Udało się – wreszcie Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę obciążającą koncerny paliwowe podatkiem od nadmiarowych zysków. W efekcie prawdopodobnie już jutro na pylonach stacji paliw zobaczymy niższe ceny, niż na zdjęciu powyżej. Szacuje się, że spadną o ok. 1,20 zł na litrze. To wciąż niewiele w stosunku do tego, co chcielibyśmy płacić. To także nie bardzo zmieni sytuację przedsiębiorców, bo spadek cen będzie skutkiem m.in. obniżenia stawki podatku VAT. Generalnie jednak miło będzie płacić za benzynę ok. 7 zł/l, a nie dobrze ponad 8 zł.
Prezydent wygłosił jednocześnie orędzie. Nie słuchałem go, bo akurat byłem w pracy, widziałem jedynie drobne fragmenty. Dziś jednak otworzyłem sobie stronę https://www.prezydent.pl/ i tam znalazłem to orędzie. Znajdziecie je tutaj.
W moim odczuciu PKN mocno próbuje zdjąć z siebie odpowiedzialność, a przerzucić ją na rząd. Oskarża przy tym władzę wykonawczą sięgając do innych tematów, więc i ja za chwilę do jednego z nich sięgnę. Wyraźnie jednak złożenie wczorajszego podpisu było okupione mocną wewnętrzną walką.
Widać, że Pan Prezydent podpisał tę ustawę z bólem. Uważa ją za niekonstytucyjną (po prawdzie trudno mu nie przyznać racji), ale jednocześnie nie widzi tego, że jego środowisko polityczne nie dostrzegało niekonstytucyjności analogicznego rozwiązania wprowadzonego przed kilkoma laty w przypadku innego nośnika energii – węgla. Ból przy podpisaniu ustawy był tym większy, tym prawdziwszy, że faktycznie wynikał z rozdarcia Pana Prezydenta.
Nie wiem, nie liczyłem, ale zdaje się, że rząd próbował tego rozwiązania mającego na celu obniżenie cen paliw już kilkakrotnie, a Prezydent te ustawy wetował. Co się więc stało, że nagle podpisał, acz z bólem? Ból wynikał z faktycznego rozdarcia. Obniżka cen paliw zawsze jest przyjmowana przez naród z radością. Niektórzy mogą wręcz uznać to za coś, co rządowi sprzyja. Co działa na jego plus. Niestety Pan Prezydent jest nastawiony względem rządu bardzo konfrontacyjnie. OK, ma do tego prawo – politycznie to nie jego bajka. Każdy udaremniony sukces rządu będzie więc dobry dla PKN. Stąd tak liczne weta.
Niestety ludzie zaczęli przeglądać na oczy. Zaczęli dostrzegać, że te weta ich kosztują. Bezpośrednio ich. Że to oni płacą za paliwo. A to drożeje. I będzie drożeć, bo końca idiotycznej wojny rozpętanej przez Prezydenta Trumpa nie widać, Temu tematowi postaram się zresztą poświęcić więcej czasu, tylko że bardzo mi go brakuje i nie mam kiedy. Wracając jednak do naszej sytuacji – benzyna wyraźnie powyżej 8 zł/l, olej napędowy wyraźnie powyżej 9 zł/l – to przestało się ludziom podobać. A widzieli, że rząd chce te ceny obniżyć.
Tylko że to nie jest takie proste. Obniżenie, czyli zastosowanie mechanizmu CPN, wiąże się z dziurą w budżecie, i tak napiętym do granic możliwości. Trzeba znaleźć kasę na sfinansowanie tej obniżki. Rząd znalazł źródło, ale wetował je Prezydent Nawrocki. Proponujący jakieś swoje rozwiązania, ale takie mętne, bez zapewnienia realnego finansowania. Podobnie, jak w przypadku SAFE 0% – wirtualna kasa z NBP-u, której de facto nie ma.
No a ludzie zaczęli tracić cierpliwość. Wysokie ceny paliw nie tylko nie spadały, ale wręcz znowu jakiś czas temu podskoczyły. Efekt? Spadające, dość znacząco, notowania Prezydenta Nawrockiego. I tu mamy to rozdarcie – ból spowodowany oddalającymi się brzegami rzeki, nad którą PKN stał w rozkroku. Sukces rządu vs notowania Pana Prezydenta.
Nie wiem, czy ta wczorajsza decyzja poprawi notowania Pana Prezydenta. Dziś widać wyraźnie, że przez wiele tygodni blokował możliwość obniżenia cen paliw w imię wyłącznie partyjnych interesów swojego środowiska politycznego. Jego prawo, ale na efekt nie musiał długo czekać. Wysokie ceny paliw obniżyły jego notowania. Dziś, w dobie błyskawicznie przekazywanych informacji, nawet mocno odporni na przekazy medialne ludzie wreszcie połączą kropki i przestaną przyklaskiwać wysokim cenom paliw powodowanym partyjnymi gierkami.
Nie, nie podoba mi się to, że ceny paliw są tak wysokie. Ale to, co w orędziu przekazał Pan Prezydent, że to niby wina rządu, to zwyczajne kłamstwo. Owszem, to rząd nakłada na ceny paliw szereg danin. Akcyza, VAT, inne podatki i obciążenia – jest tego niemało. Tyle, że sporą częścią tych obciążeń rząd może sterować tylko w ograniczonym zakresie. U podstaw wszystkiego stoi zaś cena ropy naftowej, na wzrost której wpływu rząd nie ma. I tu widać kolejny aspekt bólu Pana Prezydenta.
Wszak to jego wielki przyjaciel, w którego PKN wydaje się być wpatrzony, jak w obrazek, rozpętał idiotyczną wojnę z Iranem. To było bezpośrednią przyczyną tegorocznych zwyżek cen paliw na świecie. Podobno Prezydent Nawrocki ma świetne relacje z Prezydentem Trumpem. Tak to przedstawia wiele mediów. Nie mógł mu więc powiedzieć coś w stylu „Donald, słuchaj, nie rób rozpierduchy na Bliskim Wschodzie”? Gdyby tak mu powiedział, i to by zadziałało, to pierwszy bym Prezydentowi Nawrockiemu podziękował!
Zobaczymy, na jak długo rządowi wystarczy kasy, by obniżać ceny paliw. Na razie cieszmy się tym, co nas czeka prawdopodobnie od jutra. A na przyszłość wolałbym, żeby polityka nie miała aż takiego wpływu na gospodarkę, szczególnie na tak wrażliwe kwestie, jak ceny paliw. Bez względu na to, kto rządzi, a kto jest w opozycji. Wszak chodzi o wszystkich Polaków. Bo nie jest tak, że wysokie ceny za paliwa płacą wyborcy tylko jednej partii…
Krzysztof Gregorczyk






