Stellantis i Renault popierają objęcie brytyjskich fabryk samochodów europejskimi zasadami ochrony przemysłu. Jednocześnie ich menedżerowie naciskają na Londyn, aby rozważył ograniczenia importu aut z Chin. Podczas salonu samochodowego w Paryżu wskazali, że wsparcie miejscowej produkcji powinno iść w parze z polityką handlową, która pozwoli utrzymać fabryki, dostawców i zatrudnienie.
Stanowisko przedstawili 12 października Emanuele Cappellano, dyrektor operacyjny Stellantis na region Rozszerzonej Europy, oraz François Provost, szef Renault Group. Jak relacjonuje „The Guardian”, obaj chcą, aby Wielka Brytania była uwzględniana przy ustalaniu zasad określanych jako „Made in Europe”. Brexit nie zmienił bowiem wieloletnich powiązań brytyjskich zakładów z przemysłem samochodowym na kontynencie.
„Made in Europe”: stawką dopłaty i zamówienia publiczne
Dyskusja dotyczy projektu Industrial Accelerator Act, czyli IAA. Komisja Europejska przedstawiła go 4 marca 2026 roku, proponując powiązanie publicznego wsparcia i zamówień z produkcją w Europie oraz pochodzeniem określonych komponentów. Motoryzacja jest jednym z sektorów objętych inicjatywą. W praktyce kryteria pochodzenia mogą wpływać na to, które samochody będą korzystały z preferencji finansowych lub trafiały do instytucji publicznych.
Ostateczny kształt przepisów pozostaje przedmiotem negocjacji. Komisja w materiałach wyjaśniających projekt przewidziała także równoważne traktowanie partnerów spoza UE, którzy zapewniają europejskim firmom dostęp do swoich rynków poprzez umowy handlowe. Zakres takiego rozwiązania i sposób liczenia europejskiego wkładu mają więc duże znaczenie dla producentów działających po obu stronach kanału La Manche.
Cappellano przekonywał w Paryżu, że Wielka Brytania powinna być traktowana na równi z unijną „27” przy stosowaniu nowych zasad. Wskazywał na historyczne związki rynku brytyjskiego z kontynentalnym oraz obecność zakładów produkcyjnych. Z kolei szef Renault, Provost, uważa porozumienie Londynu z Brukselą za konieczne, ale wskazuje też na decyzje, które powinna podjąć strona brytyjska. W jego ocenie ambicja utrzymania silnego przemysłu samochodowego wymaga odpowiedzi na rosnący import chińskich aut. Szef Renault dopuszcza obecność chińskich konkurentów w europejskim przemyśle. Oczekuje jednak głębokich inwestycji: w końcową produkcję samochodów, dostawców, badania i rozwój oraz technologie.
Takie podejście miałoby sprawić, że większa część wartości pojazdu, kompetencji i miejsc pracy pozostawałaby w Europie.






