Nowy Leapmotor B10 to jeden z modeli, które próbują przekonać klientów przede wszystkim relacją ceny do wyposażenia. Jeden z pierwszych klientów w Polsce, który odebrał SUV-a chińskiej marki od kilku dni cieszy się jazdą. Dlaczego wybór padł właśnie na B10? Paweł Wroniecki szukał pojazdu, który połączyłby duży akumulator, przyzwoity zasięg, przestronne wnętrze i dużą ilość elektroniki ponieważ z zamiłowania jest gadżeciarzem. Zapytaliśmy właściciela, jakie są jego pierwsze wrażenia z jazdy.
Leapmotor B10 zadebiutował na polskim rynku w lutym 2026 roku. Stylistyka i wiele rozwiązań zastosowanych w elektrycznym SUV-ie podążają za większym SUV-em C10. W ofercie znajdziemy hybrydę oraz dwie wersje elektryczne. Paweł zdecydował się na Leapmotor B10 ProMax w wyższym poziomie Design wykończonym w kolorze Galaxy Silver oraz z wnętrzem Shadow Gray. Samochód napędza elektryczny silnik o mocy 218 KM powiązany z akumulatorem o pojemności 67,1 kWh.
Dlaczego wybrałeś Leapmotor B10 – przekonała cena czy coś jeszcze?
„Po pierwsze, jestem gadżeciarzem od dziecka i już od jakiegoś czasu chciałem spróbować samochodu elektrycznego. Po drugie, lubię jeździć ekonomicznie, więc niskie zużycie energii, duża ilość elektroniki oraz aplikacja mobilna to rzeczy, które bardzo chciałem przetestować.
Szukałem samochodu w przedziale 100–130 tys. zł i szczerze mówiąc, nie znalazłem na naszym rynku modelu, który oferowałby jednocześnie takie wyposażenie, tak dużą baterię, przyzwoity zasięg i odpowiednie rozmiary, żeby można było nim wygodnie podróżować również z rodziną.
Można powiedzieć, że obejrzałem chyba wszystkie możliwe recenzje B10, a do tego byłem na jeździe testowej. W głównej mierze pozytywne opinie przekonały mnie, żeby spróbować i samemu sprawdzić, jak ten samochód sprawdzi się na co dzień.”

B10 wygrał z Kią, Cuprą i Hyundaiem
Przed zakupem właściciel dokładnie przeanalizował konkurencję. Wśród rozważanych modeli znalazły się m.in. Kia EV2, Cupra Raval i Hyundai Ioniq 3, ale Paweł prześledził również oferty BYD i MG.
W momencie podejmowania decyzji Hyundai Ioniq 3 nie był jeszcze dostępny w Polsce. Kia EV2 przegrała przede wszystkim ze względu na mniejszy zasięg a Cupra Raval okazała się po prostu za mała. Poza tym w tańszej wersji oferuje słabszy silnik i mniejszy akumulator. Oczekiwania dotyczące wymiarów, wyposażenia, osiągów i ceny najlepiej spełnił B10.
Pierwsze wrażenia
Pierwsze doświadczenia z B10 po pokonaniu 350 km są w większości pozytywne. B10 oferuje przestronne i komfortowe wnętrze. Paweł wysoko ocenia również jakość wykonania. Zwraca uwagę przede wszystkim na bogate wyposażenie z ogrzewanymi i wentylowanymi fotelami, których nie znajdziemy w tańszych wersjach Tesli, ale zabrakło lepszego podparcia lędźwiowego w fotelu kierowcy.
„Dynamika jazdy jest moim zdaniem idealna. Około 8 sekund do 100 km/h może nie robi z niego samochodu o sportowych aspiracjach, ale w codziennej jeździe jest zupełnie wystarczające. Nie przyspiesza przesadnie agresywnie, co może być nawet zaletą, jeśli spojrzymy na potencjalne zużycie opon czy elementów zawieszenia” – przekonuje Paweł.
„Jak w każdym samochodzie elektrycznym, moc jest dostępna praktycznie od razu. Myślę, że każda osoba przesiadająca się z samochodu spalinowego doceni zarówno charakterystykę jazdy, jak i ciszę panującą we wnętrzu”.
