Jaguar i Land Rover mogą rozpocząć współpracę ze Stellantis i na tej podstawie autor serwisu Autoblog próbuje w tytule i leadzie sklecić jakieś połączenie między silnikiem 1.2 PureTech a tymi markami. Nie wyszło.
Autor tekstu pod tytułem „Land Rover 1.2 PureTech brzmi dumnie. Stellantis się nie zatrzymuje” bierze kilka oficjalnych komunikatów, dorzuca własne wyobrażenia o platformach, SUV-ach i hamburgerach, a potem podaje wszystko czytelnikowi jako quasi-analizę branżową. Gdyby chociaż oznaczył to dzieło jako fantazja, byłoby może śmiesznie. Najbardziej kuriozalny w tym dziele jest sam tytuł – jednak w artykule nie ma żadnych informacji o silniku PureTech w modelach Land Rovera.
Autor snuje dalej wizje wspólnych SUV-ów JLR i Stellantis, choć oficjalnie nie podano praktycznie żadnych szczegółów współpracy. Czysta fantazja, na dzisiaj nie wiemy bowiem co realnie oznacza współpraca Land Rovera, Jaguara i Stellantis. Oba koncerny mają swoje wyzwania i problemy i możemy się tylko domyślać, że jednym z pomysłów jest obejście ceł a nie montaż silników 1.2 do dużych samochodów.
Autoblog najwyraźniej kocha silnik 1.2 PureTech i mogę to zrozumieć. Tylko takie artykuły nie pomagają czytelnikom zrozumieć rynku motoryzacyjnego, produkują jedynie bezwartościowy szum informacyjny i warto byłoby czasem oddzielić internetowy żart od dziennikarstwa.
A co się wydarzyło na linii Stellantis – JLR realnie? Trwają jakieś rozmowy dotyczące rynku amerykańskiego, których szczegółów nie znamy (na razie), podpisano coś w rodzaju listu intencyjnego. I tyle. Stellantis w USA raczej rozwija większe jednostki napędowe, o czym co chwilę z radością informuje i nie ma zamiaru porzucać ich na rzecz europejskich mniejszych silników. Ot tyle.






