Jadę sobie spokojnie 140 km/h po autostradzie, wymijam jakieś ciężarówki. Nagle na ogonie usadza mi się jakiś nerwus. W lusterku tym razem nie znaczek BMW, ale… Volvo. Kierowca jakiś taki nerwowy, bo mruga, mruga, mruga i mruga. Kilkadziesiąt razy. Nawet gdybym był najbardziej uprzejmym człowiekiem na tej autostradzie, to zjechać nie mam gdzie, bo właśnie mijam kolejne samochody. Kierowcy Volvo to nie przeszkadza, palec mu się zaciął i mruga nadal. A ja nie zjadę.
Nie jestem złośliwy, nie jestem za kierownicą nerwowy. Jeżdżę raczej spokojnie. I nawet gdyby taki kierownik Volvo mrugał tysiąc razy w dowolnym tempie, to i tak nie mam możliwości ruchu. Musi chłop sobie poczekać. I czekał tak kilkaset metrów aż sznur ciężarówek się skończył. A z rana, jak ktoś często jeździ, to owe stada TIRów wyruszają w trasę, bo kierowca się wyśpi, zrobi przerwę, owe ustawowe kilka godzin, droga jeszcze pusta, można jechać.

I tak się tylko zastanawiam, czy naprawdę trzeba tyle mrugać? Czy naprawdę trzeba być tak zaślepionym, by widzieć tylko jeden pas? Czy naprawdę tak ciężko się rozejrzeć i zobaczyć, że warunków do zjechania nie ma?
Załóżmy, że kierowca Volvo tego nie widzi. Ale wtedy powstaje pytanie skąd wziął prawo jazdy? Gdzie jego orientacja przestrzenna, gdzie jego zrozumienie tego co dzieje się wokół? Co to mu się porobiło, że ma takie ciśnienie? A może się gdzieś spieszy? Może musi być w tym swoim Wrocławiu już za dwie godziny a wyjechał za późno? Nie chciało mu się wstać? Jest jeszcze jedna opcja – owe Volvo, V90 Cross Country, ma coś zepsute. I jak podjeżdża pod inne auto to mu się załącza mrugacz drogowy w reflektorach. Prawdopodobne?

Nie, szkoda mojego czasu na takie analizy. To on ma myśleć i jechać zgodnie z jakimś tam rozsądkiem. Gdy wyprzedziłem sznur TIRów, zjechałem spokojnie na prawo. Volvo w ryku silniku pomknęło dalej. Obserwowałem go później kawałek, gdy pędził te swoje 180 km/h a on nadal wyciskał każdy centymetr. Nie trzymał ciśnienia, przyspieszał, hamował.
Nerwusie, opanuj się. Persen Forte czyni cuda. Włącz jakąs klasykę i trochę zwolnij. Naprawdę nie ma powodu wariować, bo na drodze są też inni.









