Z dziesiątego pola na dziesiąte miejsce: wynik Pierre’a Gasly’ego wyglądał niepozornie, jednak kierowca Alpine musiał jednak dowieźć punkt w bolidzie z uszkodzoną podłogą. Jego zespołowy kolega Franco Colapinto zakończył Grand Prix USA przed metą.
Już po sobotnich kwalifikacjach w Austin Gasly zapowiadał walkę z Racing Bulls. Ostatecznie musiał przede wszystkim bronić ostatniej punktowanej pozycji. Starcie z Oliverem Bearmanem okazało się kosztowniejsze, niż sugerowała siła kontaktu. Po wyścigu Francuz zobaczył, że po prawej stronie podłogi brakuje sporych fragmentów włókna węglowego. Uszkodzenia oznaczały utratę docisku i pogorszenie osiągów. „To był niewielki kontakt, ale spowodował poważne uszkodzenia” – przyznał Gasly. Zadania nie ułatwił też wolny pit stop, podczas którego pojawił się problem sprzętowy. Zespół analizuje jego przyczynę.
Gasly wystartował na miękkich oponach, a na 24. okrążeniu zmienił je na twarde. Przyznał, że bez komplikacji mógłby naciskać Liama Lawsona walczącego o dziewiąte miejsce. W tych warunkach uznał jeden punkt za dobry rezultat.
Colapinto znów poza metą
Argentyńczyk ruszał z ostatniego pola na twardej mieszance. W zakręcie numer jeden znalazł się pomiędzy wyjeżdżającym z boksów Gaslym a Arvidem Lindbladem. Kontakt uszkodził podłogę i sekcję boczną jego samochodu, uniemożliwiając ukończenie rywalizacji. Colapinto narzekał na jazdę w brudnym powietrzu za rywalami. W czystym powietrzu balans samochodu oceniał dobrze, lecz start z końca stawki mocno ograniczał możliwości odrabiania strat podczas niedzielnej rywalizacji w Austin.
To drugi z rzędu nieukończony wyścig Colapinto, po bezpunktowym dla Alpine weekendzie w Singapurze. Flavio Briatore docenił obronę Gasly’ego, ale oczekuje więcej: w Meksyku celem pozostają punkty obu kierowców.






