Citroën niedawno zaprezentował Pawlingo, czyli Berlingo przygotowane z myślą o podróżowaniu psów. Tymczasem polscy opiekunowie Bentleya podobną potrzebę rozwiązali już dwa lata temu. Kupili Renault Kangoo z 2004 roku i nazwali je „Beniowozem”. Jego najważniejszy pasażer ma cztery łapy i uwielbia błoto.
Przedstawiony 2 października 2026 roku Citroën Pawlingo to koncept oparty na Berlingo Van. Powstał w Wielkiej Brytanii z myślą o osobach zawodowo wyprowadzających psy. Ma dwa miejsca z legowiskami, klimatyzację, kamery oraz prysznic przydatny po błotnistym spacerze. W przygotowaniu projektu uczestniczyła organizacja Blue Cross, zajmująca się pomocą zwierzętom. Pomysł producenta dobrze pokazuje, jak potrzeby czworonogów wpływają na samochodowe wyposażenie. Opiekunowie Benia zetknęli się z tym zagadnieniem znacznie wcześniej. W ich przypadku rozwiązaniem było kupienie osobnego auta na wspólne wyprawy. Można więc z uśmiechem powiedzieć, że polski „Beniowóz” wyprzedził premierę Pawlingo.

Rodzinne Kangoo i brytyjski koncept łączy pies, którego trzeba zawieźć na spacer i zabrać z powrotem.
Renault Kangoo kupione specjalnie dla psa

Decyzja zapadła, kiedy wspólne spacery z grupą wyżłów zaczęły stawać się stałym punktem weekendów. Łąki, okolice lasów i miejsca nad wodą oznaczają dla psów mnóstwo zabawy. Dla opiekunów także powrót z mokrym, często porządnie ubłoconym pasażerem. „Auto Benia to Renault Kangoo z 2004 r. Kupiliśmy je, kiedy okazało się, że wspólne spacery z grupą wyżłów będą stałym punktem każdego weekendu” — opowiadają jego opiekunowie. Tak do psiego wyposażenia dołączył największy element: cały samochód. Egzemplarz z 2004 roku reprezentuje pierwszą generację Renault Kangoo, opisywaną przez nas jako praktyczny kombivan do wielu zastosowań. Tutaj otrzymał bardzo osobistą rolę i nazwę pochodzącą od swojego pasażera. „Beniowóz” służy rodzinie już od dwóch lat.
Bentley podróżuje Renault

Bentley jest trzyletnim wyżłem weimarskim długowłosym. Domownicy mówią na niego Benio, a on uwielbia wyprawy z innymi weimarami. Samochód stał się częścią tego weekendowego rytuału: prowadzi do znajomych psów, biegania, pływania i aportowania patyków z wody. Benio rozpoznaje cel podróży jeszcze przed dotarciem na miejsce. Jak opisują opiekunowie, „wokalizuje swoje szczęście”. Po przyjeździe na zbiórkę pędzi witać się z pozostałymi uczestnikami i trudno o bardziej entuzjastyczne przyjęcie kolejnej samochodowej wyprawy. No i ten Bentley jeździ Renault. Dobry wybór, Benio.
Na rekordowym spacerze spotkało się 17 psów
Każde spotkanie wygląda trochę inaczej. Zmieniają się trasy, liczba psów i grono ich opiekunów. Na największym dotychczas spacerze pojawiło się aż 17 czworonogów. Wśród uczestników przeważały wyżły: weimarskie długo- i krótkowłose, niemieckie oraz węgierskie. Weimarska mafia, którą odwiedzają czasem też inne psy. Wspólne wyjścia dają psom okazję do ruchu, zabawy i kontaktów z innymi zwierzętami. Opiekunowie Benia obserwują, że ich podopieczni dobrze się podczas takich spotkań bawią i relaksują. Korzystają również ludzie, którzy spędzają czas na świeżym powietrzu w towarzystwie osób podzielających tę samą pasję.
Weekendowy ekwipunek powiększony o Kangoo
Tylna kanapa „Beniowozu” jest na stałe osłonięta dedykowaną matą. To praktyczny element przy przewożeniu psa wracającego z błota i wody. Benio podróżuje blisko swoich opiekunów, a wśród rzeczy zabieranych na wyprawy są smycze, lokalizator (wyżły szybkie są), woda (chociaż najlepiej smakuje cudza), smaczki treningowe i niewielka apteczka na wypadek drobnych skaleczeń czy urazów, a tych nie brakuje. Samochód uzupełnia wyposażenie potrzebne do regularnych wyjazdów. Bentley ma tu komfortowe warunki.
Na podstawie relacji opiekunów Bentleya – redakcja. fot właściciele auta












