François Provost popiera wstępne porozumienie Unii Europejskiej z Chinami, które ma ograniczyć napływ chińskich samochodów. Szef Renault Group uważa je za ważny krok dla europejskiej motoryzacji, ale oczekuje również inwestycji w miejscowe fabryki i dostawców.
W rozmowie z Bloombergiem Provost pozytywnie ocenił wynik negocjacji handlowych między Brukselą a Pekinem. Jego zdaniem brak porozumienia groził wojną handlową, na której straciłyby obie strony. Europejscy producenci potrzebują czasu na poprawę konkurencyjności, jednak eskalacja konfliktu mogłaby uderzyć także w ich własną działalność. Wstępne uzgodnienia ogłoszono 9 października, po rozmowach unijnego komisarza ds. handlu Maroša Šefčoviča z chińskim ministrem handlu Wang Wentao. Dotyczą samochodów hybrydowych oraz hybryd plug-in, czyli modeli z akumulatorem ładowanym z zewnętrznego źródła energii.
Według informacji przekazanych przez Šefčoviča import takich aut z Chin mógłby być w ciągu czterech lat o ponad połowę mniejszy niż w scenariuszu bez ograniczeń. To istotne rozróżnienie: zapowiedź nie oznacza, że liczba chińskich hybryd w salonach już spadła ani że przyszłoroczne dostawy automatycznie zmniejszą się o połowę względem tegorocznych. Sposób wdrożenia uzgodnień wymaga dalszych ustaleń. W oficjalnym wspólnym komunikacie po rozmowach strony podkreśliły potrzebę stabilizacji stosunków handlowych i działania w ramach zasad Światowej Organizacji Handlu. Zapowiedziały także kolejne rozmowy na szczeblu ministerialnym: wideokonferencję w styczniu i spotkanie w marcu 2027 roku.
Szef Renault uważa, że ograniczenie importu powinno iść w parze z wymaganiami dotyczącymi lokalnej produkcji. Chińskie firmy inwestujące w Europie miałyby w większym stopniu korzystać z tutejszych dostawców i rozwijać przemysłowe zaplecze swoich samochodów. W jego ocenie fabryka oparta głównie na skręcaniu podzespołów przywiezionych z Chin daje Europie zbyt mało. Provost oczekuje znacznych inwestycji w cały łańcuch dostaw. Takie podejście ma chronić zatrudnienie i sprawić, że większa część wartości samochodu będzie powstawała na miejscu.
Provost przypomniał również o planach przeznaczenia kolejnych 10 mld euro na inwestycje we Francji w ciągu pięciu lat. Realizację tych zamierzeń wiąże jednak ze sprzyjającymi warunkami politycznymi i społecznymi. O wcześniejszej deklaracji koncernu, obejmującej ponad 10 mld euro, pisaliśmy w materiale o inwestycjach Renault w elektryki i bardziej przystępne cenowo samochody. Francuska grupa równocześnie korzysta z doświadczeń chińskiej motoryzacji. Współpraca zespołów inżynieryjnych we Francji i Chinach ma pomagać w szybszym projektowaniu aut oraz ograniczaniu kosztów. Provost już wcześniej otwarcie przyznawał, że Renault uczy się od chińskich producentów, zwłaszcza tempa rozwoju nowych modeli.






