Chińskim samochodem Leapmotor B10 przejechaliśmy około 1.500 kilometrów w mieście, na drogach lokalnych, ekspresowych i autostradach. Jest cichy, bardzo przestronny i zaskakująco oszczędny przy mniejszych prędkościach. Dłuższa podróż ujawnia jednak niedopracowane zawieszenie, nadgorliwe systemy wspomagania i tempomat, który sam potrafi zmęczyć pasażerów.
Krótka jazda testowa trwa zwykle kilkadziesiąt minut. Samochód jest wtedy czysty, naładowany, efektownie podświetlony i pełen funkcji, których nie zdążyliśmy jeszcze dokładnie poznać. Wszystko wydaje się nowoczesne, a duży ekran i bogate wyposażenie robią oczekiwane wrażenie. Po 1500 kilometrach samochód pokazuje już prawdziwy charakter.

Leapmotorem B10 jeździliśmy w mieście, po drogach lokalnych, szutrowych i polnych, na trasach ekspresowych oraz autostradach. Podróżowaliśmy w upale, deszczu, korkach i przy wyższych prędkościach. Używaliśmy klimatyzacji, nawigacji, tempomatu oraz systemów wspomagających kierowcę.
Po takim dystansie wiadomo, które rozwiązania rzeczywiście pomagają, a które dobrze wyglądają głównie w katalogu.
W mieście potrafi zużyć tylko 14 kWh

Największym pozytywnym zaskoczeniem okazało się zużycie energii w mieście. Przy płynnej jeździe Leapmotor B10 potrafił zejść do około 14 kWh na 100 kilometrów. To bardzo dobry wynik jak na przestronnego SUV-a tej wielkości. Napęd elektryczny dobrze odzyskuje energię, a niewielkie prędkości sprzyjają sprawności całego układu. Samochód sprawnie rusza, reaguje płynnie na pedał przyspieszenia i łatwo porusza się w codziennym ruchu. Latem niewiele energii potrzeba też do ogrzewania kabiny i akumulatora. Klimatyzacja zwiększa zużycie, choć jej wpływ pozostaje znacznie mniejszy od kosztu jazdy autostradowej.

Wynik 14 kWh trzeba więc traktować jako rezultat osiągnięty przy wysokich temperaturach. Zimą zużycie wzrośnie. Krótkie przejazdy, ogrzewanie wnętrza, zimny akumulator i gorsze warunki drogowe mogą zmienić obraz miejskiej efektywności.
Na autostradzie zużycie rośnie nawet dwukrotnie

Przy prędkościach autostradowych B10 potrzebował około 25–30 kWh na 100 kilometrów. Ostateczny wynik zależał od prędkości, wiatru, natężenia ruchu i różnicy wysokości. To duża zmiana wobec jazdy miejskiej. W samochodzie elektrycznym opór powietrza bardzo szybko zaczyna dominować nad pozostałymi oporami. Wysokie nadwozie, duża powierzchnia czołowa i jazda z prędkością około 140 km/h mają swoją energetyczną cenę. Leapmotor B10 najlepiej czuje się w mieście i na drogach, na których podróżujemy z prędkością do około 100–110 km/h. Powyżej tej wartości zasięg zaczyna spadać znacznie szybciej.
Planowanie długiej podróży wymaga więc uwzględnienia częstszych postojów. Deklarowany zasięg WLTP nie opisuje jazdy autostradą z maksymalną dozwoloną w Polsce prędkością.
Do 100 km/h jest cicho i przyjemnie
Przy miejskich oraz podmiejskich prędkościach B10 zapewnia naprawdę cichą jazdę. Silnik elektryczny pracuje niemal bezgłośnie, reakcje napędu są płynne, a kabina dobrze odcina pasażerów od typowego miejskiego hałasu.
Do około 100 km/h komfort akustyczny można uznać za jeden z większych atutów samochodu. Rozmowy nie wymagają podnoszenia głosu, a spokojna muzyka nie ginie w odgłosach napędu. Na autostradzie zaczyna być słychać powietrze i opony. Nie jest dramatycznie głośno. Pojawia się jednak wyraźna różnica wobec pierwszych, bardzo dobrych wrażeń z miasta. B10 pozostaje samochodem przyjemniejszym podczas spokojnej jazdy. Wyższe prędkości szybciej ujawniają oszczędności konstrukcyjne oraz ograniczenia wyciszenia.
Przestrzeń jest jednym z najmocniejszych argumentów

