Temat nieprosty: czy słuszne jest ustalenie górnej granicy wieku dla bezterminowego prawa jazdy? Czy tylko wiek i alkohol mają wpływ na czas reakcji. I co można wywnioskować wykonując badania psychotechniczne?
Nie wszyscy obostrzenia pojawiające się w prawie UE przyjmują z entuzjazmem. Ostatnio pojawiły się na horyzoncie się nowe, związane z górną granicą bezterminowego prawa jazdy i koniecznością cyklicznego powtarzania badań przez seniorów.
Żeby dotknąć sedna tematu myślę warto zastanowić się ogólnie nad częstotliwością i koniecznością wykonywania badań, przede wszystkim psychotechnicznych.
Badania psychotechniczne – tylko dla kierowcy karetki i TIR-a?
W swoim życiu zawodowym byłam kiedyś zobligowana do wykonania takich badań celem możliwości prowadzenia pojazdu służbowego. W kolejce do kolejnych etapów badań spotykałam ludzi różnych profesji. Tak się złożyło, że każdy z kierowców miał w pracy większe (dosłownie) wyzwania ponad moje… ponieważ ja głównie prowadziłam w tamtym czasie służbowe Renault Clio.
Jakkolwiek wydawało mi się umiarkowanie zrozumiałe, dlaczego poddano mnie takim badaniom po czasie uznałam, że było to słuszne, a wnioski bezcenne.
Brak snu, a prowadzenie pojazdów
Dzięki tym badaniom zrozumiałam jak potężny wpływ na zdolności psychomotoryczne ma niedobór snu. Sypiając w czasie poprzedzającym badania po 5 godzin na dobę, nie byłam świadoma jak beznadziejnie wpływa to na zdolności prowadzenia pojazdów. Pomijając fakt, że można najzwyczajniej w świecie zasnąć to i nie zasypiając nie jest się w stanie wykonywać odpowiednio szybko wykonywać manewrów na drodze.
Pierwszych badań po prostu nie przeszłam. Pani, która zbierała karty do uzupełniania na czas zadała znamienne pytanie: „Co się dzieje? Już nie chodzi o to, że nie są to dobre wyniki, te wyniki nie są adekwatne również dla grupy 60+”.
Po tygodniu powtórzyłam badania, wykonując uprzednio ćwiczenia na koncentrację oraz próbując się (tym razem) wyspać. Kiedy w dniu badań złapałam w locie spadający z biurka ołówek wiedziałam, że szanse są i tym razem się już mi ta sztuka udała.
Krótki wniosek na początek: nie trzeba być seniorem, żeby prowadzić jak po pijaku. Czasem wystarczy brak snu i dekoncentracja spowodowana „młynem życia”. Ale narzędzia, prócz takich badań, by to sprawdzić nie ma. Nie ma więc również żadnego paragrafu. Pozostaje tylko samoobserwacja i autorefleksja we własnym zakresie.
Co więcej – byłam niedawno świadkiem sytuacji niebezpiecznej, jako pasażer, w nowym aucie wyposażonym we współczesne systemy wspomagania. Kierowca był niewyspany. Przed kolizją uchroniła szybka reakcja i krzyk pasażerów.
Senior za kółkiem – czy może być to niebezpieczne?
Odpowiedź na pytanie w nagłówku jest moim zdaniem krótka i prosta: tak. Chociaż wiek nie przesądza o zdolności prowadzenia pojazdów w każdym przypadku. Słusznym rozwiązaniem jest wprowadzenie cyklicznych badań lekarskich i optymalne by było, by zawierały one również elementy badań psychotechnicznych, określających czas reakcji.
W moim najbliższym otoczeniu był przypadek osoby z pogłębiającą się demencją i chęcią prowadzenia pojazdu. Odebranie samochodu i kluczyków było nieproste, nieoczywiste, a w świetle prawa nielegalne (!). Policjanci będący świadkami sytuacji, gdy widzieli nie do końca świadomego swoich decyzji seniora, stwierdzili tylko publiczne, że „ten pan nie powinien prowadzić”. No cóż, odebranie kluczyków i wejście w interakcje z agresywnym seniorem pozostało po stronie rodziny. Tu przy braku „instytucjonalnych zakazów” pozostaje przestrzeń na kreatywność otoczenia jak ten temat rozwiązać.
Pożegnanie z samodzielnością – nikt z nas tego nie chce

Przytoczony powyżej przypadek jest dość ekstremalny, ale i takie się zdarzają. Bywa i tak, że schorzenia związane z wiekiem nie są dla otoczenia bardzo widoczne, niemniej mają już wpływ na formę z kółkiem.
Do tej pory każdy kierowca musiał samodzielnie ocenić „czy to już czas”. I stawanie w takiej prawdzie o sobie przyjemne nie jest. Po pierwsze: to zazwyczaj jest związane z poczuciem straty i utraty pewnej kontroli oraz samodzielności. Po drugie: rezygnacja z prowadzenia samochodu w niektórych miejscach na mapie Polski jest związana z brakiem możliwości wydostania się poza najbliższe otoczenie.

I ten drugi temat jest myślę równie ważny do poruszenia. Rządzący nie tylko powinni zadbać o to, by zbadać seniorów pod kątem zdolności do jazd samochodem. Potrzebne są także rozwiązania takie jak usprawnienie komunikacji miejskiej i podmiejskiej, umożliwiające osobom bez samochodu kontakt ze światem. Ciężko oczekiwać od starszej osoby wykonywania wielokilometrowego marszobiegu do sklepu, urzędu, czy przychodni.
Być może ktoś nie koniecznie ma zdolności by prowadzić, ale ma jeszcze kilka innych talentów i potrzeb, które chciałby realizować, a bez samochodu nie ma jak.
Zobacz: Aktualna oferta Renault
Zobacz: BYD wyśmiewa Stellantis. Ostre uderzenie w 1.2 PureTech i bezpieczeństwo






