11 czerwca 1968 roku to jedna z najtragiczniejszych dat w historii fabryki Peugeot w Sochaux. Tego dnia francuskie oddziały CRS brutalnie zaatakowały strajkujących robotników, którzy okupowali zakład. Bilans pacyfikacji był dramatyczny: około 150 rannych i dwóch zabitych. Zginęli Pierre Beylot, 24-letni pracownik Peugeot, trafiony kulą kalibru 9 mm, oraz Henri Blanchet, 49-letni robotnik, który poniósł śmierć po upadku wywołanym eksplozją granatu.
Fabryka Peugeot w Sochaux była wówczas jednym z najważniejszych ośrodków przemysłowych Francji. Pracowały tam dziesiątki tysięcy osób, a zakład stanowił serce motoryzacyjnego imperium rodziny Peugeot. W maju i czerwcu 1968 roku fala strajków, która ogarnęła Francję, dotarła również do Sochaux. Robotnicy domagali się lepszych płac, poprawy warunków pracy i większego szacunku ze strony kierownictwa. Po 22 dniach strajku władze i dyrekcja chciały przywrócić normalność. Robotnicy nie byli jednak przekonani, że ich postulaty zostały spełnione.
11 czerwca na teren zakładów weszły oddziały CRS (Compagnies Républicaines de Sécurité), specjalne jednostki francuskiej policji państwowej utworzone po II wojnie światowej. Formalnie istnieją do dziś jako część Police nationale. W 1968 roku CRS pełniły rolę podobną do współczesnych oddziałów prewencji i policji do tłumienia zamieszek. Były wykorzystywane do tłumienia strajków i zamieszek. Doszło do gwałtownych starć. Użyto gazu, granatów i broni.
Właśnie wtedy śmiertelnie ranny został Pierre Beylot. Henri Blanchet zginął po upadku z wysokości, do którego miała doprowadzić eksplozja granatu. Wydarzenia w Sochaux przez lata pozostawały mniej znane niż paryskie barykady Maja ’68, choć dla historii francuskiego przemysłu samochodowego miały ogromne znaczenie.
Pierre Beylot i Henri Blanchet są do dziś wspominani jako ofiary pacyfikacji strajku w fabryce Peugeot Sochaux. Ich śmierć stała się jednym z najmocniejszych symboli robotniczej strony francuskiego Maja ’68.
Źródła: Le Monde






