Stellantis chce obniżyć koszty swoich samochodów elektrycznych od 2027 roku. Antonio Filosa zapowiedział przejście wielu modeli na tańsze akumulatory LFP oraz uruchomienie platformy STLA One. Dla klientów otwiera to drogę do przystępniejszych cen.
Szef Stellantis wskazał, że rosnące zainteresowanie elektrykami w Europie wynika zarówno z cen paliw, jak i regulacji. Nowa technika ma pozwolić grupie skuteczniej konkurować w najważniejszych dla europejskiego rynku klasach samochodów. Wiele elektryków koncernu korzysta z akumulatorów NMC, czyli ogniw z katodą zawierającą nikiel, mangan i kobalt. Stellantis zamierza w licznych modelach zastąpić je technologią LFP, a więc akumulatorami litowo-żelazowo-fosforanowymi. Filosa podkreślił, że taka zmiana przyniesie znaczące oszczędności na bateriach.
LFP pozwala ograniczyć zależność od niklu i kobaltu, których ta chemia nie wymaga w materiale katody. To jeden z powodów, dla których producenci sięgają po nią przy projektowaniu samochodów mających konkurować ceną. Akumulatory niklowe zachowują natomiast przewagę pod względem gęstości energii. Przy porównywaniu aut trzeba więc sprawdzać również pojemność baterii, masę i zasięg konkretnej wersji.
Stellantis już wykorzystuje LFP między innymi w Citroënie ë-C3 z akumulatorem 44 kWh oraz w elektrycznym Fiacie Grande Panda z baterią tej samej pojemności. Nowością będzie szersze zastosowanie rozwiązania. Nie oznacza to też zamrożenia rozwoju: niedawno opisywaliśmy Grande Pandę z większym akumulatorem, wprowadzoną do francuskiej oferty. Zaplecze przemysłowe dla tej strategii ma zapewnić współpraca z CATL. W grudniu 2024 roku obie firmy ogłosiły plan inwestycji do 4,1 mld euro w fabrykę LFP w Saragossie. Projekt przewidywał docelową zdolność do 50 GWh rocznie, uzależnioną między innymi od rozwoju europejskiego rynku elektryków.
STLA One ma uprościć konstrukcję i ograniczyć koszty
Drugim filarem zmian będzie platforma STLA One. W oficjalnej prezentacji z 21 maja 2026 roku Stellantis zapowiedział połączenie pięciu platform w jedną skalowalną architekturę. Ma ona obsługiwać różne napędy i samochody segmentów B, C oraz D, czyli od aut miejskich po większe modele rodzinne. Wspólne interfejsy i moduły mają ograniczyć liczbę odmiennych rozwiązań, przyspieszyć rozwój samochodów oraz zwiększyć skalę wykorzystania części. Koncern wskazuje cel w postaci około 20% poprawy efektywności kosztowej, związanej z modułową konstrukcją i nowymi rozwiązaniami akumulatorowymi.
Istotna będzie technologia cell-to-body, czyli włączenie akumulatora w strukturę samochodu. Według producenta pozwoli to ograniczyć masę, koszty i złożoność konstrukcji. Platforma ma być również przystosowana do instalacji 800 V. Ta możliwość nie oznacza jednak, że każdy oparty na niej model otrzyma takie napięcie albo identyczne parametry szybkiego ładowania.
Które samochody skorzystają na zmianie?
Oficjalnie pierwszą marką korzystającą z STLA One ma być Peugeot. W maju producent wskazał nowego E-208 jako model rozpoczynający wdrażanie platformy w 2027 roku. Jak informowaliśmy w materiale o możliwym przesunięciu dostaw nowego Peugeota 208 na 2028 rok, harmonogram projektu może się zmienić.






