Od czasu rozpoczęcia współpracy z Francuskie.pl napisałam 500 artykułów. Z tej okazji chciałam napisać artykuł nieco inny niż zwykle. Będzie on poświęcony tym razem modelom, które szczególnie mi się podobają, z różnych względów. Dziś bohaterami będą auta, które miałabym w garażu, gdybym miała nieograniczony budżet i więcej stanowisk na parkingu.

Zaczynam od… no cóż, może nie wszystkich porywa tak jak mnie… Renault Captur. Samochodem, który kupiłabym, gdybym miała potrzebę i możliwość w pierwszej kolejności byłoby Renault Captur z LPG, czyli ECO-G 120 w wersji Techno. Jest to po prostu samochód dla rozsądnych. W mojej opinii ma coraz lepiej wyglądające nadwozie, przy tym dość trwałe i w wydaniu z LPG jest ekonomiczny w eksploatacji. Co do wersji – nie będę narzekać, ale Renault nie zrobił Captura Eco-G w esprit Alpine ;) Jestem jednak zdania, że Techno na moje potrzeby absolutnie wystarczy, choć dokupiłabym Pakiet Winter. Cena takiego wydania to 110.100 zł.

Teraz będzie już bardziej romantycznie, niż rozsądnie. Na miejscu nr 2 jest Fiat Grande Panda. Chociaż tutaj skłaniam się, jednak nadal ze względu na rozsądek, do wersji hybrydowej. Jest to najbardziej przyjazny napęd w gamie, w mojej subiektywnej oczywiście ocenie. Wersją, którą wybrałabym przy nieograniczonym budżecie byłaby La Prima. Włosi ujęli mnie pomysłami, nie tyle jakością materiałów, wykończenia etc… co szeroko rozumianym designem. Grande Panda jest zrobiona z pomysłem. Szereg detali od kokpitu, po przetłoczenia w nadwoziu jest po prostu przemyślana. Szkoda, że za podgrzewane przednie siedzenia, kierownicę i podgrzewaną szybę trzeba dopłacać, ale zrobiłabym i to. W kieszeni musiałabym mieć 100.800 zł.

Na kolejnym miejscu mojej listy znalazł się Citroen C3 Aircross. Cenię ten model także za pomysłowość projektantów. Mam pewne wątpliwości, czy przy potrzebie zapakowania do niego 7 osób byłby moim typem pierwszego wyboru, niemniej uważam, że świetnie, że ma taką opcję i za nią byłbym skłonna dopłacić. Tak samo dopłaciłabym do zielonego lakieru z białym dachem, które bardzo dobrze wyglądają i zawsze zwracają moją uwagę ilekroć mijam na ulicy. Napędem, który bym wybrała była by 145-konna miękka hybryda z automatem, w wersji wyposażeniowej MAX, tutaj również dołożyłabym do ogrzewanych foteli. Citroen C3 Aircross z listy moich marzeń kosztowałby 131.800 zł brutto (chociaż z rocznika 2025 mogłabym go kupić o ponad 10.000 zł taniej)
![]()
Na koniec zostają najbardziej awangardowe modele. Na miejscu nr 4 znajduje się Renault 5. Ponieważ elektryki są często jednocześnie „elektronicznymi gadżetami sporych rozmiarów” Renault 5 plasuje się na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o samochody na prąd, na mojej prywatnej liście samochodów marzeń. Hothatch rozmaitymi detalami nawiązującymi do historii marki, absolutnie uroczy i przy tym nie na żarty dynamiczny. Bardzo sprytne połączenie historii i tego co współczesne. Gdybym mogła, zdecydowałabym się na RENAULT 5 E-TECH ELECTRIC 150 KM Comfort Range w wersji Iconic Cinq. Dorzuciłabym do wyposażenia kilka opcji dodatkowych w tym kolor żółty i malowane „5” na dachu. Dopłaciłabym również za pakiet advanced driving assist (zawiera m.in. funkcję bezpiecznego wysiadania, system kontroli martwego pola i system wspomagania wyjeżdżania z miejsca parkingowego tyłem). RENAULT 5 E-TECH ELECTRIC 150 KM Comfort Range w wersji Iconic Cinq z wybranymi opcjami kosztowałoby 163.800 zł.

Piątkę zamyka nieco kontrastujący standardem i charakterem Renault Rafale. Na tle poprzedników prezentuje się niczym łabędź pośród kaczek. Przede wszystkim ma w sobie szczyptę elegancji, ale to co go czyni w moich oczach prawdziwie atrakcyjnym to technika. System 4Control Advanced, skanowanie drogi i dostosowywanie zawieszenia do nierówności na trasie oraz szereg innych rozwiązań sprawiają, że jest dla mnie bardzo atrakcyjnym SUV-em wyższej klasy. Rafale marzeń, to, jakże by inaczej ;) RAFALE atelier Alpine E-Tech 4×4 300 KM w opcjonalnym niebieskim, satynowym kolorze, z panoramicznym dachem. Ponieważ zakładam nieograniczony budżet dołożyłabym jeszcze wyświetlacz Head Up na przedniej szybie. Za przyjemność prowadzenia takiego samochodu trzeba obecnie zapłacić 270.300 zł
Przedstawiona powyżej lista jest, jak zaznaczałam, bardzo subiektywna. Gdyby Peugeot nie wycofał 508, a Alfa Romeo przeprosiłoby się z produkcją Gulietty, być może skład wybranej, wymarzonej piątki byłby inny, no ale cóż… I tak jest w czym wybierać, wystarczy mieć ocean pieniędzy i parking podziemny na wyłączność ;)
Zobacz: Nowy Fiat Grande Panda najlepszy! Wspaniały styl w przystępnej cenie







