Policyjny dron, 47 kierowców i mandaty po 200 zł z czterema punktami karnymi. Akcja w powiecie myślenickim prowokuje pytanie: czy policja może karać za ostrzeganie przed kontrolą? Tak, jeżeli kierowca narusza przepisy dotyczące świateł. Jednak sam błysk reflektorów nie przesądza jeszcze o wykroczeniu. Znaczenie mają okoliczności, dwa artykuły ustawy i właściwa kwalifikacja zachowania.
30 września 2026 roku policjanci prowadzili działania w gminach Myślenice i Tokarnia. Skontrolowali 71 pojazdów i ujawnili 76 wykroczeń. Według komunikatu KPP w Myślenicach 47 kierujących ukarano za używanie świateł drogowych do ostrzegania przed patrolem. Każdy otrzymał 200 zł mandatu i 4 punkty. Policja powołała się na art. 51 Prawa o ruchu drogowym.
Art. 51 ust. 3 określa warunki korzystania ze świateł drogowych: od zmierzchu do świtu, na nieoświetlonych drogach, bez oślepiania innych kierujących oraz pieszych poruszających się w kolumnie. Nakazuje też przełączenie na światła mijania między innymi przy zbliżaniu się pojazdu z przeciwka. Nie znajdziemy tutaj osobnego zakazu informowania o obecności policji. Przepis dotyczy jedynie sposobu używania świateł. Podstawę odpowiedzialności za jego naruszenie stanowi art. 97 Kodeksu wykroczeń, stosowany w związku z odpowiednim przepisem drogowym. Obowiązkiem policjanta, który chce wystawić taki mandat, jest ustalenie jak konkretnie kierowca naruszył zasady korzystania z reflektorów.
Jest art. 29. Tego przepisu nie można pominąć
Prawo o ruchu drogowym dopuszcza również używanie świateł jako sygnału ostrzegawczego. Art. 29 ust. 1 stanowi:
Kierujący pojazdem może używać sygnału dźwiękowego lub świetlnego, w razie gdy zachodzi konieczność ostrzeżenia o niebezpieczeństwie.
Jednocześnie ust. 2 zakazuje nadużywania sygnału oraz ostrzegania światłami drogowymi w warunkach, w których może dojść do oślepienia innych kierujących. Z zestawienia tych przepisów wynika nasza ocena: krótkiego ostrzeżenia o rzeczywistym zagrożeniu nie można automatycznie utożsamiać z niedozwoloną jazdą na światłach drogowych. Art. 29 nie ogranicza takiego sygnału do nocy i nieoświetlonych dróg.
Prawo wcale nie stoi po stronie policji
Prawo o ruchu drogowym nie zawiera legalnej definicji „niebezpieczeństwa”, w szczególności nie zamieszcza jej w katalogu pojęć określonym w art. 2. Nie oznacza to jednak, że każde subiektywnie niekorzystne zdarzenie można uznać za niebezpieczeństwo uzasadniające użycie sygnału świetlnego. Art. 29 ust. 1 należy interpretować w kontekście art. 3 ust. 1, chroniącego bezpieczeństwo i porządek ruchu drogowego: sama obecność patrolu ani perspektywa zgodnego z prawem ukarania może nie uzasadniać ostrzegania światłami, natomiast konkretne zagrożenie związane z usytuowaniem radiowozu lub przebiegiem kontroli może takie ostrzeżenie uzasadniać.
Jeżeli materiał dowodowy potwierdza, że po krótkim sygnale kierujący spokojnie zmniejszył nadmierną prędkość do dopuszczalnej i odpowiedniej do warunków, można argumentować, że sygnał przyczynił się do przywrócenia zachowania zgodnego z art. 19 ust. 1 i ust. 2 pkt 2 oraz właściwym ograniczeniem prędkości.
Mniejsze ryzyko otrzymania mandatu jest wówczas następstwem przestrzegania prawa, a nie samodzielnym niebezpieczeństwem, przed którym wolno ostrzegać. Dla zastosowania art. 97 Kodeksu wykroczeń sąd powinien ustalić konkretne naruszenie przepisów, oceniając art. 51 ust. 3 łącznie z dopuszczeniem sygnału ostrzegawczego w art. 29 ust. 1 oraz zakazami z art. 29 ust. 2.
Jeżeli udokumentowano korzystny wpływ sygnału na bezpieczeństwo, okoliczność ta powinna zostać uwzględniona przy ocenie społecznej szkodliwości na podstawie art. 47 § 6 k.w. oraz przy wymiarze kary zgodnie z art. 33 § 1–2 k.w., a w przypadku zasługującym na szczególne uwzględnienie może wspierać wniosek o odstąpienie od wymierzenia kary na podstawie art. 39 § 1 k.w.
Jest to oczywiście argument wymagający oceny konkretnych dowodów, a nie automatyczna podstawa uniewinnienia, ale daje przestrzeń do argumentacji w sądzie.
Policja może wystawiać mandaty, ale musi wykazać naruszenie
Przepisy dają podstawę do karania za niedozwolone używanie świateł, ale nie uzasadniają jednak twierdzenia, że każde mrugnięcie jest wykroczeniem. Legalne ostrzeżenie o rzeczywistym niebezpieczeństwie pozostaje dopuszczalne.
Policja musi wiedzieć, że utrata okazji do wystawienia mandatu nie jest sama w sobie szkodą społeczną. Zgodnie z art. 129 ust. 1 Prawa o ruchu drogowym zadaniem Policji jest czuwanie nad bezpieczeństwem i porządkiem ruchu. Jeżeli krótkie mrugnięcie światłami skłoniło innego kierowcę do bezpiecznego zmniejszenia prędkości i przestrzegania przepisów, osiągnięto rezultat zgodny z tym zadaniem. I co ważne, jeżeli sygnał nie stwarzał ryzyka oślepienia, nie zakłócał ruchu ani nie utrudniał czynności kontrolnych, okoliczności te przemawiają za przyjęciem braku społecznej szkodliwości.
Art. 47 § 6 Kodeksu wykroczeń nakazuje uwzględniać między innymi charakter chronionego dobra, wyrządzoną lub grożącą szkodę, okoliczności działania i motywację kierowcy i samo wskazanie formalnego naruszenia zasad używania świateł nie zastępuje tej oceny.
Ponieważ art. 1 § 1 tego kodeksu uzależnia odpowiedzialność od społecznej szkodliwości czynu, obrona powinna żądać uniewinnienia, wykazując jej całkowity brak w konkretnych okolicznościach.
Skłonienie uczestnika ruchu do przestrzegania prawa jest argumentem na korzyść ostrzegającego kierowcy, sam fakt, że dzięki temu nie wystawiono mandatu za prędkość, nie uzasadnia przypisania mu społecznej szkodliwości czynu.
inspiracja do tekstu: policja Myślenice






