Najlepiej sprzedającym się samochodem w Europie w 2024 roku jest Dacia Sandero, wyprzedzając Golfa Volkswagena i Renault Clio. Jednak aut kupujemy coraz mniej. Przyczyny tej sytuacji analizuje profesor Francesco Zirpoli, dyrektor naukowy włoskiego instytutu CAMI – Centrum Innowacji w Motoryzacji i Mobilności.
Europejczycy kupują coraz mniej samochodów. 12.847.481 aut sprzedanych w Europie w 2023 r. to znacznie mniej niż 15.805.752 sprzedanych w 2019 r., ostatnim roku przed epidemią. W pierwszych sześciu miesiącach 2024 r. w 28 europejskich krajach objętych badaniem zarejestrowano 6.847.842 pojazdów, w porównaniu do 6 559 213 w analogicznym okresie 2023 r.
„Kluczowy jest przykład braku planowania Unii Europejskiej, która stosuje politykę klimatyczną bez polityki przemysłowej”. Ale w jaki sposób można połączyć produktywność, niskie koszty pracy i poszanowanie środowiska? Jest to niemożliwe!” – uważa profesor. Problemy mają wszyscy, chociaż niektórzy radzą sobie lepiej.
Volkswagen rozważa zamknięcie fabryk po raz pierwszy w swojej prawie 90-letniej historii, a ten sam scenariusz dotyczy Audi, z kolei Mercedes, BMW i Porsche obniżyły swoje szacunki zysków. Co jest główną przyczyną tego kryzysu? „Jest to kryzys nadwyżki mocy produkcyjnych” – wyjaśnia profesor Zirpoli. „Jest to również kryzys modelu opartego na dużych wolumenach i sprzedaży, której nie można powiązać wyłącznie z rynkiem krajowy. Przemysł samochodowy jest wart około 11% niemieckiej produkcji, każdy kryzys w nim ma natychmiastowy wpływ na cały system. Volkswagen jest również znacznie bardziej niż inni narażony na ryzyko związane z elektryką. Jednocześnie w Chinach pojawiły się nadwyżki produkcji i kraj ten próbuje je wypychać za wszelką cenę.”
Zaskakiwać może sukces Dacii – proste, niedrogie samochody z LPG są wciąż na topie, czego dowód znajduje się na pierwszym miejscu listy przebojów w Europie: Dacia Sandero. Jednak nie wszystkie kraje mają sukcesy takie jak Rumunia.
Zobacz: testy używanych i nowych samochodów. Pomiary, opinie, spalanie
„Biorąc za przykład włoski przemysł motoryzacyjny, który przeszedł od produkcji 2 milionów samochodów rocznie do 500.000, można powiedzieć, że duża luka znajduje się na poziomie projektowania. Dyskutowanie o zakładach produkcyjnych bez odniesienia się do kwestii zaniku działalności związanej z projektowaniem samochodów w Turynie i Modenie jest niewystarczające: kraje, w których nie są generowane innowacje i nowa wiedza, staną się marginalne i łatwe do zastąpienia w globalnych łańcuchach wartości, organami produkcyjnymi bez głowy” – mówi Zirpoli.
A czemu ludzie nie chcą elektryków? Oprócz cen jest to też kwestia rozwoju technologii.
„Z punktu widzenia konsumenta pierwszym problemem jest niepewność. Po co wydawać tyle pieniędzy na zakup samochodu elektrycznego, skoro technologia, baterie i wszystko inne zmienia się w bardzo szybkim tempie? Znajduję pewne analogie do pierwszego iPhone’a, mówimy o 2007 roku. Teraz, kilka lat później, powstaje wiele smartfonów i są modele, które robią to samo, co iPhone, a kosztują jedną piątą. Nieuchronnie dotyczy to również w pełni elektrycznych samochodów, tylko liczby są wyższe. Jest to więc również problem formuł sprzedaży” – podsumowuje profesor.
źródło: Corriere del Ticino






