Tesla najwyraźniej nie jest tańsza w serwisie i ani odporna na wysokie przebiegi. Historia francuskiego taksówkarza pokazuje, że gdy kończy się gwarancja, naprawa może kosztować tyle, co nowy samochód.
Chodzi o Teslę Model Y z 2023 roku, wykorzystywaną jako taksówka. Auto ma trzy lata i 219 tys. km przebiegu. Według relacji było w 90 proc. ładowane w domu z mocą 7,4 kW, czyli w warunkach raczej łagodnych dla akumulatora. Mimo to doszło do jego awarii.
Największy problem? Przebieg. Gwarancja Tesli na akumulator w tym przypadku wynosi 8 lat lub 192 tys. km. Samochód przekroczył limit o 27 tys. km, dlatego producent nie uznał swojego udziału w kosztach naprawy. Z kosztorysu Tesla France wynika, że całkowita kwota naprawy to 20.049,62 euro, czyli około 85–90 tys. zł. Sam akumulator wysokiego napięcia została wyceniona na 15.816,67 euro netto. Do tego doliczono robociznę, płyn chłodzący, elementy montażowe oraz 20-procentowy VAT.
Przypadek jest szczególnie bolesny, bo dotyczy auta pracującego zarobkowo. Taksówka musi jeździć codziennie, a przymusowy postój oznacza utratę przychodów. W teorii samochód elektryczny przy dużych przebiegach powinien nadrabiać niższymi kosztami energii i serwisu. W praktyce jedna poważna awaria po gwarancji może skasować dużą część wcześniejszych oszczędności.
Ile więc naprawdę warte jest auto elektryczne po przekroczeniu gwarancji na baterię? I kto ponosi ryzyko — producent, pierwszy właściciel czy kolejny nabywca? Za cenę tej naprawy można kupić nowe auto…
źródło: X.com