Telefon może zastąpić kluczyk
Jednym z powodów zakupu było zamiłowanie Pawła do nowych technologii. W Leapmotor nie brakuje elektroniki, systemów bezpieczeństwa oraz ciekawych rozwiązań. Na przykład smartfon może pełnić funkcję kluczyka, co właściciel uznaje za bardzo wygodne. Obsługa samochodu przypomina rozwiązania stosowane przez Teslę ponieważ większość funkcji dostępna jest z poziomu kierownicy oraz centralnego ekranu dotykowego.
„Dla jednych będzie to wada, dla innych jeden z powodów, dla których samochód może być tańszy. Mnie osobiście to nie przeszkadza. Wsiadam do samochodu i jadę, więc nie potrzebuję co chwilę czegoś zmieniać na ekranie. Przygotowując się do jazdy, mamy na kierownicy między innymi skrót pozwalający wyłączyć niektóre systemy ostrzegania, na przykład dotyczące przekroczenia prędkości. Klikam odpowiedni przycisk, a na ekranie ustawiam właściwie tylko nawigację albo muzykę.
Zresztą, dokładnie tak samo robię w mojej hybrydowej Toyocie. Nie widzę więc tutaj specjalnej różnicy.”
Jakie jest zużycie energii, szybkość ładowania i jak wypada realny zasięg?
„W domu mam ładowarkę trójfazową 11 kW, więc pełne naładowanie samochodu zajmuje około 6–7 godzin. Oczywiście czas jest krótszy, jeśli samochód nie jest mocno rozładowany.
W trasie maksymalna moc ładowania wynosi 168 kW, a producent podaje około 20 minut naładowania od 30 do 80%. Oczywiście im bardziej naładowany jest samochód, tym wolniej przyjmuje energię, ale przy odpowiednio szybkiej ładowarce w około pół godziny możemy bez problemu dojść do 80%.
Zasięg WLTP wynosi 434 km i z tego, co widzę po pierwszych dniach użytkowania, jest to całkiem realna wartość przy jeździe do pracy, czyli głównie w mieście i na lokalnych drogach z prędkością do około 90 km/h. Zużycie wynosi wtedy około 15 kWh/100 km.
Na drogach szybkiego ruchu i autostradach zużycie rośnie do około 22–23 kWh/100 km, a realny zasięg spada wtedy do około 300 km. Podejrzewam, że zimą będzie oczywiście gorzej, ale B10 ma pompę ciepła, więc wpływ ogrzewania na zużycie energii powinien być mniejszy.
Wiele zalet, ale jest coś co irytuje
Jak do tej pory właściciel jest zadowolony z zakupu. Za największe zalety B10 uważa cenę, rozmiar, wyposażenie oraz duży akumulator. Jego zdaniem jednym z niewielu realnych konkurentów są używane Tesle, jednak w ich przypadku trzeba zaakceptować przebieg i możliwe zużycie akumulatora. Istotnym argumentem okazało się również zaplecze serwisowe Stellantisa, z którego Leapmotor korzysta w Polsce. Dla osoby kupującej stosunkowo nową i wciąż mało popularną markę daje to dodatkowe poczucie bezpieczeństwa.
Nie wszystko jednak wypada tak różowo. Największe zastrzeżenia dotyczą systemu utrzymywania samochodu na pasie ruchu.
„Jest po prostu zbyt nachalny i nawet po jego wyłączeniu zdarza się, że kierownica delikatnie szarpnie, próbując utrzymać samochód między liniami. Na słabiej oznakowanych drogach może to być momentami irytujące, a nawet potencjalnie niebezpieczne. Trochę tego nie rozumiem, bo podobne zachowanie zauważyłem również w Toyocie Corolli z 2025 roku – nawet po wyłączeniu utrzymywania pasa ruchu system nadal potrafi ingerować w kierownicę.”
Podsumowanie? Jeszcze trochę zbyt wcześnie
„Na razie jest zdecydowanie za wcześnie na ostateczne podsumowanie. Leapmotor B10 to nowe auto i użytkuję je dopiero od kilku dni. Za rok możemy porozmawiać ponownie i wtedy będę już wiedział, czy moja opinia o B10 się utrzymała”.
Bardzo dziękujemy za opinię!
Zobacz także nasze redakcyjne testy Leapmotor B10:
- Test: Nowy chiński Leapmotor B10 – pierwsze (mieszane) wrażenia. Tani i przestronny, ale co się za tym kryje?
- Chińskim Leapmotorem B10 przejechaliśmy 1500 kilometrów. Ma kilka plusów, ale są też minusy














