Dealer marki Jeep może zgodzić się na cenę niższą od tej, którą pokaże w internecie. Stellantis zamierza od października wprowadzić w USA minimalny próg ceny reklamowanej. Koncern przedstawia zmianę jako sposób na uporządkowanie ofert, ale kupującemu trudniej będzie porównać najlepsze rabaty bez kontaktowania się z salonami.
Według dokumentów dealerskich opisanych przez The Wall Street Journal nowe zasady mają dotyczyć zasadniczo samochodów z rocznika modelowego 2027. W reklamach ich ceny co do zasady nie będą mogły spaść poniżej ceny fakturowej, czyli kwoty, po której dealer kupuje samochód od producenta a to zwykle mniej niż sugerowana cena detaliczna. Co ważne, próg dotyczy reklamy, a nie ceny, za którą dealer ostatecznie sprzeda auto.
Amerykański salon nadal będzie mógł negocjować, nie pokaże jednak w ogłoszeniu każdej kwoty, na którą byłby skłonny przystać. Z dokumentów przytoczonych przez amerykański dziennik wynika również, że Stellantis chce ograniczyć hasła zachęcające do odkrycia niższej ceny po kliknięciu lub zapytaniu sprzedawcy.
Stellantis chce także chronić wizerunek amerykańskich marek przed ciągłymi wyprzedażami, które według koncernu zaniżają wartość postrzeganą danego auta. Według danych CarEdge przytoczonych przez dziennik rabaty na samochody koncernu są ponad trzykrotnie głębsze od przeciętnej rynkowej.
Nowe zasady opisane przez The Wall Street Journal dotyczą rynku amerykańskiego.
Źródła: The Wall Street Journal






