Mały elektryczny Citroën dla dziecka brzmi dzisiaj jak genialny produkt marketingowy. Sto lat temu również budził ogromne emocje. André Citroën chciał zamówić 2000 elektrycznych Citroënettes. Jego współpracownicy po cichu zmniejszyli zamówienie o połowę. Według Charlesa Rocheranda zrobili to bez wiedzy szefa ale mieli ku temu bardzo mocny powód.
To jeden z najbardziej zaskakujących fragmentów książki L’Histoire d’André Citroën. Souvenirs d’une collaboration 1922–1934, napisanej przez człowieka, który przez wiele lat pracował w przedsiębiorstwie André Citroëna.
Dzieci naprawdę marzyły o własnym Citroënie
Historia ma również ciekawy polski wątek. Na Francuskie.pl pokazywaliśmy już przedwojenny materiał przedstawiający dzieci stojące przed salonem Citroëna przy ulicy Wierzbowej w Warszawie i niemal pożerające wzrokiem znajdujące się na wystawie samochodziki Citroën dla najmłodszych. Marketingowo był to pomysł znakomity. Dziecko otrzymywało małego Citroëna, uczyło się znaku podwójnego szewrona, poznawało markę i zaczynało kojarzyć samochód z czymś pożądanym jeszcze wiele lat przed uzyskaniem prawa jazdy a sam André Citroën rozumiał ten mechanizm doskonale.
W 1931 roku zaproponowano mu elektryczną Citroënnette

W 1931 roku ktoś spoza firmy zaproponował André Citroënowi elektryczny samochodzik przeznaczony dla dzieci a pomysł najwyraźniej bardzo mu się spodobał i zamówił od razu 2000 sztuk. Było to niezwykle charakterystyczne dla André. Jeżeli uważał przedsięwzięcie za dobre, interesowała go skala. Niewielka seria była mniej ekscytująca niż wielka seria, a pomysł, który można było zrealizować efektownie i szeroko, miał znacznie większe szanse zdobyć jego aprobatę. Tym razem ktoś w firmie najwyraźniej uznał jednak, że entuzjazm André może okazać się kosztowny, współpracownikom udało się za kulisami, bez wiedzy Citroëna, ograniczyć zamówienie z dwóch tysięcy do tysiąca sztuk.
2500 franków za dziecięcy samochodzik
Elektryczna Citroënnette miała kosztować około 2500 franków. Była więc niezwykle drogą zabawką, cena nie stanowiła jednak największego problemu. Samochodziki zwyczajnie niezbyt dobrze sprawdzały się w realnym użytkowaniu. Nadawały się przede wszystkim do jazdy po równej drodze. W Paryżu nie mogły swobodnie poruszać się po chodnikach, a poza miastem miały problemy z jazdą po żwirze. Produkt był zbyt drogi, aby traktować go jak zwykłą zabawkę, a jednocześnie nie był wystarczająco praktyczny, aby łatwo uzasadnić wysoką cenę.
Dealerzy musieli pomóc w pozbyciu się samochodzików
Samochodziki ostatecznie trafiały do dealerów poprzez rozliczenia wekslowe, co prowadziło do licznych sporów i dyskusji a najprościej byłoby po prostu niczego nie zamawiać, bo wywołało to po prostu sporo zamieszania. Więcej niezwykłych historii związanych z założycielem marki znajdziecie w materiale 12 niezwykłych przedsięwzięć André Citroëna oraz w naszym dużym opracowaniu Historia marki Citroën.
Źródło: Charles Rocherand, „L’Histoire d’André Citroën. Souvenirs d’une collaboration 1922–1934”, pierwsze wydanie 1938.







