczegółach amerykańskiego planu Stellantis poinformował serwis Automotive News.
źródło: Automotive News, Stellantis






