Stellantis chce poprawić jakość swoich samochodów i odbudować zaufanie klientów. Koncern powołał blisko 50 zespołów, w których inżynierowie, specjaliści od jakości, pracownicy produkcji i dostawcy wspólnie szukają przyczyn usterek oraz sposobów ich usunięcia. Antonio Filosa za wszelką cenę chce uniknąć koszmaru, jaki związany był z silnikiem 1.2 PureTech. Dlatego wszelkie wykryte nieprawidłowości są teraz traktowane priorytetowo a działy jakości ulokowano wyżej w strukturze koncernu.
Citroën, DS Automobiles, Peugeot, Opel, Vauxhall, Fiat, Jeep i Alfa Romeo to część marek należących do Stellantisa. Antonio Filosa chce, by koncern szybciej reagował na problemy z jakością. Nowe zespoły mają zajmować się konkretnymi częściami i systemami, które sprawiają kłopoty. Dział jakości zyskał też większe znaczenie w strukturze firmy a współpraca z dostawcami ma pomóc szybciej ustalić, skąd bierze się problem. Współczesny samochód korzysta z bardzo wielu sterowników, czujników i programów, dlatego znalezienie przyczyny usterki bywa czasochłonne – w 2025 roku Stellantis zatrudnił ponad 2000 inżynierów, głównie w Ameryce Północnej, w ramach zmian w produkcji i zarządzaniu jakością.

Pierwsze dane przedstawione przez koncern sugerują poprawę. Na początku 2026 roku Stellantis poinformował, że od początku 2025 roku liczba problemów zgłaszanych w pierwszym miesiącu użytkowania samochodu spadła o ponad 50% w Ameryce Północnej i ponad 30% w regionie europejskim. Podczas prezentacji wyników za drugi kwartał 2026 roku Filosa podał kolejne dane: wskaźnik jakości dotyczący pierwszych trzech miesięcy użytkowania poprawił się o 38% w Ameryce Północnej i 24% w Europie. Na razie to wewnętrzne wskaźniki producenta, ich wpływ na jakość samochodów zobaczymy za kilka lat.

Równolegle Stellantis prowadzi Program Tworzenia Wartości, w który zaangażowanych jest około 3000 osób. W jego ramach wskazano około 9000 możliwych usprawnień w działaniu koncernu. Do 2028 roku program ma przynieść 6 mld euro rocznych oszczędności względem poziomu kosztów z 2025 roku.
Według deklaracji koncernu oszczędności mają wynikać między innymi ze sprawniejszej produkcji, zakupów i transportu oraz rozwiązań technicznych, które pozwalają obniżyć koszty przy zachowaniu lub poprawie parametrów samochodów.
Dla klientów liczy się przede wszystkim efekt: mniej usterek, wizyt w serwisie i problemów w codziennym użytkowaniu. Czy te działania wystarczą, aby przekonać klientów? Przekonamy się po wynikach sprzedaży.
Warto przeczytać:
- Peugeot 3008 stracił połowę klientów. Stellantis wciąż płaci za 1.2 PureTech i decyzje Carlosa Tavaresa
- Stellantis zmienia zasady napraw silników 1.2 PureTech. Jest też kwestia AdBlue
- Stellantis przyznaje, że nie naprawi się zbyt szybko. Europa nadal przynosi straty
- Tysiące zmian i zamykane magazyny. Tak Stellantis chce oszczędzać 6 mld euro rocznie






