Citroën AMI to niedrogi dwuosobowy pojazd elektryczny marki, który robi prawdziwą furorę na Zachodzie. Sprzedawany jest też w krajach poza Europą. Nie ma go niestety w polskiej ofercie. Jeden z użytkowników tego autka opublikował zdjęcia, na których widać konstrukcję auta.
Citroën AMI bez paneli wygląda trochę jak 2CV. Bardzo prosta konstrukcja podwozia, która nie jest nawet płytą podłogową a po prostu połączonymi płaskownikami, kilka elementów osprzętu, pompa hamulcowa, amortyzatory, akumulator, szyby … i to prawie wszystko. Auto uproszczone do granic możliwości, wycenione na 7999 euro. Producent musi mieć na nim bardzo wysoką marżę.
Zobacz: Citroëny nowe i używane – testujemy, sprawdzamy, mierzymy. Przeczytaj teraz.
AMI składa się zasadniczo z ramy podwozia, kół, elementów mechanicznych, silnika elektrycznego i prostego nadwozia z tworzywa. Jest tak prosty, że nawet drzwi lewe i prawe wytwarza się z tej samej formy, bo otwierają się odwrotnie, by zaoszczędzić na kosztach. Nawet przedni i tylni panel są takie same, wymieniono w nich tylko światła. Akumulator, kilka kabli, złącze ładowania, prosta elektronika… i prawie tyle.
Zobacz: nowe samochody Citroën. Promocje, auta dostępne od ręki.
Pytania o bezpieczeństwo? Kierowcę i pasażera z przodu chroni metalowa konstrukcja, spełniająca rolę odkształcalnego, przyjmującego energię, z tyłu jest zapewne podobnie. AMI jak widać jest bardzo prostym, uproszczonym wręcz do granic możliwości pojazdem.
Co ciekawe, mimo charakterystycznej urody albo mimo pewnego rodzaju brzydoty, AMI stał się niezwykle popularny na Zachodzie. Sprzedaje się jak ciepłe bułeczki – bo kosztuje stosunkowo niedużo – 7799 euro. Jego popularność na tyle wzrosła, że Citroën myśli już o wersji Turbo. I to nie jest pierwszy kwietnia…







