Prawo jazdy zdane. W domu radość, trochę dumy i bardzo szybko pojawia się kolejne pytanie: co teraz kupić? Ojciec mówi, że na pierwszy samochód wystarczy coś starego. Matka boi się, że syn albo córka rozbije auto po trzech tygodniach. Ktoś z rodziny zna świetnego handlarza, a wujek uważa, że najlepiej kupić diesla, za to kolega podpowiada stare BMW, bo przynajmniej będzie czym jechać. Można jednak inaczej.
Używany samochód ma swoje wielkie zalety. Pierwsze auto naprawdę bywa obijane. Młody człowiek może źle ocenić szerokość bramy. Może cofnąć w słupek, może uszkodzić felgę, zarysować drzwi. Rysa na dziesięcioletnim aucie boli mniej niż na samochodzie odebranym tydzień wcześniej z salonu. Warto pamiętać też o wydatkach, które w używanym aucie mogą być spore nawet z powodu przeglądów czy zwykłego zużycia eksploatacyjnego.

Używany samochód dla takiego kierowcy powinien mieć dobrą historię, sprawne hamulce, dobre opony, rozsądną moc i możliwie prostą konstrukcję. Warto zostawić pieniądze na pierwszy serwis. Jeśli budżet wynosi 30 tysięcy złotych, nie trzeba wydawać 30 tysięcy na samo auto. Lepiej kupić samochód za 25 tysięcy i od razu zrobić hamulce, płyny, opony, geometrię i wszystko, co budzi wątpliwości.
Taki zakup może być rozsądniejszy od nowego auta.
Z drugiej strony nowe niedrogie auto też może być sensowne. Systemy bezpieczeństwa nawet w najtańszej Dacii czy Citroenie będą bardzo skutecznie dbać o to, aby unikać podstawowych błędów za kierownicą a kilka lat spokoju (brak drogiego serwisu) ma swoje liczne zalety. W nieco droższych autach mamy już możliwość jazdy mocno wspomaganej w ruchu miejskim czy na drodze. Problemem pozostają oczywiście koszty, bo niewiele jest osób, które stać i chciałyby wydać na auto dla młodego człowieka od ręki 60 czy 100 tysięcy złotych a rodzice będą bali się rys.
Każde rozwiązanie ma swoje plusy – być może używany na początek będzie dobrym wyborem, żeby kierowca nauczył się jeździć a potem coś nowszego może być rozsądną decyzją dla rodziców.






