Czy chińskie samochody są dobre? W Kazachstanie jeździ ich sporo i chociaż na ulicach widać wiele różnych marek, to właśnie auta z Chin opanowały rynek przewozów osób, szczególnie jeśli wybiera się opcję komfort lub wyższą. Nie mieliśmy okazji prowadzić żadnego z tych samochodów, ale mogliśmy dobrze he poznać z perspektywy pasażera. A na końcu artykułu mamy jeszcze dla Was ciekawostkę, związaną z przewozami.
Zacznijmy od sposobu zamawiania, bo ten jest bardzo ciekawy. Do wszystkiego używa się tu aplikacji Yandex Go, a zamówić przez nią można nie tylko samochód, ale też odwiezienie własnym autem do domu, jeśli ktoś jest po alkoholu, dostawę towaru, jedzenie, asystenta do sprzątania mieszkania, zakupy, szybkie wypożyczenie samochodu, przejazd z miasta do miasta, dowiezienie paliwa i wiele, wiele więcej. Klas pojazdów też jest znacznie więcej niż u nas: od ekonomicznej, przez komfort, komfort plus i biznes, aż po premier, obejmującą największe i najdroższe limuzyny. Jest jeszcze jedna ciekawa funkcja, o której piszemy na końcu.

Kierowca z Omska przejeżdża 800 km by tu popracować
Co ciekawe, kierowcy bardzo chwalą swoje auta. Jeden z nich, pochodzący z… Omska, opowiadał, że jego Chery odpala nawet przy minus 50 stopniach, a jazda po autostradzie w stronę Rosji, osiem godzin w trasie, nie sprawia żadnych problemów. Inny podkreślał, że ogromnym plusem chińskich samochodów jest maksymalne wyposażenie i bardzo atrakcyjne ceny zakupu, dużo niższe niż w przypadku aut innych marek.

Ale czy rzeczywiście jest tutaj aż tyle plusów? Niekoniecznie
Pierwszy przejazd odbyliśmy bardzo popularnym tutaj dużym SUV-em Li 7. To samochód zaawansowany technologicznie, z dużym modułem kamer umieszczonym na przedzie dachu, z designem niespecjalnie wyrafinowanym jako całość, wyglądającym trochę jak powiększona londyńska taksówka. Jest duży (a mamy wrażenie, że w Astanie się to ceni) I być może właśnie dlatego tak się tu podoba. Wnętrze było pomarańczowe, z obowiązkową sztuczną skórą. Zaawansowane funkcje systemu sprawiają, że kierowca nie musi zbyt wiele wysilać się w miejskim ruchu. System analizuje i wyświetla wszystko: pojazdy i ludzi naokoło, znaki, światła, zagrożenia…

W środku jest dużo miejsca, z tyłu wygodna kanapa, a kierowca od razu zaproponował włączenie masażu. Jednak dłuższa jazda ujawniła też kilka mankamentów, bo pod całą tą technologią kryje się jeszcze do poprawy. Pierwsza i najważniejsza cecha to średni komfort jazdy. Li 7 jest zarówno słabo wyciszony, jak i niezbyt komfortowo zawieszony. Wszystkie nierówności docierają do środka z zadziwiającą… precyzją. Bardzo podobnie było w innych chińskich modelach, którymi jeździliśmy, za wyjątkiem dużego modelu BYD.

Owszem, auto jest duże, siedzenia grube i obszerne, ale mimo to czuć każdą nierówność. Z kolei w JAC J7 z tyłu było po prostu niewygodnie. Mimo sporych rozmiarów auta oparcie kanapy ustawiono pod dziwnym kątem, a siedzisko było trochę za krótkie. Do tego dochodzi przeciętne wyciszenie, szum dobiegał głównie z tyłu i, podobnie jak w większości chińskich aut, również od spodu. W porównaniu z Hyundaiem Elantrą, którym też jechaliśmy, wypadło to słabo.
Zwróciliśmy też uwagę, że różne chińskie marki (nie wszystkie) mają bardzo podobne systemy multimedialne. Jakby projektował je jeden dostawca. Owszem, funkcje takie jak symulowany widok z boku auta czy rozpoznawanie sytuacji na drodze – robi to wrażenie. Ale potem wsiadasz do zupełnie innego auta innego producenta i masz właściwie to samo.

Mniej istotne, ale zauważalne, jest też kopiowanie konkurencji. Chery na przykład skopiowało sporo elementów od Mercedesa, choćby obudowy głośników wysokotonowych czy sterowanie, a jakość wykonania pozostawia pewien niedosyt. Wizualnie wszystko wygląda dobrze, ale wystarczy docisnąć tapicerkę, żeby poczuć plastik i usłyszeć trzeszczenie materiałów.
Co ciekawe, większość taksówek była nowa albo prawie nowa a ceny są tu bardzo przystępne (duża limuzyna kosztuje w przeliczeniu około 120.000 zł, ogromny 5-metrowy SUV około 170.000 – 200.000 zł). Zastanawia nas tylko, ile wytrzyma ta sztuczna skóra i kiedy plastiki zaczną trzeszczeć na dobre – u jednego z kierowców samochodu, który wyglądał jak kopia Toyoty Corolli fotel skrzypiał niemiłosiernie.
Nie zachwyca też zużycie paliwa. Owszem, tu, w Kazachstanie, paliwo jest tanie – ale jeden z kierowców, który miał pod maską swojego auta 2.0 benzynę turbo przyznał się, że w mieście pali mu to 11-12 litrów. Sporo.Przy mniejszych autach było to 8-9 litrów.
Ale są też plusy
No dobrze, trochę ponarzekaliśmy, ale jednak konkurencję trzeba docenić. Samochody z Chin rozpanoszyły się tutaj na dobre i mają swoje plusy. Tradycyjnie chodzi jednak o to, żeby te plusy nie przesłoniły minusów. Mnie osobiście cieszy pojawienie się nowej konkurencji, bo to nie pozwala tradycyjnym producentom zasnąć i zmusza ich do szukania sposobów na produkowanie tańszych samochodów oraz do realnej walki o rynek.

Zresztą jeden z kierowców powiedział coś ciekawego – co roku Chińczycy coś w tych swoich autach poprawiają i dopracowują. A klienci to bardzo tu cenią.
Ceny przejazdów w Astanie
Najtańsze przejazdy ekonomiczne mogą kosztować nawet kilka złotów na dystansie 3-4 kilometrów. Wybierając opcję Komfort lub Premier liczcie się z wydatkiem 11-15 zł za podobny dystans. Bardzo długie trasy przez całe miasto to kwestia 20-30 zł, najdroższy chyba jest kurs na z lotniska lub na lotnisko, również około 30 zł. Przystępnie.
BYD dopracowane i komfortowe a na koniec ciekawostka
Najbardziej komfortowym autem jakim jechaliśmy okazał się BYD Han. Tu już widać było i jakość materiałów i czuć, że ktoś popracował nad zawieszeniem. Na koniec jeszcze jedna ciekawostka – w aplikacji Yandex Go, jeśli wybierasz opcję wyższej klasy samochodu, w środku znajdziesz wodę i kable do ładowania telefonu. Możesz też zaznaczyć czy kierowca ma Ci otworzyć drzwi przy wsiadaniu. I rzeczywiście to robi. Czysta rozpusta.













