281 KM, górskie zakręty i 1555 km do pokonania. Opel Corsa GSE dotarł z fabryki w Saragossie na salon samochodowy w Paryżu. Po drodze zaliczył Pireneje, wybrzeże Atlantyku i kilka postojów przy ładowarkach. Producent opublikował relację z tej wyprawy.
Początek podróży wybrano nieprzypadkowo. Corsa powstaje w Saragossie od 1982 roku, a dziś z tamtejszej linii zjeżdża również jej najmocniejsza odmiana. Elektryczny hot hatch wyruszył do Francji z trzema osobami i bagażem. Żeby pomieścić walizki, złożono część tylnej kanapy. Na krętych drogach Opel miał okazję pokazać sportową stronę GSE. Samochód rozwija 345 Nm i przyspiesza do 100 km/h w 5,5 sekundy. Do tego ma obniżone zawieszenie, mechanizm różnicowy Torsen oraz 18-calowe koła z oponami Michelin Pilot Sport 4S.

Te rozwiązania opisywaliśmy już przy prezentacji Corsy GSE. Torsen pomaga przenieść moment obrotowy na asfalt, a w trybie Sport kierowca dostaje do dyspozycji pełne 281 KM. Trasa prowadziła przez Pampelunę, Saint-Jean-de-Luz i Biarritz. Potem przyszła kolej na Bordeaux, Nantes, Angers oraz Tours. Górskie serpentyny ustąpiły miejsca spokojniejszym odcinkom i autostradom. Według relacji producenta Corsa podróżowała nimi z prędkością 130 km/h.

Opel opisuje jeden z postojów, podczas którego poziom naładowania akumulatora podniesiono z 20 do 80% w 20 minut. Taki czas zależy jednak od ładowarki, temperatury i stanu baterii. Cała podróż wymagała kilku ładowań. Producent podaje zużycie energii 16,0–17,0 kWh/100 km według WLTP. W relacji brakuje średniego zużycia z całej wyprawy, łącznego czasu postojów oraz kosztów ładowania.
Po ostatnim noclegu w Tours Corsa wjechała do Paryża. Finałem był kompleks wystawowy Porte de Versailles, gdzie samochód można zobaczyć podczas tegorocznego salonu.
Polscy czytelnicy mieli okazję poznać go wcześniej. W sierpniu pokazywaliśmy Corsę GSE wystawioną w Energylandii. Teraz Opel do statystyk osiągów dorzuca opowieść o dłuższej podróży małym, mocnym elektrykiem.