Wnętrze Leapmotora B10 jest duże. Z przodu miejsca nie brakuje w żadnym kierunku. Tylna kanapa zapewnia dużo przestrzeni na nogi, a płaska podłoga ułatwia podróż środkowemu pasażerowi. Przeszklony dach dodatkowo potęguje wrażenie przestronności. Kabina jest jasna i podczas pierwszego kontaktu może sprawiać wrażenie należącej do samochodu z wyższego segmentu. Właśnie tutaj chińska konstrukcja pokazuje swoją najważniejszą przewagę. Za relatywnie niewielkie pieniądze klient otrzymuje samochód rodzinny o wymiarach pełnoprawnego SUV-a segmentu C. Na długiej trasie docenia się także liczne schowki, dużą przestrzeń między fotelami oraz swobodę, z jaką pasażerowie mogą zmieniać pozycję.
System multimedialny wypada nieźle

Centralny ekran jest duży, czytelny i działa szybko. Grafika wygląda nowocześnie, reakcje na dotyk są sprawne, a podstawowe funkcje można znaleźć bez długiego oczekiwania. Fabryczna nawigacja prezentuje się estetycznie. Aplikacja mobilna pozwala otworzyć samochód, sprawdzić poziom naładowania i uruchomić klimatyzację. Telefon pełniący funkcję kluczyka działał w naszym egzemplarzu sprawnie. Interfejs wymaga przyzwyczajenia, ponieważ wiele ustawień samochodu przeniesiono do ekranu. Dotyczy to również funkcji używanych podczas jazdy.
Leapmotor próbuje rozwiązać wszystko oprogramowaniem. Sam ekran wypada całkiem dobrze. Problem zaczyna się przy funkcjach, które potrzebują precyzyjnej współpracy czujników, sterowników i podwozia.
Tempomat nie potrafił utrzymać płynnej prędkości
Najbardziej męczącą przypadłością podczas długiej podróży okazał się aktywny tempomat. Samochód utrzymywał zadaną prędkość, lecz robił to w sposób daleki od płynności. Delikatnie przyspieszał, po chwili zwalniał, a następnie ponownie dodawał mocy. Różnice wskazywane przez licznik były niewielkie. Nadwozie reagowało jednak na każdą zmianę. Powstawał subtelny, powtarzający się ruch do przodu i do tyłu. Po kilkunastu minutach pasażerowie zaczynali go wyraźnie odczuwać. Po godzinie stawał się męczący. Tempomat powinien uspokajać jazdę i zdejmować z kierowcy obowiązek ciągłego kontrolowania pedału przyspieszenia. W B10 potrafił obniżyć komfort podróżowania.
Ostatecznie na długich odcinkach częściej prowadziliśmy samochód bez jego pomocy.
Systemy wsparcia bywają nadgorliwe
Leapmotor chwali się bardzo bogatym pakietem systemów ADAS. Na liście wyposażenia wygląda to imponująco. W codziennej eksploatacji ważniejszy okazuje się sposób ich działania. Asystenci potrafili interweniować zbyt mocno i w sytuacjach, które nie wymagały reakcji. Samochód zgłaszał ostrzeżenia i wykonywał korekty również na drogach lokalnych, szutrowych, a nawet polnych. Na nawierzchni pozbawionej czytelnego oznakowania elektronika próbowała czasami odczytywać koleiny, krawędzie drogi i ślady pozostawione przez inne samochody jak elementy pasa ruchu. W rezultacie system, który miał pomagać, wymagał dodatkowej uwagi kierowcy. Część funkcji wyłączaliśmy, choć po ponownym uruchomieniu samochodu trzeba było wracać do ustawień.

