Kończy się długi weekend na drogach. Kierowcy, szczególnie na trasach szybkiego ruchu i autostradach, musieli zachować wzmożoną ostrożność, bo momentami ciągnęły się sznury aut. Stacje benzynowe przeżywały oblężenie a kolejki były do wszystkiego: dystrybutorów, toalet, sklepu i restauracji.
Korzystając z naszej najlepszej tradycji czyli tak zwanego długiego weekendu, który wypadł dzięki świętu Bożego Ciała, Polacy tłumnie ruszyli na długi weekend już 3 czerwca po południu. Wtedy na drogach zaczął się wzmożony ruch. Kulminacja jednak przypadała dzisiaj, gdy autostrady oraz inne dwupasmówki zapełniły się pojazdami wracającymi znad morza i z gór. Momentami ruch był tak duży, że auta jechały jedne za drugimi w tempie niedużo większym niż na zwykłej krajówce.
Oblężenie przeżywały stacje benzynowe. Na niektórych z nich kierowcy rezygnowali nawet z podjeżdżania, bo nie było gdzie zaparkować. Na innych na danie w restauracji czekało się pół godziny i dłużej. Wzmożony niedzielny i powrotny ruch jeszcze nie mija, nadal występują długie odcinki o zmniejszonej prędkości na trasach do głównych miast – choćby A2 z Łodzi do Warszawy czy S7 i S17 również do stolicy. Tradycyjnie korkuje się A4 pod Wrocławiem oraz odcinek między Krakowem a Katowicami.
Kolejny wzmożony ruch spodziewany jest pod koniec czerwca, gdy Polacy tłumnie ruszą na wakacje. Będziemy go również obserwować w weekendy – piękna pogoda zachęca do spędzania czasu poza miastem a samochód jest nadal jednym z głównych sposobów podróżowania.






