Stellantis sprzedaje więcej samochodów, zwiększa przychody i ponownie wykazuje zysk. Inwestorzy nadal nie są jednak przekonani. Marża operacyjna w II kwartale 2026 roku wyniosła zaledwie 1,8%, Europa pozostała nierentowna, a wynik okazał się słabszy od oczekiwań analityków. Antonio Filosa przyznaje: koncern potrzebuje czasu, ponieważ tych problemów nie da się rozwiązać z dnia na dzień.
Na pierwszy rzut oka Stellantis ma powody do zadowolenia. Przychody rosną, sprzedaż w Ameryce Północnej odbija, a firma ponownie osiąga dodatni wynik finansowy. Giełda zareagowała jednak spadkiem. Inwestorzy patrzą głębiej niż na liczbę wysłanych samochodów i wysokość przychodów. Chcą wiedzieć, ile Stellantis naprawdę zarabia na każdym aucie, czy odbudowuje jakość oraz kiedy europejska działalność przestanie przynosić straty. Po publikacji wyników Antonio Filosa nie próbował przekonywać, że wszystkie problemy zostały już rozwiązane. „Potrzebujemy czasu. To nie są wyzwania, które rozwiązuje się z dnia na dzień” – mówił szef Stellantis podczas rozmowy z dziennikarzami. Zapewnił jednocześnie, że firma zmierza w odpowiednim kierunku i realizuje plan tak szybko, jak jest to możliwe.
Przychody rosną o 13%, ale marża wynosi tylko 1,8%
W II kwartale 2026 roku przychody netto Stellantis wyniosły 43,482 mld euro. Były o 13% wyższe niż rok wcześniej. Zysk netto osiągnął 293 mln euro. Rok wcześniej koncern zanotował w analogicznym kwartale stratę wynoszącą 1,869 mld euro. Skorygowany wynik operacyjny zwiększył się z 213 do 773 mln euro. W ujęciu procentowym poprawa wygląda imponująco i wynosi 263%. Marża skorygowanego wyniku operacyjnego wyniosła tylko 1,8%. W czasach najlepszych wyników Stellantis osiągał wartości wielokrotnie wyższe.
Wyniki Stellantis |
II kwartał 2026 |
II kwartał 2025 |
Zmiana |
|---|---|---|---|
Przychody netto |
43,482 mld euro |
38,448 mld euro |
+13% |
Zysk netto |
293 mln euro |
–1,869 mld euro |
Powrót do zysku |
Skorygowany wynik operacyjny |
773 mln euro |
213 mln euro |
+263% |
Marża operacyjna AOI |
1,8% |
0,6% |
+1,2 pkt proc. |
Przemysłowe wolne przepływy pieniężne |
1,0 mld euro |
31 mln euro |
Wyraźna poprawa |
Dostawy skonsolidowane |
1,597 mln aut |
1,447 mln aut |
+10% |
Stellantis wyraźnie poprawił wynik operacyjny, ale nie osiągnął poziomu oczekiwanego przez rynek. Analitycy ankietowani przez Reutersa spodziewali się około 914 mln euro skorygowanego wyniku operacyjnego. Koncern wykazał 773 mln euro, czyli o około 141 mln euro mniej. Po publikacji wyników akcje Stellantis na giełdzie w Mediolanie straciły 4,31% i zakończyły sesję na poziomie 5,06 euro. Kurs pozostaje blisko historycznego minimum. W lipcu cena jednej akcji spadła nawet do 4,59 euro. Od objęcia kierownictwa przez Antonio Filosę wartość spółki zmniejszyła się o około 40%. To duży problem i dlatego już przed publikacją wyników pisaliśmy, że Antonio Filosa stąpa po coraz bardziej kruchym lodzie. Rosnące dostawy nie wystarczają, gdy nie towarzyszy im odpowiednia rentowność.
Ameryka Północna ciągnie Stellantis w górę
Największą poprawę koncern odnotował w Ameryce Północnej. Przychody regionu wzrosły o 32%, a sprzedaż detaliczna o 6%. Pomogły przede wszystkim nowe silniki spalinowe oraz nowe modele marek Ram, Jeep, Dodge i Chrysler. Sprzedaż Rama w USA zwiększyła się o około 11%, Ram 1500 urósł o 9%, Jeep Grand Wagoneer o 43%, Dodge Durango o 9%, a Chrysler Pacifica o 7%. Dlatego Stellantis odzyskał część udziałów w amerykańskim rynku – w II kwartale jego udział wyniósł 7,4% i był o 0,4 punktu procentowego wyższy niż rok wcześniej.
Więcej aut wysłanych do dealerów nie zawsze oznacza sukces
Fabio Caldato z AcomeA Sgr zwrócił uwagę, że część poprawy przychodów wynikała ze zwiększenia zapasów u dealerów, którzy kupują auta od Stellantis. Samochód wysłany przez fabrykę do sieci sprzedaży zwiększa dostawy i może wpłynąć na przychody koncernu, nie oznacza jeszcze, że został kupiony przez końcowego klienta. Stellantis mierzył się już z podobnym problemem w 2024 i 2025 roku. Nadmierne zapasy na placach amerykańskich dealerów doprowadziły wtedy do dużych rabatów, ograniczenia produkcji i pogorszenia rentowności. Podobnie sytuacja wygląda w Polsce, Stellantis wypycha auta do dealerów i je fakturuje, ale one nie trafiają jeszcze do klientów. Kluczowe będzie utrzymanie równowagi pomiędzy produkcją, dostawami do sieci oraz rzeczywistym popytem klientów.
Europa sprzedaje więcej, ale nadal traci pieniądze
W rozszerzonej Europie sprzedaż samochodów Stellantis wzrosła o 3% a po doliczeniu aut Leapmotor wzrost wyniósł 7%. Przychody regionu pozostały jednak na poziomie z poprzedniego roku. Europa była jedynym obszarem działalności Stellantis, który zakończył II kwartał z ujemną marżą skorygowanego wyniku operacyjnego. Wyniosła ona minus 0,6%. Koncern zwiększa więc liczbę sprzedawanych samochodów, ale nadal nie potrafi na europejskiej działalności odpowiednio zarabiać a przyczyną są między innymi obniżki cen, kosztowne promocje, wysokie wydatki administracyjne i rozwojowe oraz presja ze strony chińskich producentów. Udział Stellantis w rynku EU30 wyniósł 16% i zmniejszył się o 0,8 punktu procentowego. Po uwzględnieniu Leapmotor było to 16,8%, czyli tylko o 0,1 punktu mniej niż rok wcześniej.
Trzy priorytety Antonio Filosy mogą nie wystarczyć
Dyrektor generalny wskazuje trzy obszary, które mają zdecydować o powodzeniu naprawy Stellantis: są to zwiększenie obecności w najważniejszych segmentach rynku, obniżenie kosztów produkcji i poprawa jakości samochodów. Tylko, że każdy z tych procesów wymaga czasu i… pieniędzy. Nowego modelu nie da się zaprojektować i wdrożyć w ciągu jednego kwartału. Zmiana dostawców może nie wchodzić w grę, bo rynek dostawców niespecjalnie Stellantis… lubi, po tym co wyprawiał Carlos Tavares a poprawa procesów produkcyjnych i usunięcie źródeł problemów jakościowych również trwają latami.






