Ponad 9000 pracowników Stellantis w Kanadzie może przystąpić do strajku. Związek zawodowy Unifor uzależnia zawarcie nowej umowy od przyszłości fabryki w Brampton, którą koncern zamierza sprzedać producentowi pojazdów opancerzonych. To właśnie w tym zakładzie miał powstawać nowy Jeep Compass.
Negocjacje pomiędzy Stellantis a związkiem zawodowym Unifor znalazły się w martwym punkcie. Przewodnicząca organizacji Lana Payne potwierdziła, że strajk jest „realną możliwością”, jeśli koncern nie wycofa się z planu sprzedaży fabryki w Brampton w kanadyjskiej prowincji Ontario. Spór dotyczy nie tylko ponad 2000 pracowników tego zakładu. Nowa umowa zbiorowa obejmuje przeszło 9000 zatrudnionych w kanadyjskich fabrykach Stellantis, w tym również w Windsorze i Etobicoke. Obecne porozumienie pracownicze wygasa 20 września 2026 roku o godz. 23:59.
Unifor i Stellantis nadal uczestniczą w procedurze pojednawczej wymaganej przez przepisy obowiązujące w Ontario. Związek nie przeprowadził również głosowania, które pozwoliłoby uzyskać formalny mandat strajkowy. Ewentualna akcja protestacyjna pozostaje więc kwestią kolejnych tygodni. Unifor podkreśla, że nadal chce zawrzeć porozumienie bez strajku, ale dalsze rozmowy uzależnia od rozwiązania problemu Brampton. Jeszcze na początku września Stellantis zapewniał o prowadzeniu negocjacji w dobrej wierze. Już wtedy zwracaliśmy uwagę, że za deklaracjami koncernu stoi pusta fabryka i ponad 2000 osób czekających na powrót do pracy. Zakład w Brampton pozostaje nieczynny od 2023 roku. Na początku 2024 roku rozpoczęto jego modernizację, która miała przygotować fabrykę do produkcji nowego Jeepa Compassa.
Prace wstrzymano jednak na początku 2025 roku, a planowaną produkcję modelu przeniesiono do Stanów Zjednoczonych. Stellantis podpisał następnie memorandum z kanadyjską firmą Roshel. To producent pojazdów opancerzonych, który chce stworzyć w Brampton centrum przemysłu obronnego. Szczegóły tej propozycji opisaliśmy w artykule o tym, jak zamiast Jeepów w zakładzie mogą powstawać wozy opancerzone.
Roshel deklaruje, że projekt obejmowałby również działalność motoryzacyjną i mógłby zapewnić docelowo ponad 2000 miejsc pracy. Firma zapowiada pierwszeństwo dla osób zwolnionych z fabryki Stellantis. Nie wiadomo jednak, ilu dawnych pracowników rzeczywiście zostałoby zatrudnionych ani na jakich warunkach.
Trevor Longley, prezes i dyrektor generalny Stellantis Canada, poinformował pracowników, że koncern analizował przydzielenie fabryce innego modelu, uruchomienie produkcji przejściowej oraz współpracę z zewnętrznymi firmami. Żadna z tych możliwości nie zapewniła jednak, zdaniem Stellantis, trwałych podstaw ekonomicznych do wznowienia montażu samochodów. Firma wskazuje na nieprzewidywalną politykę handlową, wymagania regulacyjne oraz presję na obniżanie cen samochodów. Istotną rolę odegrała wojna celna pomiędzy Kanadą i Stanami Zjednoczonymi, która podważyła pierwotne założenia inwestycji w Brampton.
Związek nie uważa produkcji pojazdów wojskowych za równoważne zastępstwo dla fabryki samochodów. Argumentuje, że zakład montażowy utrzymuje nie tylko własną załogę, ale również setki dostawców i tysiące miejsc pracy w całym regionie. Unifor złożył skargę dotyczącą przeniesienia planowanej produkcji Compassa do USA i wezwał kanadyjski rząd do zablokowania transakcji z Roshelem.
Związkowcy twierdzą, że Stellantis naruszył wcześniejsze zobowiązania wobec pracowników oraz władz, które wspierały inwestycje koncernu publicznymi pieniędzmi. O zarzutach dotyczących złamanych obietnic Stellantis w Kanadzie informowaliśmy już w sierpniu.
źródło: Unifor






