Antonio Filosa broni liczby marek Stellantis, ale zapowiada ograniczenie inwestycji w diesle do samochodów osobowych. W rozmowie z belgijskim Autonieuws.be podczas Salonu Samochodowego w Paryżu szef koncernu mówił także o poprawie jakości, odbudowie zaufania klientów i nowych elektrycznych autach za około 15.000 euro. Jednym z najważniejszych projektów ma być powracający 2CV.
Na pytanie o sens utrzymywania tak wielu marek szef Stellantis odpowiedział jednoznacznie: „Nie, nie mamy za dużo marek w Europie”. Jego zdaniem poszczególne marki uzupełniają się pod względem oferty, wizerunku i grup klientów. Filosa wskazał między innymi Opla i Vauxhalla, które pozwalają koncernowi docierać do nabywców w Niemczech oraz Wielkiej Brytanii. Uważa, że część tych klientów trudno byłoby przekonać do pozostałych marek grupy. Z kolei Fiat ma we Włoszech silną pozycję i własną publiczność, co ogranicza potrzebę budowania rozpoznawalności od podstaw.
Wspólne platformy i podzespoły mają więc współistnieć z odrębnymi tożsamościami. Filosa chce zachować możliwość oferowania różnych samochodów różnym odbiorcom, korzystając ze skali całego koncernu. W sprawie napędów odpowiedź była bardziej złożona. Filosa przyznał, że diesel w samochodach osobowych staje się coraz trudniejszym biznesem i koncern zamierza ograniczać inwestycje w tę technologię. Równocześnie chce rozwijać auta elektryczne, hybrydy plug-in oraz samochody z przedłużaczem zasięgu. Inaczej jednak ocenia sytuację w segmencie dostawczym. Zdaniem Filosy całkowity koszt użytkowania elektrycznego vana nadal może być wyższy niż pojazdu z dieslem, nawet przy wysokich cenach oleju napędowego.
Filosa odniósł się również do reputacji samochodów koncernu. W wywiadzie mówił o ponad 2.000 inżynierów jakości oraz lepszych warunkach gwarancyjnych, które mają pomóc odzyskać zaufanie klientów. Podkreślał, że jakość dostarczanych produktów ma być codziennym priorytetem całej organizacji. Szef Stellantis ocenia, że firma zdążyła już poczynić postępy, ale nadal musi utrzymywać nacisk na poprawę. O wcześniejszych działaniach pisaliśmy w materiale o zespołach powołanych do rozwiązywania problemów jakościowych i uniknięcia kolejnego kryzysu podobnego do PureTech.
źródło: Autonews






