Fabryka Stellantis w serbskim Kragujevacu stał się dziś jednym z najważniejszych punktów na mapie europejskiej produkcji marki Fiat. To właśnie tam powstaje Grande Panda – model, który ma odegrać kluczową rolę w odbudowie pozycji marki w Europie. Za ambitnymi planami produkcyjnymi kryje się rzeczywistość znacznie mniej wygodna do pokazania w folderach marketingowych. Na jednej linii montażowej pracują ludzie z kilku kontynentów, wykonują tę samą pracę, ale są wynagradzani według zupełnie różnych zasad a ich pensje różnią się nawet trzykrotnie.
Z relacji cytowanych przez włoskie media wynika, że w Kragujevacu spotykają się dziś robotnicy z Serbii, Włoch, Maroka, Algierii czy Nepalu. Wszyscy montują ten sam samochód, w tym samym tempie i pod tą samą presją wyników. Różnice zaczynają się przy wypłatach. Wynagrodzenie zależy nie od stanowiska czy doświadczenia, lecz od kraju pochodzenia i obowiązującego tam kontraktu. W praktyce oznacza to pensje od około 600–800 euro miesięcznie dla pracowników lokalnych, aż po ponad 2 tysiące euro dla delegowanych Włochów. Dla części włoskich robotników wyjazd do Serbii nie jest wyborem, lecz koniecznością. W macierzystych fabrykach we Włoszech obowiązują umowy solidarnościowe, ograniczające liczbę dni pracy i realne dochody. Praca 1600 kilometrów od domu pozwala im odzyskać pełne wynagrodzenie, uzupełnione o dodatki za nocne zmiany, nadgodziny i diety. To pieniądze, które umożliwiają spłatę kredytu czy utrzymanie rodziny, choć nie oznaczają realnych oszczędności.
Z drugiej strony są pracownicy serbscy i migranci spoza UE. Ich pensje są znacznie niższe, a koszty życia w mieście rosną wraz z napływem zagranicznych załóg. Czynsze wzrosły do poziomów, które zmuszają wielu pracowników do wspólnego wynajmowania mieszkań i dzielenia kosztów. Dla części z nich praca w fabryce to dopiero pierwszy etat – drugi jest konieczny, by domknąć domowy budżet.
Stellantis oficjalnie tłumaczy taki model zatrudnienia obowiązującymi umowami i realiami poszczególnych rynków pracy. Związkowcy, zwłaszcza w Serbii, mówią jednak wprost o dumpingu socjalnym i systemie, który utrwala nierówności.
Atmosfera w fabryce jest daleka od idealnej, chociaż na razie wszyscy godzą się z tą dość nietypową rzeczywistością.






