Europejczycy kupują dziś o około 3 mln nowych samochodów mniej niż przed pandemią. Katrin Adt, dyrektor generalna marki Dacia, przeliczyła ten spadek na 10 fabryk, 12 mln opon, 15 mln foteli i 9 mln wycieraczek. Jej diagnoza jest jednoznaczna: samochody stały się zbyt drogie, a jedną z głównych przyczyn jest coraz więcej regulacji i wymogów.
Europejski rynek motoryzacyjny wciąż nie powrócił do poziomu z 2019 roku a różnica wynosząca około 3 mln samochodów odpowiada mniej więcej całej rocznej sprzedaży nowych aut w Niemczech. Można to porównać do utraty rynku wielkości największego motoryzacyjnego państwa Europy. Szefowa marki Dacia zwraca uwagę, że za każdym niesprzedanym samochodem stoi znacznie dłuższy łańcuch gospodarczy a mniejsza produkcja oznacza niższe zamówienia dla producentów opon, siedzeń, szyb, elektroniki, wycieraczek i setek innych podzespołów. Uderza także w firmy transportowe, dealerów oraz warsztaty.
Rynek wielkości Niemiec wyparował
Według wyliczenia przedstawionego przez Katrin Adt brakujące 3 mln samochodów odpowiadają produkcji około 10 zakładów. To również 12 mln opon, mniej więcej 15 mln siedzeń i 9 mln wycieraczek, których europejskie fabryki nie muszą już wytwarzać. Liczby pokazują, że kurczenie się rynku ma bezpośredni wpływ na zatrudnienie i kondycję przemysłu w wielu krajach. Jedna fabryka samochodów współpracuje zwykle z dziesiątkami lub setkami dostawców, dlatego spadek produkcji rozchodzi się po gospodarce jak fala.
Co czwarty pracownik rozwoju zajmuje się regulacjami
Dacia wskazuje też na szybko rosnącą liczbę wymogów dotyczących emisji, bezpieczeństwa i obowiązkowego wyposażenia. Marka przeznacza obecnie około 25% budżetu badawczo-rozwojowego oraz pracy swoich inżynierów na dostosowywanie samochodów do kolejnych przepisów. Producent musiał już wdrożyć około 100 różnych regulacji, a do końca dekady musi przygotować się na kolejnych 107 a każda zmiana może oznaczać konieczność opracowania nowego oprogramowania, zamontowania dodatkowego czujnika, przeprowadzenia badań homologacyjnych albo zmiany konstrukcji samochodu. Wszystko to kosztuje.
Klient płaci za systemy, które później wyłącza
Dacia pyta również, czy wszystkie wymagane rozwiązania odpowiadają rzeczywistym potrzebom użytkowników. Przykładem jest funkcja My Safety, pozwalająca szybko wyłączyć część dźwiękowych ostrzeżeń systemów wspomagania a sama Katrin Adt określiła ją jako najczęściej używany przycisk w samochodach marki: więcej o tej funkcji pisaliśmy w artykule: Dacia: najczęściej używany jest „magiczny przycisk”.
Dacia chce zamrożenia przepisów dla małych aut
Dacia wraz z innymi producentami zwróciła się do Komisji Europejskiej o złagodzenie albo przynajmniej czasowe zamrożenie nowych wymagań dla najmniejszych samochodów. Podobny postulat przedstawił Fabrice Cambolive, dyrektor generalny Renault, który mówił o dziesięcioletniej przerwie w tworzeniu kolejnych regulacji. Zdaniem producentów pozwoliłoby to skierować większą część pieniędzy i pracy inżynierów na obniżanie cen, rozwój napędów elektrycznych oraz ograniczanie masy samochodów, bo dziś znacząca część potencjału badawczego nie służy tworzeniu nowych modeli, lecz dostosowywaniu istniejących konstrukcji do zmieniających się przepisów.
Od decyzji Europy może zależeć przyszłość Dacii Hipster
Dobrym przykładem jest Dacia Hipster Concept. Elektryczny samochód ma zaledwie 3 m długości, cztery pełnowymiarowe miejsca i waży mniej niż 800 kg a powstał jako odpowiedź na rosnące ceny oraz coraz większą masę współczesnych aut. Katrin Adt już wcześniej sugerowała, że wprowadzenie Hipstera do produkcji może zależeć od stworzenia prostszych zasad dla małych samochodów, ale na razie auto nie może wyjechać na drogi, bo… blokują to przepisy. Byłby zbyt drogi, jeśli miałby zachować wszystkie cechy większych aut.
źródło: Autocar