Duża liczba systemów bezpieczeństwa nie gwarantuje jeszcze dobrego doświadczenia z jazdy. Każdy z nich musi zostać odpowiednio dostrojony do europejskich dróg, oznakowania i stylu poruszania się kierowców.
Komfortowe zawieszenie, które po czasie męczy
Pierwsze wrażenie dotyczące zawieszenia jest pozytywne. B10 miękko reaguje na nierówności, sprawnie przejeżdża przez progi zwalniające i nie uderza kołami w każdą poprzeczną szczelinę. Podczas dłuższej podróży ujawnia się druga strona tego zestrojenia. Nadwozie wykonuje sporo dodatkowych ruchów. Po nierówności samochód jeszcze przez chwilę się uspokaja. Na falującej drodze potrafi kołysać pasażerami. Do tego dochodzi praca tempomatu, który na przemian lekko przyspiesza i zwalnia. Oba zjawiska nakładają się na siebie. Teoretycznie miękkie zawieszenie powinno oznaczać komfort. W B10 brakuje mu kontroli i odpowiedniego tłumienia ruchów nadwozia, jest to dalekie od mistrzów zawieszeń z Francji. Po kilku godzinach jazdy można wysiąść bardziej zmęczonym, niż sugerowałaby przestronna kabina i wygodnie wyglądające fotele.
Wszystko jest. Mało co dopracowano do końca
Leapmotor B10 ma ogromny ekran, panoramiczny dach, liczne kamery, rozbudowane systemy wspomagania, sterowanie za pomocą aplikacji, podgrzewane i wentylowane fotele oraz wiele funkcji, za które w europejskich samochodach trzeba dodatkowo płacić. Wyposażenie wygląda znakomicie w cenniku. Po 1500 kilometrach zaczynamy jednak widzieć różnicę pomiędzy posiadaniem funkcji a jej właściwym działaniem. Tempomat jest, lecz pracuje nerwowo. Asystent pasa jest, lecz czasem przeszkadza. System audio ma dużo głośników, choć jego brzmienie pozostaje przeciętne. Zawieszenie ma zapewniać komfort, a na długiej trasie potrafi zmęczyć. Samochód sprawia wrażenie zaprojektowanego wokół listy wyposażenia. Kolejne pozycje zostały odhaczone. Brakuje ostatniego etapu, podczas którego inżynierowie przez wiele miesięcy poprawiają reakcje, płynność i współpracę wszystkich elementów.
Materiały przypominają, skąd wzięła się cena
Kabina wygląda atrakcyjnie na zdjęciach. Duże, gładkie powierzchnie, jasna tapicerka i efektowny ekran tworzą nowoczesną całość. Po dotknięciu poszczególnych elementów entuzjazm słabnie – podłokietnik trzeszczy, trzeszczą drzwi kierowcy (ruszają się po 10 tysiącach kilometrów). Materiały są przeciętne, część plastików brzmi tanio, a niektóre powierzchnie sprawiają wrażenie delikatnych. Nie jest to poziom, który uniemożliwia normalne korzystanie z samochodu. Trudno jednak uwierzyć w luksus sugerowany przez wyposażenie i wielki panoramiczny dach.
W kabinie czuć logikę produktu tworzonego pod bardzo restrykcyjną cenę. Oszczędności zostały rozłożone w wielu miejscach. Każda z osobna może wydawać się drobiazgiem. Razem budują wrażenie taniego samochodu wyposażonego w bardzo dużo elektroniki.
Wygląd niczego nie psuje i niewiele wnosi
Leapmotor B10 nie jest jakiś przesadnie brzydki. Ma poprawne proporcje, łagodne linie, modne oświetlenie i gładkie powierzchnie nadwozia. Trudno jednak zapamiętać jego wygląd. Jest generyczny. Po usunięciu emblematów mógłby należeć do jednej z wielu chińskich marek. Sylwetka nie opowiada żadnej wyraźnej historii. Nie widać w niej szczególnego charakteru, odwagi ani pomysłu, który pozwalałby rozpoznać samochód z daleka.

