Przekonanie, że silnik z dużym przebiegiem potrzebuje „gęstszego” oleju, wciąż jest popularne wśród części kierowców. Tymczasem zmiana klasy lepkości niezgodnie z zaleceniami producenta może przynieść więcej szkody niż pożytku – pogorszyć smarowanie oraz pracę podzespołów i przyspieszyć zużycie jednostki napędowej.
„Silnik ma już duży przebieg, więc fabryczny olej to za mało” – takie podejście wydaje się logiczne, zwłaszcza w przypadku aut mających za sobą 200 czy 300 tysięcy kilometrów. Problem w tym, że w praktyce często prowadzi do efektu odwrotnego od zamierzonego.
Z tym popularnym mitem rozprawia się Adam Klimek, ekspert TotalEnergies, w materiale wideo:
Olej pełni w silniku znacznie więcej funkcji
W nowoczesnym silniku olej odpowiada nie tylko za ograniczanie tarcia. Uczestniczy również w pracy wielu mechanizmów i elementów, takich jak hydrauliczne napinacze, popychacze zaworowe czy układy zmiennych faz rozrządu. W jednostkach turbodoładowanych dodatkowo chłodzi i smaruje turbosprężarkę pracującą w bardzo wysokich temperaturach.
Z tego powodu zmiana lepkości „na własną rękę” może negatywnie wpłynąć na działanie silnika. Produkt o niewłaściwych parametrach może wolniej docierać do kluczowych punktów smarowania, gorzej pracować podczas zimnego rozruchu i szybciej tracić swoje właściwości.
Co oznaczają symbole 5W-40 i 15W-40?
Oznaczenia olejów silnikowych bywają źródłem nieporozumień. W przypadku oleju 15W-40 pierwsza liczba z literą „W” odnosi się do lepkości środka smarnego w niskich temperaturach, natomiast druga – do lepkości w wysokiej temperaturze roboczej.
Choć oleje 5W-40 i 15W-40 mają tę samą lepkość wysokotemperaturową, inaczej zachowują się przy zimnym starcie. Olej 5W-40 szybciej przepływa przez układ i sprawniej dociera do miejsc wymagających smarowania. W przypadku 15W-40 proces ten trwa dłużej, co oznacza, że silnik przez pewien czas pracuje bez optymalnej ochrony.
To szczególnie istotne, ponieważ największe zużycie jednostki napędowej często następuje właśnie tuż po uruchomieniu zimnego silnika.
„Gęstszy” olej może pomóc tylko pozornie
W przekonaniu o zaletach oleju o wyższej lepkości znajduje się pewne ziarno prawdy. W mocno zużytych silnikach, szczególnie przy zużytej gładzi cylindrowej, może on chwilowo poprawić uszczelnienie, ograniczyć spalanie oleju lub nieco wyciszyć pracę jednostki. Nie oznacza to jednak, że jest to rozwiązanie korzystne dla silnika. Taki produkt może jednocześnie pogorszyć smarowanie innych mechanizmów, zwiększyć obciążenie układu smarowania, a także doprowadzić do przegrzewania i szybszej degradacji oleju. Szczególnie wrażliwa na tego typu zmiany jest turbosprężarka, wymagająca stabilnego i szybkiego przepływu środka smarnego. W efekcie zastosowanie „gęstszego” oleju może nie wydłużyć żywotności silnika, lecz przyspieszyć jego awarię.
Sama lepkość to za mało
Przy wyborze oleju nie należy kierować się wyłącznie klasą lepkości. Dwa produkty, np. oznaczone jako 5W-30, mogą znacząco różnić się właściwościami oraz spełniać inne normy producentów samochodów. Dlatego przed zakupem warto sprawdzić informacje znajdujące się na etykiecie opakowania. Właśnie tam można znaleźć dane dotyczące homologacji, norm jakościowych oraz aprobat konstruktorskich określających, czy dany olej jest zgodny z wymaganiami konkretnego silnika.
Najlepiej trzymać się zaleceń producenta
Duży przebieg samochodu nie powinien być powodem do samodzielnej zmiany klasy lepkości oleju. Najbezpieczniejszym rozwiązaniem pozostaje stosowanie produktu zgodnego z wymaganiami producenta pojazdu – zarówno pod względem lepkości, jak i wymaganych norm czy aprobat.
Informacje o odpowiednich parametrach można znaleźć w instrukcji obsługi, książce serwisowej pojazdu lub w wyszukiwarce olejowej TotalEnergies.
Informacja prasowa: TotalEnergies
Zobacz także:
- Używany Renault Kadjar z 2019 roku. Ponad sześć lat eksploatacji od nowości – podsumowanie
- Spotkane na ulicy. Używane: Scenic III, Modus i Scenic: trzy rodzinne Renault, które nie muszą być SUVami!






