Stellantis rozszerza ochronę właścicieli wybranych samochodów elektrycznych, w których zastosowano pierwszą generację ładowarki pokładowej Mahle o mocy 11 kW. W Holandii koncern pokryje koszty diagnostyki, naprawy lub wymiany urządzenia przez osiem lat od pierwszej rejestracji samochodu albo do przebiegu 160.000 km. Producent przygotowuje również procedurę zwrotu pieniędzy klientom, którzy wcześniej sami zapłacili za wymianę wadliwego podzespołu. Czy podobne działania pojawią się w innych krajach?
Stellantis oficjalnie poinformował o rozszerzeniu specjalnej ochrony dotyczącej ładowarek pokładowych Mahle o mocy 11 kW. Program obejmuje określone samochody elektryczne wyprodukowane do zakończenia stosowania pierwszej generacji tego urządzenia w październiku 2023 roku. Ochrona będzie obowiązywała przez osiem lat od daty pierwszej rejestracji samochodu lub do osiągnięcia przebiegu 160.000 km – w zależności od tego, co nastąpi wcześniej. Jest to istotna zmiana, ponieważ wcześniej holenderscy właściciele objętych problemem samochodów mogli liczyć na wydłużenie ochrony z dwóch do czterech lat.
Stellantis zapłaci za diagnostykę i wymianę ładowarki
Rozwiązanie stanowi uzupełnienie standardowej gwarancji. Oznacza to, że również po jej zakończeniu Stellantis ma pokrywać koszty diagnostyki ładowarki pokładowej, naprawy urządzenia i wymiany ładowarki na sprawny podzespół. Warunkiem jest zmieszczenie się samochodu w limicie ośmiu lat oraz 160.000 km. Holenderski oddział koncernu zapewnia, że klienci nie będą musieli spełniać dodatkowych wymagań związanych z programem.
Naprawy mają być wykonywane przez autoryzowane serwisy poszczególnych marek koncernu. Według Stellantisa wymiana ładowarki pokładowej trwa – zależnie od modelu – przeciętnie od 2,5 do 3,5 godziny.
Problemy z ładowaniem samochodów elektrycznych
Ładowarka pokładowa, określana również jako OBC, jest jednym z kluczowych elementów samochodu elektrycznego. Odpowiada za przekształcenie prądu przemiennego AC dostarczanego przez domowe gniazdko, wallbox albo publiczną ładowarkę w prąd stały, którym można naładować akumulator trakcyjny. Awaria urządzenia może uniemożliwić lub zakłócić ładowanie samochodu ze źródeł prądu przemiennego. W typowym przypadku nadal może działać szybkie ładowanie prądem stałym DC, ponieważ podczas takiego procesu energia jest przekazywana do akumulatora z pominięciem pokładowej ładowarki AC.
O problemach z ładowarkami Mahle w samochodach marek Citroën, DS Automobiles, Jeep, Opel i Peugeot pisaliśmy na francuskie.pl już w marcu 2025 roku. Użytkownicy zgłaszali wówczas utratę możliwości ładowania samochodu prądem AC, powtarzające się awarie oraz bardzo wysokie koszty wymiany całego modułu.
Problem dotyczył różnych modeli zbudowanych na wspólnych platformach i korzystających z podobnych elementów elektrycznego układu napędowego. Wśród wymienianych samochodów znajdowały się m.in. Peugeot e-208 i e-2008, Opel Corsa-e i Mokka-e, Citroën ë-C4 oraz DS 3 Crossback E-Tense. Ładowarki tej rodziny stosowano również w elektrycznych kombivanach i samochodach dostawczych koncernu.
Producent mówi o ograniczonej liczbie samochodów
Stellantis utrzymuje, że usterka może pojawić się jedynie w ograniczonej liczbie pojazdów i w określonych warunkach. Jednocześnie koncern przyznaje, że analizował zgłoszenia dotyczące problemów z ładowaniem i wdrożył rozwiązania techniczne. Obejmowały one między innymi aktualizacje oprogramowania udostępniane podczas przeglądów oraz w ramach specjalnych kampanii serwisowych. W aktualnie produkowanych samochodach elektrycznych stosowana jest już nowa generacja ładowarek pokładowych, która według producenta otrzymała rozwiązania poprawiające niezawodność.
Po przeanalizowaniu przyczyny problemów z ładowaniem i wdrożeniu rozwiązań technicznych wykonujemy kolejny krok, zapewniając rozszerzoną ochronę – powiedział Sander Jansen, szef Stellantis Nederland.
Nie jest to jednak klasyczna akcja przywoławcza polegająca na wezwaniu wszystkich objętych samochodów do prewencyjnej wymiany części. Z komunikatu wynika, że naprawa lub wymiana ładowarki będzie wykonywana, gdy w konkretnym pojeździe wystąpi problem.
Zwrot pieniędzy za wcześniejsze naprawy
Ważnym elementem programu jest zapowiedź rekompensat dla osób, które wcześniej zapłaciły za wymianę uszkodzonej ładowarki z własnej kieszeni. Stellantis pracuje nad internetową platformą, za pośrednictwem której uprawnieni właściciele będą mogli składać wnioski o zwrot kosztów. Producent zastrzega jednak, że procedura ma dotyczyć napraw wykonanych przez autoryzowanych partnerów serwisowych właściwej marki.
Platforma nie została jeszcze uruchomiona. Szczegóły dotyczące wymaganych dokumentów, terminów składania wniosków i zasad wypłacania rekompensat mają zostać przedstawione w kolejnych tygodniach.
Program na razie ogłoszono w Holandii
Najważniejszym zastrzeżeniem jest zakres geograficzny programu. Komunikat został wydany przez Stellantis Nederland i odnosi się bezpośrednio do klientów na rynku holenderskim. Na dzisiaj nie ma oficjalnego potwierdzenia, że identyczna ochrona do ośmiu lat i 160.000 km oraz procedura zwrotu kosztów będą wprowadzone także w Polsce.
Właściciele, którzy doświadczają problemów z ładowaniem, mogą jednak zwrócić się do autoryzowanego serwisu o sprawdzenie numeru VIN, rodzaju zamontowanej ładowarki oraz ewentualnych kampanii serwisowych przypisanych do samochodu. Warto również zachować faktury i dokumentację wcześniejszych napraw – szczególnie gdyby podobny program rekompensat został rozszerzony na kolejne kraje.
Decyzja holenderskiego oddziału jest pierwszym tak wyraźnym potwierdzeniem, że producent bierze na siebie długoterminowe koszty awarii tego podzespołu.
Źródła: Stellantis Nederland






