Dlaczego tak drogo? Ceny paliw w Polsce potrafią się różnić zaskakująco mocno – nawet wtedy, gdy jedziesz jedną trasą i wcale nie polujesz na okazje. Postanowiliśmy więc sprawdzić to w praktyce, zupełnie bez kombinowania, tankując po prostu tam, gdzie było nam wygodnie.
- małe miasto (~60 000 mieszkańców), Orlen – 5,73 zł
- duże miasto (~400 000 mieszkańców), Shell (główna droga, centrum) – 6,02 zł
- autostrada A1, Mol – 6,59 zł
- różnica między najtańszą najdroższą stacją 86 groszy na litrze.
- nie uwzględniamy promocji
Podczas naszej testowej trasy najtaniej było… zupełnie zwyczajnie. W mieście liczącym około 60 tysięcy mieszkańców, na stacji Orlen, litr benzyny 95 kosztował 5,73 zł. Żadnych obrzeży świata, żadnej stacji „ukrytej za stodołą”. Normalne miasto, normalna stacja i cena nie jakaś najniższa, ale też nie jest drogo. Do przeżycia. Kilkaset kilometrów dalej, w dużym wojewódzkim mieście liczącym około 400 tysięcy mieszkańców, sytuacja wyglądała nieco inaczej. Shell przy jednej z głównych dróg w centrum miasta oferował benzynę 95 w cenie 6,02 zł za litr. Drożej, co raczej nie dziwi – centrum, ruch, korki, pośpiech. Tutaj płaci się nie tylko za paliwo, ale też za lokalizację i wygodę. Na pocieszenie: wciąż nie był to poziom, przy którym człowiek zaczyna liczyć, czy da się dojechać na oparach.

Prawdziwy klasyk czekał jednak na autostradzie A1. Stacja Mol, szybki zjazd, szybkie tankowanie i szybki szok cenowy. Litr benzyny 95 kosztował tam 6,59 zł. Różnica względem małego miasta? 86 groszy na litrze. Przy pełnym baku robi się z tego kwota, za którą można już zjeść całkiem sensowny obiad – oczywiście nie na autostradzie. Warto podkreślić jedno: nie szukaliśmy najtańszych stacji, nie korzystaliśmy z aplikacji, nie zjeżdżaliśmy specjalnie z trasy. To były zwykłe postoje „po drodze”, dokładnie takie, jakie robi większość kierowców w codziennej jeździe. A mimo to różnice okazały się naprawdę wyraźne.

Wniosek jest prosty i raczej nikogo nie zaskoczy, ale liczby mówią same za siebie. Im mniejsze miasto i im dalej od głównych tras szybkiego ruchu, tym większa szansa, że dystrybutor nie zaboli aż tak bardzo. Autostrada natomiast rządzi się swoimi prawami – tu płaci się za czas, dostępność i brak alternatywy.
Jeśli ktoś ma czas i planuje z wyprzedzeniem, da się znaleźć tanie.








