Po spędzeniu kilku godzin na czytaniu prezentacji strategii Stellantis, komunikatów prasowych i materiałów marketingowych nadal nie jestem do końca pewien, czym właściwie chce być Stellantis. Prawdopodobnie wszystkim naraz, ale takiej możliwości po prostu nie ma. Wybrałem dla Was kilka smaczków z tych dokumentów, bo o nich normalnie nikt nie pisze.
Czytam oto, że koncern chce być liderem dekarbonizacji, mistrzem gospodarki obiegu zamkniętego, platformą software’ową, dostawcą mobilności, firmą technologiczną, najlepszym miejscem pracy, a przy okazji jeszcze producentem samochodów. To ostatnie pojawia się gdzieś pomiędzy kolejnymi slajdami tak jakby ktoś na siłę wrzucał tam wszystkie modne dzisiaj hasła ale zapomniał o roli przewodnie.
W strategii faSTLAne 2030 przeczytałem, że Stellantis chce zostać mistrzem branży w walce ze zmianami klimatu. Chwilę później dowiedziałem się, że koncern chce osiągnąć neutralność klimatyczną do 2038 roku, sprzedać 5 milionów aut elektrycznych rocznie i mieć ponad 75 modeli BEV. Wszystko to brzmi imponująco, tylko nie dowiedziałem się zbyt wiele o zdecydowanie bardziej istotnych dla mnie sprawach: co z marką Citroën, po co istnieje Opel, dlaczego ktoś ma marzyć o Lancii albo co dziś szczególnie wyróżnia Peugeot. Serio, oni po prostu zaprezentowali jakieś plany nowych modeli. O wartościach marek było małe lub wcale.
W materiałach Stellantis pojawia się jeszcze zdanie: klient jest w centrum wszystkiego, co robimy. Moje doświadczenie jako klienta (a mamy w redakcji samochód od Stellantis – to nasz ulubiony DS 9) pokazuje, że dba o nas dealer, Auto Centrum Golemo z Krakowa. Stellantis dba o wysyłanie faktur za leasing, raz w miesiącu. Aha, niedawno napisał też, że nie jest jeszcze gotowy na KSEF. Jeszcze śmieszniej robi się przy stwierdzeniu, że koncern będzie transformować wszystkie aspekty mobilności. Nie będę Wam tłumaczył z korpo na nasze, bo mój słownik wysiadł. A wracając do meritum – nie wiem jak Wy, ale ja jednak chciałbym czasem przeczytać coś o samochodach.
Co ciekawe, nawet sam Stellantis zdaje się zauważać problem. W wynikach finansowych za 2025 rok pojawia się informacja o strategicznym zwrocie mającym ponownie postawić preferencje klientów i wolność wyboru w centrum planów firmy. Serio. To zdanie jest chyba najbardziej szczere ze wszystkich opublikowanych przez koncern w ostatnich latach. Tłumacz zaczął mi już działać, więc postaram się przybliżyć co napisali: przez pewien czas trochę zapomnieliśmy, po co ludzie kupują samochody. Stellantis złożył samokrytykę!
Ludzie kupują samochody bo lubią marki. Bo kojarzą je z jakimiś wartościami. Bo mają dobre doświadczenia z jakimś modelem. Przekonuje ich też dobra cena, finansowanie, świetna obsługa (pozdrawiamy wszystkie zaprzyjaźnione ASO). Citroën daje niesamowity komfort, DS Automobiles piękne wnętrza i oryginalny design oraz także sporo komfortu, Peugeot jest nowoczesny i wyjątkowy designerski a przy tym przyjemnie się nim jeździ, Alfa Romeo ma swoich fanów, Fiat to tanie auta dla ludu... można by tak długo. I naprawdę nikogo nie obchodzi transformacja mobilności.
Ja wiem, że te wszystkie slajdy są dla inwestorów. Nasz wydawca ma jakieś akcje Stellantis, więc pewnie lepiej to czyta niż ja, ale naprawdę trudno przejść przez ten korporacyjny bełkot. Stellantisie, ty nie jesteś firmą konsultingową, Ty jesteś od samochodów. To Twój CORE BUSINESS jak to mówią.
Antonio Filosa nieco zmienia Stellantis, ale jedno to pokręcić sterem a drugie to zobaczyć efekty.







