Właściciele samochodów marek Citroën, Fiat, Abarth, Jeep, Peugeot i Ram, którzy spóźnili się z jedną z pierwszych obowiązkowych wizyt serwisowych, mogą odzyskać fabryczną gwarancję. Warunek? Auto musi przejść kontrolę techniczną, a opóźnienie nie może przekroczyć ustalonych limitów. Taki program wprowadzono w Brazylii.
W Brazylii z nowej możliwości mogą skorzystać właściciele samochodów marek Citroën, Fiat, Abarth, Jeep, Peugeot i Ram. Chodzi o klientów, którzy nie wykonali w terminie jednej z trzech pierwszych obowiązkowych rewizji serwisowych. Zgodnie z zasadami podanymi przez Stellantis, usługa może być wykonana tylko raz dla danego numeru VIN, czyli raz na samochód. Standardowo właściciel samochodu musi trzymać się harmonogramu przeglądów przewidzianego dla konkretnego modelu. W Brazylii Stellantis przyjmuje tolerancję wynoszącą maksymalnie 1.000 km w górę lub w dół albo jeden miesiąc przed lub po terminie wskazanym w książce serwisowej. Decyduje kryterium, które wystąpi wcześniej.
Przykład? Jeśli przegląd przewidziano co 10.000 km lub raz w roku, klient może wykonać go między 9.000 a 11.000 km albo między 11. a 13. miesiącem użytkowania. Po przekroczeniu tego marginesu samochód nadal można oczywiście serwisować, ale fabryczna gwarancja przepada. Nowy brazylijski program ma pozwolić ją odzyskać, o ile samochód spełni dodatkowe warunki techniczne. Stellantis wskazuje, że przywrócenie gwarancji będzie możliwe do 180 dni po terminie spóźnionego przeglądu lub do 5.000 km ponad przewidziany limit przebiegu. Dla samochodu z interwałem 10.000 km i jednego roku pierwsza spóźniona rewizja mogłaby więc zostać uznana maksymalnie przy przebiegu 15.000 km albo w ciągu 180 dni od daty, w której mijał pierwszy rok eksploatacji.
Najpierw kontrola, potem zaległy przegląd
Proces zaczyna się w autoryzowanej stacji obsługi marki. Dealer ma poinformować klienta o warunkach programu, kosztach obowiązkowego check-listu oraz cenie zaległego przeglądu. Przed formalnym przywróceniem gwarancji samochód przechodzi kontrolę techniczną, która według Stellantis trwa około godziny. Kontrola ma sprawdzić, czy auto zachowało właściwy stan techniczny i czy nie występują usterki lub zaniedbania, które mogłyby wykluczyć objęcie go dalszą ochroną. Dopiero po pozytywnej weryfikacji serwis wykonuje zaległy przegląd, a następnie rejestruje przywrócenie gwarancji.
W przypadku drugiego lub trzeciego spóźnionego przeglądu podstawą do obliczenia limitów są dokładne dane z poprzedniej, prawidłowo wykonanej rewizji: przebieg i data. Stellantis zaznacza również, że wcześniejsze przeglądy muszą być wykonane zgodnie z zasadami producenta.
Czy taki program przydałby się w Europie?
Pomysł jest ciekawy a podobny mechanizm mógłby być korzystny dla klientów. w Europie Stellantis już teraz mocno wiąże część programów dodatkowej ochrony z regularnym serwisowaniem pojazdu. Dotyczy to m.in. programów pokroju Citroën We Care czy Peugeot Care.
źródło: Stellantis







