Niepokojąca relacja właścicielki Alfy Romeo Junior pojawiła się w mediach społecznościowych. Kobieta twierdzi, że samochód mający mniej niż rok i około 14 tys. km przebiegu podczas jazdy autostradą nagle odmówił posłuszeństwa. Według jej słów do zdarzenia doszło przy prędkości około 120 km/h.
Z opublikowanej relacji wynika, że samochód nagle stracił napęd, a kierująca wraz z pasażerką znalazły się w bardzo niebezpiecznej sytuacji. Kobieta podkreśla, że miały dużo szczęścia, ponieważ w chwili awarii znajdowały się na prawym pasie. Gdyby do zatrzymania auta doszło na środkowym lub lewym pasie autostrady, konsekwencje mogłyby być znacznie poważniejsze.
„Moja Alfa Romeo Junior, mniej niż rok, 14 tys. km. Nagle, kiedy jechałyśmy autostradą, zatrzymał się silnik. Jechałyśmy 120 km/h. Jesteśmy żywe cudem” – mówi zdenerwowana autorka nagrania.
Na materiale słychać silne emocje i wezwanie, by producent pilnie odniósł się do sprawy. Kobieta twierdzi, że auto zostało unieruchomione i czeka na pomoc drogową. Nie wiadomo jednak, jaka była dokładna przyczyna awarii, czy samochód wcześniej sygnalizował jakiekolwiek problemy oraz o którą wersję napędową Alfy Romeo Junior chodzi. Alfa Romeo Junior to jeden z najnowszych modeli marki i samochód bardzo ważny dla jej europejskiej ofensywy. Model ma przyciągnąć nowych klientów do Alfy Romeo, także tych, którzy wcześniej wybierali miejskie crossovery marek premium lub popularnych producentów. Auto produkowane jest w Polsce.
Na tym etapie mamy do czynienia z jednostkową relacją użytkowniczki, a nie z potwierdzoną diagnozą techniczną. Do czasu sprawdzenia pojazdu przez serwis nie można potwierdzić co było przyczyną awarii. Alfa Romeo powinna wyjaśnić, co dokładnie wydarzyło się w tym egzemplarzu Juniora i czy był to przypadek odosobniony. Zadaliśmy pytania producentowi i czekamy na odpowiedź.
Źródło: FB






