Wojtek, Kasia i Marysia Lewandowscy wsieli do zabytkowego Citroëna ID 19 z 1967 roku i wyruszyli z Wrocławia w kierunku Lazurowego Wybrzeża. Trasa prowadziła przez Czechy, Austrię i Włochy, a głównym celem podróży było Saint-Tropez. Plan zakładał około 500 kilometrów dziennie, ale nikt nie spodziewał się przeprawy górskiej i wjazdu na wysokość ponad 2000 m. Dziś wspominają podróż sprzed 15 lat.
Citroën Oldtimer Club Polska na swoim stoisku podczas Retro Motor Show prezentuje nie tylko piękne zabytkowe samochody, ale także ciekawe historie właścicieli. Opowieści jest mnóstwo, dotyczą poszukiwań wymarzonego pojazdu, ciekawych form eksploatacji oraz niezapomnianych podróży. Kasia, Wojciech i Marysia Lewandowscy wspominali wyprawę Citroënem ID do Saint Tropez, którą odbyli w 2011 roku, czyli rok po zakupie auta.
Wojtek opowiada nie tylko o samej podróży, ale również o pakowaniu. Do dziś nie przepada za przewożeniem bagaży w kabinie, dlatego przed wyjazdem ułożenie rzeczy zostało skrupulatnie zaplanowane. Ekwipunek na trzy tygodnie dla całej rodziny obejmował jedną dużą walizkę, drugą mniejszą i dodatkowy bagaż. Gdy wszystko zostało równiutko ułożone w bagażniku Citroën był gotowy do drogi.
Nieplanowane przygody
Pierwszej nocy, gdzieś w okolicach Czeskich Budziejowic, rodzina przekonała się, że nie wszystko da się zaplanować. Nadciągnęła potężna burza, wiatr wyrywał drzewa z korzeniami, a wycieraczki ID19 z trudem nadążały za deszczem. W dalszej części trasy na Citroëna czekało górskie wyzwanie. „Prowadziła Kasia, pięliśmy się pod górę na zmianę na dwójce i trójce aż w końcu dotarliśmy na przełęcz Passo di Pennes i gdy spojrzeliśmy na znak okazało się, że jesteśmy na wysokości 2211 m n.p.m. W ogóle tego nie planowaliśmy” – opowiada Wojtek.
„Było strasznie zimno” – wspomina Kasia, co doskonale oddaje mina małej Marysi na zdjęciu umieszczonym obok Citroëna ID19 w Poznaniu. „Założyłam jej wtedy sweter i białe skarpetki. Do dziś słyszę narzekania, jak to ubierałam swoje dziecko źle i kompletnie bez gustu” – żartuje.
Zjazd z przełęczy okazał się dla ID19 większym wyzwaniem niż podjazd. Hamulce strasznie się grzały. „Zatrzymaliśmy się na około pół godziny, aby wszystko wystygło. Po przerwie zwyczajnie ruszyliśmy dalej. Podczas podróży ustanowiliśmy również swój rekord zużycia paliwa – 8,1 l/100 km” – mówi Wojtek. „W drodze powrotnej wybraliśmy bardziej płaską trasę” – dodaje.
Po drodze tylko jeden Citroën DS
Droga prowadziła przez Trento i Pawię, aż w końcu samochód dotarł nad Morze Śródziemne. Rodzina zatrzymała się w Saint-Maximin, po drugiej stronie zatoki, i przez tydzień zwiedzała okolicę. Było Saint-Tropez, port oraz plaże Pampelonne. Trafili nawet na paradę klasycznych samochodów w La Garde-Freinet , ale Citroën ID19 musiał zostać na poboczu, ponieważ wstęp miały wyłącznie kabriolety.
Samochód przez całą podróż radził sobie bez większych problemów. Jedyna awaria wydarzyła się podczas powrotu, kiedy silnik zgasł i nie chciał ponownie zapalić. Po otwarciu maski okazało się, że z aparatu zapłonowego spadł przewód. Wystarczyło go podłączyć i Citroën był gotowy do dalszej jazdy.
„Citroën ID19 był wtedy naszym jedynym samochodem. Służył na zakupach, do załatwiania codziennych spraw i na wakacjach dlatego nie było mowy, aby do Saint Tropez jechać czymś innym” – opowiada Wojtek. Łącznie wyprawa zajęła około trzech tygodni i oznaczała pokonanie ponad 3000 kilometrów klasykiem.
Citroën wciąż służy i pokonuje kolejne kilometry głównie na zloty i spotkania klubowe. Ile dokładnie przejechał? Tego nikt nie jest w stanie powiedzieć ponieważ już dawno zepsuł się licznik…
Retro Motor Show 2026 jeszcze tylko dziś. Serdecznie zapraszamy!
Zobacz także:
- „Wcale go nie chciałem”. Citroën GS Chic z 1985 roku na Retro Motor Show 2026
- Francuska elegancja. Nowy DS N°7 obok Citroëna DS na Retro Motor Show 2026 w Poznaniu