Dla części klientów nie będzie to miało znaczenia. Inni oczekują od auta czegoś więcej niż funkcji przemieszczania się i dużego ekranu.
Niska cena wiele wyjaśnia
Najważniejszym argumentem B10 pozostaje cena. Za pieniądze odpowiadające znacznie mniejszym europejskim samochodom klient otrzymuje przestronnego SUV-a, napęd elektryczny, bogate wyposażenie i niezłe osiągi. W Chinach ten model kosztuje znacznie mniej niż w Europie. Po drodze dochodzą transport, cła, homologacja, przygotowanie sieci sprzedaży, gwarancja, marża importera i podatki. W Polsce B10 nadal pozostaje jednym z tańszych elektrycznych SUV-ów swojego segmentu. Wersja elektryczna pojawiała się w promocjach nawet poniżej 100 tys. zł. Dostępna jest też odmiana Hybrid EV, w której silnik benzynowy pracuje jako generator energii.
Cena pozwala wybaczyć przeciętne materiały. Trudniej wybaczyć niedopracowany tempomat, nadgorliwe systemy i zawieszenie obniżające komfort długiej podróży.
Dla kogo jest Leapmotor B10?
To samochód dla osoby, która chce możliwie dużo auta za możliwie małe pieniądze. Sprawdzi się u kierowcy poruszającego się głównie po mieście, potrzebującego przestronnego wnętrza i doceniającego bogate wyposażenie. W takich warunkach B10 jest cichy, oszczędny, wygodny wsiada się do niego i łatwo wykorzystać jego rodzinną kabinę. Może zainteresować klienta szukającego elektryka albo wersji z generatorem, dla którego wygląd, jakość materiałów i charakter prowadzenia mają drugorzędne znaczenie.

Trudniej polecić go osobie często pokonującej długie trasy. Jeszcze trudniej kierowcy, który zwraca uwagę na płynność działania zawieszenia, tempomatu i systemów wspomagających.
Leapmotor B10 jest samochodem dla ludzi mało wymagających wobec sposobu jazdy i jakości wykończenia. W zamian daje im dużo miejsca, bogatą specyfikację i atrakcyjną cenę.
Zdaniem redakcji
Po 1500 kilometrach Leapmotor B10 pozostawił mieszane wrażenia: Ma realne zalety, mieście potrafi zużyć około 14 kWh na 100 kilometrów. Do 100 km/h jest cichy. Oferuje bardzo dużo miejsca i sprawnie działający system multimedialny. Jego cena może być trudna do zignorowania. Na autostradzie zużycie rośnie do około 25–30 kWh. Zawieszenie zaczyna męczyć, tempomat wprawia nadwozie w delikatne kołysanie, a systemy wspomagające bywają bardziej nadgorliwe niż pomocne. Największą słabością B10 jest brak spójności. Samochód ma niemal wszystko, co da się wpisać do katalogu. Poszczególne elementy nie tworzą jeszcze odpowiednio dopracowanej całości.
Można powiedzieć, że wszystko pachnie tu chińszczyzną: produkt tani, funkcjonalny i efektowny przy pierwszym kontakcie, w którym oszczędności wychodzą na jaw podczas dłuższego użytkowania. Leapmotor B10 może być rozsądnym wyborem dla kierowcy świadomego kompromisów. Kto oczekuje przede wszystkim przestrzeni, elektrycznego napędu i bogatego wyposażenia, dostanie bardzo dużo samochodu. Kto szuka charakteru, dopracowania, dobrego prowadzenia i komfortu na długiej trasie, prawdopodobnie szybko zacznie dostrzegać wszystkie miejsca, w których producent oszczędził czas albo pieniądze.
Pełen test Leapmotor B10 znajdziesz tutaj:
Zobacz inne nasze testy:
- Test: Opel Grandland GS Turbo Hybrid eDCT6 145. Pozytywne zaskoczenie
- Test: Dacia Jogger 1.8 Hybrid 155 Extreme – mnóstwo konfiguracji, po prostu „wielozadaniowa” (wady, zalety, spalanie, wrażenia z jazdy)























