Amerykańska agencja ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego (NHTSA) poinformowała o nowych kampaniach naprawczych ogłoszonych przez Stellantis. Producent samochodów, do którego należą marki Chrysler, Dodge, Ram czy Jeep, musi wezwać do serwisów setki tysięcy pojazdów sprzedanych na rynku amerykańskim w ostatnich latach.
Najświeższa decyzja dotyczy blisko 220 tysięcy samochodów Ram ProMaster oraz Dodge Journey, w których wykryto usterkę systemu kamer cofania. Z powodu błędu technicznego obraz na ekranie może być zakłócony lub całkowicie niewidoczny, co w oczywisty sposób zwiększa ryzyko kolizji podczas manewrów na parkingu.
To jednak niejedyny problem. W lipcu tego roku Stellantis musiał ogłosić kolejną akcję – tym razem chodziło o ponad 120 tysięcy aut z wadliwymi zagłówkami. NHTSA ustaliła, że nie blokowały się one prawidłowo, co w przypadku wypadku mogło skutkować poważniejszymi urazami szyi u pasażerów.
Jeszcze wcześniej, pod koniec czerwca, do serwisów trafiło prawie 251 tysięcy minivanów Chrysler Pacifica i Voyager. W tych modelach istniało ryzyko, że kurtyny powietrzne nie wytrzymają ciśnienia i nie ochronią pasażerów w chwili zderzenia.
Łącznie w ciągu zaledwie kilku miesięcy Stellantis ogłosił więc akcje serwisowe obejmujące prawie 600 tysięcy samochodów na rynku amerykańskim. Koncern podkreśla, że działa prewencyjnie i jak dotąd nie odnotowano poważnych wypadków ani ofiar śmiertelnych związanych z opisanymi usterkami. Wszystkie naprawy mają być wykonywane w autoryzowanych stacjach obsługi całkowicie bezpłatnie.
Takie tempo kolejnych kampanii naprawczych to spore wyzwanie dla wizerunku producenta, ale jednocześnie dowód, że systemy bezpieczeństwa i nadzoru technicznego działają sprawnie. Klienci w USA mogą spodziewać się listów z wezwaniami do serwisu i powinni jak najszybciej reagować na komunikaty, aby uniknąć ryzyka w codziennej eksploatacji.







