Land Rover szykuje zaskakującą odmianę Defendera. Według brytyjskich mediów terenowa legenda ma otrzymać otwartą skrzynię ładunkową i wejść na amerykański rynek pick-upów. W realizacji projektu JLR ma pomóc Stellantis, właściciel marek RAM, Jeep, Chrysler i Dodge.
Jak informuje „The Times”, nowy Land Rover Defender ma być samochodem przygotowanym przede wszystkim z myślą o Stanach Zjednoczonych. Pick-up miałby również powstawać na miejscu, wykorzystując technologię oraz zaplecze produkcyjne Stellantis. Dla Defendera byłby to powrót do korzeni – klasyczne generacje tego modelu występowały przecież w wersjach z otwartą skrzynią ładunkową. Informacja o pick-upie nie została jeszcze oficjalnie potwierdzona przez JLR ani Stellantis. Potwierdzona jest natomiast sama współpraca obu koncernów. W maju 2026 roku firmy podpisały wstępne porozumienie dotyczące wspólnego rozwoju samochodów i technologii na rynku amerykańskim. Pisaliśmy wówczas, że rozmowy są na wczesnym etapie i nie wskazano jeszcze żadnego konkretnego modelu.
Miesiąc później JLR ujawniło, że współpraca ma koncentrować się na marce Defender i umożliwić stworzenie nowych produktów przeznaczonych dla klientów w Ameryce Północnej. Teraz The Times ujawnia, że samochodem tym ma być właśnie pick-up. Stellantis dysponuje w Stanach Zjednoczonych fabrykami, dostawcami oraz ogromnym doświadczeniem w konstruowaniu pick-upów. Należąca do koncernu marka RAM jest jednym z najważniejszych graczy tego segmentu, natomiast Jeep produkuje Wranglera oraz spokrewnionego z nim Gladiatora. Koncern przygotowuje również powrót modelu RAM Dakota. Nowy średniej wielkości pick-up ma być produkowany w Toledo od 2028 roku. Nie oznacza to jeszcze, że Defender powstanie w tej samej fabryce albo wykorzysta jego podzespoły. Pokazuje jednak, że Stellantis ma zarówno odpowiednią technologię, jak i wolne moce potrzebne do uruchomienia kolejnego amerykańskiego projektu.
Lokalna produkcja miałaby dla JLR ogromne znaczenie finansowe. Importowane do Stanów Zjednoczonych lekkie samochody użytkowe, w tym pick-upy, są objęte 25-procentowym cłem znanym jako Chicken Tax. Sprowadzanie takiego Defendera z Europy znacząco podniosłoby więc jego cenę a obecny Defender powstaje w zakładzie JLR w Nitrze na Słowacji. Brytyjski producent nie ma własnej fabryki samochodów w USA, dlatego współpraca ze Stellantis może być najszybszym sposobem na uruchomienie produkcji bez ceł.
źródło: The Times






