Izba Administracji Skarbowej w Krakowie twierdzi, że system ANPRS, czyli narzędzie automatycznego rozpoznawania numerów rejestracyjnych, jest tylko narzędziem technicznym i „nie posiada cech działania mogących wpływać na prawa obywateli”. To zaskakujące stanowisko, bo wcześniej Urząd Skarbowy Kraków-Podgórze potwierdził, że w 2026 roku korzystał z danych z ANPRS w 17 sprawach dotyczących VAT od samochodów osobowych. Jeśli system kamer może być używany w sprawach podatnika, to trudno udawać, że nie dotyka praw obywateli.
Sprawa systemu ANPRS robi się coraz ciekawsza. I coraz bardziej niepokojąca. Najpierw Ministerstwo Finansów przyznało w odpowiedzi na pytania prasowe, że dane z systemów informatycznych KAS, w tym z ANPRS, mogą stanowić dowód w sprawie. Potem Podkarpacki Urząd Celno-Skarbowy w Przemyślu poinformował, że pracownicy urzędów skarbowych posiadają dostęp do systemu ANPRS. Następnie Urząd Skarbowy Kraków-Podgórze potwierdził, że w 2026 roku korzystał z danych z ANPRS w 17 sprawach dotyczących odliczenia VAT od samochodów osobowych. A teraz Izba Administracji Skarbowej w Krakowie odpowiada, że ANPRS to w zasadzie tylko techniczne narzędzie, które samo w sobie nie wpływa na prawa obywateli.
Izba: ANPRS to narzędzie techniczne
W odpowiedzi na nasze pytania o informację publiczną Izba Administracji Skarbowej w Krakowie napisała, że sama nie prowadzi czynności sprawdzających, kontroli ani postępowań podatkowych. Izba wskazała, że prowadzi jedynie postępowania odwoławcze i że w tych postępowaniach system ANPRS nie był wykorzystywany. IAS Kraków napisała, że ANPRS, czyli Automatyczny System Rozpoznawania Numerów Rejestracyjnych, jest narzędziem technicznym wykorzystywanym przez organy administracji publicznej do wykonywania zadań. Następnie padło zdanie, które powinno szczególnie zainteresować kierowców i przedsiębiorców:
„Jako taki, ANPRS nie posiada więc cech działania mogących wpływać na prawa obywateli czy na sprawowanie władzy publicznej”.
To bardzo mocne twierdzenie – zwłaszcza w kontekście wcześniejszych odpowiedzi administracji skarbowej. Bo jest dokładnie odwrotnie.
System nie wpływa na prawa obywateli? A 17 spraw?
Przypomnijmy: Urząd Skarbowy Kraków-Podgórze w odpowiedzi na nasz wniosek potwierdził, że w 2026 roku korzystał z danych z ANPRS lub innego systemu automatycznego rozpoznawania tablic rejestracyjnych w sprawach dotyczących odliczenia VAT od samochodów osobowych. Liczba podana przez urząd: 17 spraw. Chodzi o konkretne sprawy podatkowe dotyczące samochodów. Jeśli dane z systemu kamer mogą trafić do sprawy podatnika, mogą być zestawiane z jego dokumentami, ewidencją przebiegu pojazdu i rozliczeniami VAT, to taki system jak najbardziej może wpływać na sytuację obywatela jako element działania organu podatkowego. I właśnie dlatego pytania o zakres stosowania ANPRS to poważne pytania o granice kontroli państwa.
„Tylko narzędzie” to bardzo wygodne określenie
Każdy system państwowy można nazwać narzędziem: rejestr PESEL też jest narzędziem, CEPiK jest narzędziem, KSeF jest narzędziem. Systemy kontroli granicznej są narzędziami, ale to naprawdę nie znaczy, że sposób ich użycia nie wpływa na prawa obywateli. W przypadku ANPRS stawką jest coś bardzo konkretnego: informacja o tym, gdzie i kiedy pojawił się samochód o określonym numerze rejestracyjnym, a więc gdzie pojawił się kierowca. W rękach państwa, po połączeniu z innymi bazami danych, może prowadzić do masowej inwigilacji. Po prostu.
IAS Kraków nie ma statystyk i nie używała ANPRS w odwołaniach
Izba Administracji Skarbowej w Krakowie twierdzi, że sama nie gromadzi danych ani zestawień statystycznych, o które pytamy. My pytamy czy każdy samochód jest rejestrowany? Kto może sprawdzić dane? Jak długo są przechowywane? Czy zdjęcie trafia do bazy? Czy widać na nim twarz? Czy urzędnik skarbowy może sięgnąć po te dane w zwykłej sprawie podatkowej? To są pytania publiczne. I powinny doczekać się publicznej odpowiedzi. Na razie urzędnicy uciekają od tych odpowiedzi a to nas bardzo martwi, bo wiemy, że system nie rejestruje tylko tablic rejestracyjnych.
Od przemytu do samochodu
Kiedy Krajowa Administracja Skarbowa informowała o uruchomieniu polskiego systemu ANPRS PL, system był przedstawiany jako narzędzie wspierające walkę z przemytem i poważnymi oszustwami podatkowymi. Dzisiaj z odpowiedzi urzędów wyłania się zupełnie inny obraz. Dostęp do ANPRS posiadają pracownicy urzędów skarbowych, a dane z systemu są były wykorzystywane w sprawach związanych z VAT od samochodów. Można oczywiście uznać, że administracja ma prawo weryfikować podatników, le równie oczywiste powinno być to, że obywatele mają prawo wiedzieć, jak daleko sięga ta weryfikacja. Unikanie odpowiedni przez urzędy bardzo nas martwi a to najprostsze pytanie nadal pozostaje bez jasnej odpowiedzi.
Czy ANPRS rejestruje wszystkie przejeżdżające samochody znajdujące się w zasięgu urządzeń? Czy tylko pojazdy wcześniej wskazane? Czy dane prywatnych kierowców trafiają do bazy? Czy system rozróżnia auta firmowe od prywatnych? Czy zdjęcia są przechowywane? Jak długo? Wiemy, że oprócz danych samochodów zapisywane są też zdjęcia. To poważne pytanie o skalę działania państwa wobec obywateli.
Jeżeli dane mogą być dowodem, to obywatel musi znać zasady
Najbardziej niepokoi nas w całej sprawie połączenie trzech odpowiedzi administracji: Po pierwsze, Ministerstwo Finansów wskazuje, że dane z ANPRS mogą stanowić dowód w sprawie. Po drugie, urzędy potwierdzają, że pracownicy urzędów skarbowych mają dostęp do systemu. Po trzecie, konkretny urząd skarbowy potwierdza 17 spraw w 2026 roku, w których dane z ANPRS były wykorzystywane przy VAT od samochodów. Ale kiedy pytamy o zasady, zakres i nadzór, słyszymy: technika, dokumenty wewnętrzne, brak informacji publicznej. To powód, by mocno się niepokoić. Jeżeli państwo posiada system pozwalający ustalać miejsce i czas przejazdu pojazdu, a następnie korzysta z tych danych w sprawach podatników, to zasady działania powinny być przejrzyste – po to, by obywatel wiedział, gdzie są granice ingerencji państwa.
Do sprawy niebawem wrócimy.






