„Trudno dziś otworzyć gazetę i nie przeczytać opisu jakiegoś wypadku samochodowego. Starsi ludzie kręcą wtedy głowami i obwiniają postęp. Z pewnością, gdyby poprzestać na pieszej wędrówce samotną ścieżką, nie groziłoby nam wypadnięcie z samochodu. Pan de La Palisse to powiedział, a jeśli nie powiedział, to tylko dlatego, że o tym nie pomyślał” – mogliśmy przeczytać w 1928 roku w artykule biuletynu marki Citroën.
„Żyjemy jednak w czasach, gdy samochód istnieje, a ludzie są dość osobliwi, by chcieć z niego korzystać. Posuwają nierozsądek nawet tak daleko, że chcą jeździć zupełnie bezpiecznie z prędkością sześćdziesięciu kilometrów na godzinę i większą. Skoro takie mają upodobanie i nie da się go zmienić, najlepiej zbadać przyczyny wypadków i, jeśli to możliwe, je usunąć. Nie wiadomo, kto wytyczył drogi Francji. Wszystko wskazuje na to, że powstały same. Są bowiem tak fantazyjne i bezładne, że trudno sobie wyobrazić, by nakreślił je ludzki rozum. Wrócimy do tego tematu. Tymczasem, zanim zostaną poszerzone i wyprostowane, kierowcy muszą zachować ostrożność. Powiedzmy odważnie: wiele wypadków wynika z niedoświadczenia, niezręczności, a czasem grubiaństwa niektórych automobilistów.
Za wszelką cenę chcą wyprzedzić kierowcę, który nieszczęśliwie znalazł się przed nimi. Zrobią to nawet na zakręcie, na wąskiej drodze, nie sprawdzając, czy z przeciwka nie nadjeżdża inne auto. Nie ostrzegają i nie zwalniają na skrzyżowaniach. Dobry kierowca, przestrzegający zasad, ma powody obawiać się tych, którzy je lekceważą i je wyśmiewają. Sam jest rozsądny, lecz lęka się szaleńca, pędzącego drogą tak, jakby był na niej sam. Przyznajmy jednak, że tych szaleńców nie ma zbyt wielu. Większość kierowców jest rozsądna. Za to ich samochód bywa nierozsądny i nieostrożny. Może właśnie to jest jedną z głównych przyczyn tak częstych wypadków?
Samochód powinien być dobrze wyważony i nie kołysać się po drodze jak stara łódź na morzu. Powinien też mieć dobre, posłuszne hamulce działające bez gwałtowności, aby zwalniać i zatrzymywać się zależnie od potrzeby. Auto bez dobrych hamulców jest nieostrożne. Jest też nierozsądne, gdy nie jest solidne. Mówimy nie tylko o wytrzymałości podwozia, lecz także o nadwoziu. W nieszczęściu nadwozie powinno być tarczą chroniącą pasażerów. Płótno lub skóra rozpięte na drewnianym szkielecie wystarczą do ochrony przed słońcem i kurzem, lecz nie przed zderzeniem. Nawet drewno pokryte blachą nie daje dostatecznego schronienia.
Potrzebna jest stal. Stalowe nadwozie tworzy z podwoziem jednorodny, mocny blok, który się nie odkształca i nie pęka. Podróżny jedzie w nim bezpiecznie, jak w ruchomej fortecy. Przestaje obawiać się wypadków. Dlatego nadwozia Citroëna są w całości stalowe. W ich szkielecie nie ma ani odrobiny drewna. Tylko stal wzmocniona stalą. Taki jest postęp. Nikt nie może się od niego uchylić.
Epoka drewna się skończyła. Belki domów wykonuje się dziś z żelaza. Nie buduje się już kamiennych mostów. Nawet pociągi, te dobre, stare pociągi, się unowocześniają. Słynny Błękitny Pociąg, chcąc pozostać najmodniejszym, musiał pogodzić się z całkowicie metalową konstrukcją.”
źródło: Le Citroën, 1928






